Guardiola: Nie martwię się o to, czy stworzymy sytuacje, bardziej interesuje mnie to, jak dobrze będziemy bronić
Pep Guardiola pojawił się dzisiaj na konferencji prasowej przed jutrzejszym spotkaniem z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Manchesteru City z dziennikarzami na Etihad.
Pep Guardiola podczas dzisiejszej konferencji prasowej. (fot. Getty Images)
Jeśli jutro ci się to uda, to gdzie postawiłbyś ten ewentualny awans wśród wszystkich osiągnięć, które masz jako trener?
Nie mam pojęcia. To tylko 1/8 finału, więc naprawdę nie wiem. To jest mecz piłkarski, może wydarzyć się wiele rzeczy, trzeba się skupić i najpierw spróbować wygrać spotkanie, a potem zobaczymy, co będzie się działo w jego trakcie. Nie mam żadnego konkretnego planu, po prostu spróbujemy.
Musisz przekazać drużynie wiarę, że da się to odwrócić? Bo zadanie jest bardzo trudne.
Po dziesięciu latach nie muszę już przekonywać moich piłkarzy do wiary. Jesteśmy w trudnej sytuacji. Oni znają mnie bardzo dobrze i wiedzą, że w każdym meczu próbujemy, jutro nie będzie wyjątku. Muszą spróbować. Ci, którzy zagrają, na pewno to zrobią. Znam ich. Jasne, wielu z nich jest nowych, nie wszyscy mają doświadczenie w takich sytuacjach. To nie jest już ta sama grupa co przez wiele lat, ale jednocześnie to niesamowite doświadczenie i wielka szansa, żeby spróbować.
Pep, możesz opowiedzieć trochę o decyzji, żeby dać dziś piłkarzom wolne? Często mówisz, że to nie tylko futbol, że ważna jest też sfera mentalna. Na ile ta decyzja miała właśnie odświeżyć ich psychicznie i przygotować na mecz?
To wszystko jest ze sobą powiązane. Im lepiej grasz, tym mocniejsza jest twoja głowa, a jeśli nie grasz dobrze, jesteś słabszy mentalnie. To coś więcej niż dziewięćdziesiąt minut. Nie martwię się szczególnie o to, czy stworzymy sytuacje, bo u siebie zawsze jesteśmy w stanie to zrobić. Bardziej interesuje mnie to, jak dobrze będziemy bronić. Zadanie jest ogromne. Strzelić Realowi więcej niż trzy gole nie jest łatwo. Wynik z pierwszego meczu nie jest idealny, ale wciąż tu jesteśmy. To mecz piłkarski, może wydarzyć się wszystko. Musimy stworzyć jak największy impet na stadionie, razem z naszymi ludźmi, zagrać dobry mecz, wykorzystać talent, który mamy, i dobrze bronić.
Powiedziałeś, że zadanie jest ogromne. To musi być wręcz perfekcyjny występ?
Tak. Zdecydowanie.
Z perspektywy trenera myślisz o czymś, czym można byłoby zaskoczyć Real Madryt?
Nie. Chodzi o to, żeby piłkarze byli ustawieni na swoich najlepszych pozycjach. W pierwszym meczu graliśmy czterema albo pięcioma napastnikami i nie strzeliliśmy gola. Czasem grasz z dwoma fałszywymi dziewiątkami i nagle zdobywasz pięć bramek. Nigdy nie wiadomo. Pomysł jest, musimy go po prostu spróbować wdrożyć. Nie będzie wielu rzeczy innych niż te, które robiliśmy u siebie. Gdy tu gramy, chcemy strzelać i lepiej bronić odpowiednich stref. Tak, to musi być perfekcyjny mecz w wielu aspektach. Oczywiście nie da się zagrać perfekcyjnie przez 93 czy 94 minuty, więc po prostu trzeba próbować, nie odpuszczać. Zawsze potrafimy w krótkich momentach stworzyć sytuacje. Wiemy to, bo znamy się dobrze i wiemy, co działo się w tym sezonie. Tworzymy okazje, tylko ich nie kończymy. Jeśli będziemy skuteczni i przede wszystkim dobrze będziemy bronić, cały czas będziemy w meczu.
Oczywiście nigdy nie chciałbyś być w takiej sytuacji, ale jedne z najbardziej pamiętnych meczów Ligi Mistrzów to spotkania, w których ktoś wracał po stracie z pierwszego meczu. Barcelona z PSG to jeden przykład. Mówiłeś, że stawką jest „tylko” miejsce w ćwierćfinale, ale dla kibiców, którzy przyjdą jutro na stadion, gdybyście tego dokonali, byłoby to coś, czego pewnie nigdy by nie zapomnieli.
Mieliśmy tu już wiele takich meczów. Pamiętam choćby Tottenham czy dwa mecze z Realem, gdy strzelaliśmy cztery gole. Problem nie polega na tym, że nie potrafimy strzelać Realowi. Potrafimy to robić. Z Tottenhamem też zdobyliśmy chyba cztery czy pięć bramek, oni strzelili trzy albo cztery. Real w tamtym pierwszym roku strzelił trzy. Problem nie tkwi więc w golach. U siebie zawsze jesteśmy w stanie tworzyć sytuacje. Nawet w ostatnich meczach, w krótkich fragmentach po dziesięć czy piętnaście minut, dochodziliśmy wiele razy. Musimy wykreować ich jak najwięcej, wiedząc oczywiście, że ich jakość jest zupełnie inna niż u innych rywali. Oni nie oddają piłki, potrafią biegać, to jest Real Madryt. W Lidze Mistrzów jakość takich zespołów jest ogromna. Łatwo byłoby powiedzieć: „Panowie, w pierwszych dwudziestu minutach musimy strzelić trzy gole”. Świetny przekaz. Tylko rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Trzeba być stabilnym w naszym podejściu, w tym, jak mamy grać i we wszystkich aspektach, nad którymi pracujemy i o których jutro jeszcze porozmawiamy. Wiemy, że to trudne, bo wynik pierwszego meczu nie był dobry. Czasem to frustrujące, bo przez pierwsze piętnaście czy dwadzieścia minut stworzyliśmy cztery, pięć sytuacji przy linii końcowej, Bernardo był sam na piątym metrze, były dwa, trzy dośrodkowania i wycofania, do których nie doszliśmy, a oni trzy strzały w światło bramki i trzy gole. Taka jest Liga Mistrzów. Dlatego jest tak trudna. Rywale są naprawdę dobrzy. Musimy z tym żyć. Jasne, trzeba będzie podjąć większe ryzyko, ale nawet jeśli wynik do przerwy nie będzie dobry, trzeba dalej iść, dalej napierać, bo nigdy nie wiadomo.
W twojej historii były już mecze i dwumecze, w których wracałeś po trudnej sytuacji. Masz jakiś ulubiony comeback, taki, który zawsze pamiętasz?
Aston Villa, ostatni mecz, żeby wygrać Premier League. W 74. minucie było 0:2, a potem trzy gole w dwanaście minut. Bywały też inne powroty. W tych rozgrywkach robiliśmy niesamowite rzeczy, strzelaliśmy wiele goli. Bywało też, że traciliśmy i odpadaliśmy przez bilans, drobne szczegóły, decyzje sędziów, wiele różnych powodów. Czasami odpadasz. Dlatego jutro to musi być perfekcyjny mecz w wielu, wielu elementach. Kibice, decyzje sędziów, mnóstwo rzeczy musi się ułożyć, żeby dokonać czegoś takiego. Mimo to dobrze znów przeżyć takie doświadczenie. Nawet w porażkach zostają wspomnienia. Jednym z najbardziej ekscytujących momentów był dla mnie mecz z Tottenhamem. Odpadliśmy, ale to był niesamowity mecz, niesamowita chwila. To boli, to jest trudne, ale w życiu pamięta się nie tylko dobre rzeczy. Złe rzeczy też są częścią wielkich meczów i takich doświadczeń. Chcemy jutro zagrać wielki mecz razem z naszymi ludźmi. Oby dali nam coś ekstra. Spróbujemy.
Jeśli chodzi o trening, czułeś, że dziś ważniejsze było dać odpocząć ciałom czy głowom?
Posłuchaj, byliśmy w Madrycie, wróciliśmy późno do hotelu, trzeba było iść spać, rano wrócić, podróż z powrotem, potem dzień tutaj, bez treningu, potem wyjazd do Londynu, wczoraj powrót o 2:30 w nocy. Dziś trzeba się regenerować. Dziś nic nie dałoby się zrobić, bo piłkarze, którzy grali i tak są jeszcze „w meczu”. Jutro będziemy trenować. Nie sądzę, żeby jakiś dodatkowy trening dziś, jakieś powtórzenie ćwiczeń, sprawiło, że zagramy lepiej przeciwko Realowi. We współczesnym futbolu, w topowych zespołach, trening nie poprawia już aż tak wiele pod względem powtarzania, ważniejsze jest zrozumienie, co masz robić, bo nie ma czasu na trening. Wolałem więc, żeby dziś byli w domu, ja zresztą też. Jutro, zamiast spotykać się o trzeciej czy czwartej, spotkamy się o drugiej. Trochę rozruszamy nogi na boisku, jeszcze raz przypomnimy sobie, co chcemy zrobić i zagramy. Robiłem tak już dwa albo trzy razy w tym sezonie, więc to nie pierwszy raz.
Robiłeś tak przed meczem z Dortmundem w listopadzie.
I przed Fulham. Tak, dwa albo trzy razy w tym sezonie. Kiedy między meczami są trzy dni, mówię: zostańcie w domu. Mamy dziewięć miesięcy… nie, jedenaście miesięcy. Do tego Klubowy Mundial, dwa tygodnie, mundial, dwa tygodnie i start sezonu. Wszyscy dobrze się znamy. Rozmawiamy, ćwiczymy mnóstwo rzeczy przez cały czas. Żeby się poprawiać, trzeba ćwiczyć, tylko że teraz jest już na to za późno.
Na ile korzystne było dla nich dostanie tego dodatkowego czasu?
Nie wiem. Staramy się robić to, co najlepsze, ale nie wiem.
Pep, dużo mówiłeś o tym, jak ważne będzie bardzo dobre bronienie i perfekcja w tym meczu. Jak wyglądała wasza defensywa w ostatnich tygodniach i co trzeba w niej poprawić?
Jeśli zagrasz tak jak z West Hamem, jeśli rywal odda strzał w okienko i nawet się nie ruszysz, to znaczy, że bronisz naprawdę, naprawdę dobrze. Ludzie mówią: „trzeba strzelać gole”, „trzeba się bardziej ruszać”, a tymczasem my tracimy. Spróbujmy tego uniknąć. To nie jest łatwe, bo jakość Realu zawsze tam jest, ale trzeba ograniczać takie sytuacje. W pojedynkach jeden na jednego, u bramkarza, u obrońców, wszędzie musi być solidarność w pracy bez piłki. Bo z piłką, może się mylę, może to kwestia mojego sposobu patrzenia na grę, ale z doświadczenia w Lidze Mistrzów i w takich sytuacjach wiem, że kiedy trzeba, zawsze potrafimy tworzyć okazje. Zawsze, w każdym meczu. Teraz chodzi o to, żeby zamiast robić to przez piętnaście czy dwadzieścia minut, robić to przez jak najdłuższy czas.
Skoro w sobotę broniliście dobrze i praktycznie nie dopuściliście do sytuacji, to czy daje ci to trochę bólu głowy przy wyborze składu na jutro? Dias nie grał w sobotę, ale broniliście naprawdę dobrze, a Chusanow przeciwko Viníciusowi może być bardzo ważny.
Skład mam już właściwie ułożony. Wiem, kto jutro zacznie. Nie mam wątpliwości. Jedna może jeszcze jest, ale reszta jest jasna.
Widzisz, poza ubiegłym tygodniem na Bernabéu, poprawę stabilności drużyny w trakcie sezonu?
Tak, ogromną. Bywały momenty, kiedy traciliśmy gola pod koniec i wszystko robiło się szalone. Masz sześć strzałów w światło, Real ma trzy i trzy gole, czasem tak się dzieje. Natomiast ogólnie jestem zadowolony z wielu, wielu rzeczy. Nasz pressing jest dobry, expected goals mamy wysoko w Premier League, razem z Chelsea jesteśmy czołówką, więc cały czas tam byliśmy. To samo mówiłem po meczu z West Hamem, ale mam taką opinię od wielu miesięcy. Brakuje tylko jednego: niewykorzystane, niewykorzystane, niewykorzystane sytuacje. Okazje tworzymy, tylko większości z nich nie zamieniamy na gole. Trzeba więc tworzyć ich jeszcze więcej i po prostu pakować piłkę do siatki.
Mówiłeś ostatnio, że mierzyłeś się z Realem Madryt około 50 razy jako trener i wcześniej jako piłkarz. Czy tym, czego ci jeszcze brakuje, jest właśnie epicki powrót po porażce w pierwszym meczu w Lidze Mistrzów? Wyobrażasz to sobie? Jak przygotowujesz się do takiego meczu?
Spróbujemy, ale nie czuję, żeby brakowało mi czegokolwiek z tych wszystkich meczów z Realem Madryt. Jestem bardzo zadowolony z doświadczeń, które miałem jako piłkarz i trener, mierząc się z Realem pięćdziesiąt razy. To nie jest źle. Nie mam złego bilansu ani jako piłkarz, ani jako trener. Teraz zrobię wszystko dla drużyny, którą reprezentuję. Przez dekadę dokonaliśmy niesamowitych rzeczy. To jednak nie zmieni tego, co już przeżyłem jako piłkarz i trener, i nie zmieni niczego w jutrzejszym meczu.
Mówiłeś o wolnym, które dałeś piłkarzom. Dlaczego to zrobiłeś? To przesąd? Widzieliśmy, że zrobiłeś tak przed Dortmundem i wtedy się udało.
Dowiem się jutro. Jutro trenujemy, zamiast trenować dziś. To bardzo proste. Dziś zrobilibyśmy właściwie to samo co jutro. Może byłaby różnica jednego procenta. Między meczami są trzy dni. Mieliśmy dwie długie podróże. Byliśmy też w Londynie, to też jest podróż. Wracaliśmy z West Hamu. Dziś i tak nie zrobilibyśmy nic wielkiego. Piłkarze są w domu z rodzinami, pewnie wysyłają sobie WhatsAppy, wyobrażam to sobie. Jutro się zobaczymy, trochę potrenujemy i potem zagramy.
Chcę zapytać o obronę. Kylian Mbappé zagra albo na pewno przynajmniej przyjechał. Czy to zmienia sposób, w jaki planujesz mecz na jutro? Możemy zobaczyć z twojej strony jakąś niespodziankę?
Zobaczymy po pięciu minutach. Jeśli Mbappé wróci, to lepiej dla nich. Zobaczymy, czy zagra czy nie. Nie wiem.
Chcę zapytać o jakiś specjalny przekaz do drużyny przed odrabianiem strat. Czy traktujesz to jak kolejny mecz czy jednak przekażesz im coś wyjątkowego?
Nie zostało już zbyt wiele do powiedzenia. To jest jak finał. Idealny mecz, żeby spróbować odwrócić sytuację. Wielu komunikatów już nie potrzeba. Wszyscy jesteśmy dorośli. Mam takie poczucie, nie przez to, co im powiedziałem, tylko po tym, co widziałem wczoraj, że na pewno spróbujemy. Czy nam się uda, nie mam pojęcia.
Mówiłeś, że złe rzeczy też są częścią doświadczenia i historii. Chciałbym zapytać o kulturę porażki. Jest możliwe, że znów odpadniecie wcześnie z Ligi Mistrzów. Czy czujesz, że to porażka? Jak radzisz sobie z taką frustracją w drużynie?
Najważniejsze jest to, żeby nie wmówić sobie, że to jest porażka w takim sensie. Trzeba przekonać samych siebie, że liczy się siła i zaangażowanie, które wkładasz w to, czemu poświęcasz życie. W sporcie możesz robić wiele rzeczy dobrze, a rywal i tak może być lepszy. Trzeba to zaakceptować, spróbować się poprawić i spróbować ponownie w kolejnym sezonie. Można używać wielu pięknych przymiotników, ale nie trzeba tego tak odczuwać. To wynika z ciężkiej pracy, poświęcenia, z miłości do swojego sportu, z szacunku do kibiców i do swoich ludzi. Nie ma drużyny na świecie, która wygrywa zawsze. Nie ma też perfekcyjnych meczów. Czasem możesz zagrać coś wyjątkowo fantastycznego i nam zdarzało się to wiele razy w ostatnich latach. Mieliśmy z wami wspaniałe dwumecze i wiele razy odpadaliśmy. Czy to jest porażka? To już ty oceń. Dla mnie niesprawiedliwe jest mówienie o porażce w sporcie.
Jak radzisz sobie z tym w szatni?
Mówisz: „Szkoda, że nie ma nas w Lidze Mistrzów”. Są mecze, o których się nie zapomina. Gole, które zostają na zawsze. Nazwiska, które wciąż się śpiewa. Nie da się wygrywać cały czas, to nie istnieje. W sporcie przegrywasz częściej niż wygrywasz. Możesz nazwać to ogromnym rozczarowaniem. Jak długo będziesz o tym myślał? Jeden dzień? Trzy? Cztery? Życie toczy się dalej. Trzeba iść dalej. Na świecie dzieją się dużo smutniejsze rzeczy niż to, żeby zbyt długo siedzieć nad tym. Spróbujemy zrobić wszystko dobrze i pójdziemy dalej. Real Madryt był fantastyczny w wielu rzeczach.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze