REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa odbudował Real Madryt: „Był inteligentny”

Po odpadnięciu z Pucharu Króla i barażach o awans w Lidze Mistrzów trener Realu Madryt odbudował piłkarzy skreślonych przez Xabiego i uruchomił drużynę B.
REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa odbudował Real Madryt: „Był inteligentny”
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
REKLAMA
REKLAMA

Kiedy Clément Turpin po raz ostatni zagwizdał na Etihad, nie tylko odesłał Pepa do domu, ale też wyniósł Arbeloę na piedestał. Rzadko w historii Ligi Mistrzów Real Madryt przystępował do dwumeczu w tak niesprzyjających okolicznościach. Drużyna była w rozsypce, plaga kontuzji alarmująca, kibice wściekli, a nad wszystkim unosiło poczucie końca pewnej epoki na każdym poziomie. Wystarczyły jednak dwa tygodnie, by ten obraz całkowicie się zmienił, a głównym bohaterem tej przemiany został Arbeloa, opisuje dziennik ABC.

Dla Hiszpana był to dopiero szósty mecz w Lidze Mistrzów i dopiero szesnasty w roli trenera seniorów. To bardzo skromny dorobek w porównaniu z ponad tysiącem spotkań Guardioli na ławce. Ta gigantyczna różnica również miała wpływać na losy dwumeczu, ale wszystko potoczyło się drogą, której nikt nie przewidywał. Arbeloa dał taktyczny pokaz na Bernabéu, a na Etihad jego zespół wykazał się odpornością i wygrał oba spotkania. W zaledwie miesiąc Arbeloa ograł i wyeliminował Mourinho oraz Guardiolę, czyli prawdopodobnie dwóch najlepszych trenerów tego stulecia. Cztery mecze, cztery zwycięstwa, a Real Madryt jest w ćwierćfinale Champions League. Ciekawe, kto teraz odważy się nie myśleć o szesnastym Pucharze Europy.

„Wciąż muszę się wiele nauczyć, ale nie sądzę, żebym w tym dwumeczu zrobił coś innego niż przez ostatnie dwa miesiące. Mógłbym za to napisać książkę o całym tym procesie”, powiedział Arbeloa na konferencji prasowej po meczu na Etihad. Spokojny, z wyważoną radością i twardo stąpający po ziemi, doskonale wie, że Real Madryt nie świętuje awansów, tylko trofea. Nietrudno jednak zauważyć, że ten dwumecz z City nie był zwyczajny. Skoro drużyna od dwóch lat budziła wątpliwości, zwłaszcza pod względem zaangażowania, to Arbeloa również wzbudzał nieufność z powodu braku doświadczenia w zawodowym futbolu i kilku dziwnych decyzji z pierwszych tygodni pracy. Ten obraz całkowicie odwrócił od porażki z Getafe, gdy zespół sięgnął dna. „Był inteligentny” mówią ABC źródła z szatni.

„Arbeloa zrobił na mnie dobre wrażenie. Będzie miał długą karierę”, ocenił Guardiola po odpadnięciu. Przed pierwszym meczem wyraźnie dystansował się od Álvaro, podkreślając, że rad udziela tylko znajomym i że nie zna go jako trenera. Po rewanżu nie pozostało mu jednak nic innego, jak go pochwalić. Arbeloa przejechał się po Guardioli, który zanotował już czwarte odpadnięcie z Realem Madryt w ciągu ostatnich pięciu lat. Piąte, jeśli doliczyć eliminację z 2014 roku, gdy prowadził Bayern.

Arbeloa zbudował to odrodzenie Realu Madryt na dwóch filarach: odbudowaniu Viníciusa i Valverde, dwóch piłkarzy najmocniej naznaczonych przez Xabiego, oraz uruchomieniu drużyny B, tej samej, która dała Zidane’owi tyle sukcesów w sezonie 2016/17. Żadne z tych zadań nie było proste. Brazylijczyk i Urugwajczyk nigdy nie złapali wspólnego języka z Baskiem, a brak tej chemii ostatecznie kosztował go władzę w szatni. I posadę. Ten brak porozumienia nie był i nie pogrzebie Arbeloi. Álvaro wykazał się na tyle dużą inteligencją, by zrozumieć, co spotkało jego przyjaciela przez chłodne relacje z częścią największych nazwisk w szatni. Dlatego jego pierwszą misją musiało być zdobycie zaufania zespołu i sprawienie, by piłkarze czuli się komfortowo. To był jedyny sposób, by najpierw przeciągnąć ich na swoją stronę, a potem przekonać, że bez kolektywnego nastawienia nie ma dobrej atmosfery, która mogłaby poprowadzić drużynę do walki o trofea.

Nie było też mowy o walce o La Ligę i sukcesie w Champions League bez drużyny B, która podniosłaby poziom kadry i dała coś od siebie w momencie, gdy Real Madryt znalazł się w ogromnej potrzebie. Dwumecz z City, podobnie jak mecz w Vigo czy spotkanie z Elche, Królewscy rozegrali z niemal połową kadry kontuzjowaną albo zawieszoną. Zabrakło ważnych nazwisk, takich jak Mbappé, Bellingham czy Militão, a mimo to właśnie w tym zarządzaniu niedoborem zespół pokazał najlepszą wersję.

Łunin, Fran García, Asencio, Mendy, Brahim i obiecujący zastrzyk młodzieży prowadzonej przez Thiago Pitarcha sprawili, że Real Madryt nagle zyskał głębię składu, która jeszcze kilka tygodni temu wydawała się utopią. To piłkarze, którzy dokładają się do sprawy Arbeloi w momencie, gdy Los Blancos wchodzą w dwa ostatnie miesiące sezonu z nadzieją na dublet. Kto by pomyślał. To w pełni zasługa Arbeloi, który wskrzesił upadły zespół, podsumowuje dziennik ABC.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA