Z tego, co słychać, jesteś w najlepszej formie od dawna. Czy jesteś już w 100% na poziomie, który Julian Nagelsmann wskazał jako punkt odniesienia w wywiadzie dla Kickera?
Czuję się naprawdę dobrze i czuję ulgę, że moje leczenie zaczyna przynosić efekty. Od mniej więcej sierpnia – września 2024 roku praktycznie zawsze był jakiś problem. Teraz w końcu mogę znowu rozgrywać całe mecze bez żadnych dolegliwości fizycznych. W poprzednim sezonie mogłem grać lub nawet trenować tylko wtedy, jak brałem środki przeciwbólowe. W styczniu tego roku znów się pogorszyło i wtedy zrozumiałem: „teraz musisz się zatrzymać, zwłaszcza mając na uwadze letni mundial”. Ale teraz, tak, znów gram na 100%.
Przez wiele miesięcy grałeś z bólem. Co to robi z człowiekiem? Miałeś odczucie, że przekraczasz granice?
Postawiłem swoje zdrowie na drugim miejscu i chciałem być w 100% gotowy dla Realu Madryt, bo nie ma nic, czego nienawidzę bardziej, niż zawieść kolegów z drużyny. Czy zrobiłbym to ponownie? Prawdopodobnie tak. Mimo to, po operacji w 2025 roku powiedziałem sobie już wyraźniej, że naprawdę dalej nie pociągnę.
Przy całej radości z twojego powrotu do zdrowia w Niemczech trwa debata, w mediach i wśród części opinii publicznej, na twój temat i temat twojego stylu gry. Jak sobie z tym radzisz i czy to wpływa na twoją grę?
Oczywiście, że to widzę. Kiedy jako reprezentant jesteś tak krytykowany, to daje ci to do myślenia. Jeśli krytyka jest rzeczowa i obiektywna, oczywiście podchodzę do niej poważnie, bo sam wiem, że miałem sytuacje, w których wyraźnie przekraczałem granicę. To też sprawia, że staram się być jeszcze bardziej skoncentrowany. Nie chcę być źródłem problemów, tylko wnosić stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Ta debata przypomina mi, że ciąży na mnie pewna odpowiedzialność i w niektórych momentach nie stanąłem na wysokości zadania.
Gra na granicy to w pewnym sensie jedna z oznak twojej tożsamości. Czy uważasz to za szczególną zaletę? Innymi słowy: czy właśnie to sprawia, że jesteś specjalistą w grze jeden na jeden?
Zdecydowanie. Bycie twardym obrońcą jest częścią mojego DNA. Jeśli chcesz być specjalistą w pojedynkach jeden na jeden na tym poziomie, to nie możesz być miłym kolegą. Musisz dać napastnikowi do zrozumienia: „Dziś czeka cię nieprzyjemny dzień”. To kwestia mentalności. Jeśli zabraknie mi tej intensywności, zaangażowania i gry na granicy, to jestem wart tylko połowę. To właśnie ta ostrość doprowadziła mnie do Realu Madryt. Bez niej nie byłoby mnie tutaj, nie wygrałbym dwa razy Ligi Mistrzów ani nie rozegrał tylu meczów dla mojego kraju.
Opanowałeś sztukę kontrolowania gry bez piłki, używając jedynie swojego ciała. Jak się to robi? Jak znaleźć ten odpowiedni poziom twardej gry?
To psychologia. Napastnik chce przestrzeni, chce spokoju z piłką. Moim zadaniem jest odebrać mu jedno i drugie, nawet gdy piłka nie jest w pobliżu. Lekki kontakt tu, bliskie krycie tam… trzeba być obecnym. Odpowiedniej twardości uczysz się wraz z doświadczeniem.
Zawsze grasz tak twardo, czy dostosowujesz to do sytuacji lub rywala?
Oczywiście, że dostosowuję. Gdy grasz przeciwko niskiemu i szybkiemu napastnikowi, bronisz inaczej niż przeciwko komuś mającemu 1,90 m wzrostu. I jasne: jeśli przeciwnik szybko się frustruje psychicznie, to też to wykorzystuję. Dokładnie analizuję zawodników wcześniej, czasem przygotowuję nawet własne analizy wideo i wiem, komu od początku muszę wysłać fizyczną wiadomość.
Inaczej oceniasz ryzyko w zależności od meczu? Czerwona kartka w fazie pucharowej może oznaczać odpadnięcie. Czy nie da się tego tak kalkulować?
To jest właśnie coś, czego wielu nie rozumie: gram intensywnie, ale zdecydowanie nie jestem zagrożeniem dla moich drużyn. Doskonale wiem, która jest minuta meczu i jaka jest stawka. Dziewięć lat bez czerwonej kartki na boisku to nie przypadek. Ostatnią dostałem w 2017 roku, jeszcze w Romie. Nawet liczba moich żółtych kartek jest dużo niższa, niż wielu uważa. W ostatnich latach miałem średnio około pięciu na sezon ligowy.
Jak bardzo musi poprawić się reprezentacja Niemiec, żeby zostać Mistrzem Świata?
Musimy znów stać się drużyną, przeciwko której gra jest maksymalnie niewygodna. Mamy ogrom talentu i techniki, wszyscy o tym wiedzą. Ale sam talent nie wygrywa mundiali. Musimy odzyskać tę mentalność, w dobrym sensie. Musimy być tak trudni do gry, żeby przeciwnikowi nie chciało się nawet wychodzić z tunelu. Jeśli przesuniemy tę mentalną granicę i każdy będzie gotów wykonać brudną robotę za drugiego, wtedy będziemy ekstremalnie trudni do pokonania.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się