Advertisement
Menu

Trochę magii

W meczu 28. kolejki La Ligi Real Madryt wygrał z Elche 4:1 po golach Antonio Rüdigera, Fede Valverde, Deana Huijsena i Ardy Gülera.

Foto: Trochę magii
Zespół Realu Madryt cieszy się z trafienia w meczu z Elche. (fot. Getty Images)

Spotkanie z Elche od dawna mogło być tym, w którym Real Madryt może postawić na większe rotacje. Problemy kadrowe sprawiły jednak, że Álvaro Arbeloa nie mógł liczyć aż na dziesięciu zawodników pierwszego zespołu. Trudno mówić więc o wielkich zmianach, skoro doszło tylko do dwóch niewymuszonych roszad w wyjściowej jedenastce względem środowej potyczki z City.

Sam mecz chyba przyznał rację trenerowi, który nie zmienił wiele. Elche próbowało grać w piłkę, dobrze radziło sobie z niemrawym pressingiem Realu, ale jednocześnie na samej połowie Królewskich było bardzo niekonkretne. Huijsen, Fran czy Camavinga dobrze wywiązywali się z zadań defensywnych i goście przed przerwą oddali tylko jeden strzał, i to w doliczonym czasie gry w okolice górnych sektorów za bramką Courtois.

Królewscy byli za to bardzo skuteczni. Wykorzystali zamieszanie w polu karnym rywala po strzale Valverde po rzucie wolnym, przy niemałym udziale Brahima i… obrońcy gości bramkę na 1:0 zdobył Antonio Rüdiger. Pięć minut później Urugwajczyk potwierdził swoją wybitną formę strzelecką i w kapitalnym stylu podwyższył wynik po zagraniu Frana Garcíi.

W drugiej połowie Real grał bardzo spokojnie, co po piętnastu minutach pozwoliło trenerowi sięgnąć po rezerwy. Na boisku pojawiło się kilku wychowanków, a jeden z nich pokazał się przy kolejnym golu. Daniel Yáñez dośrodkował prosto na głowę Deana Huijsena, który podwyższył prowadzenie. Niestety nie wszystkim do końca meczu udało zachować się chłodną głowę. Camavinga nie tylko stracił piłkę, on ją podał do rywala, a po chwili Manuel Ángel przy próbie interwencji skierował piłkę do własnej bramki. Trudno jednak obarczyć winą akurat wychowanka, za to na pewno od Camavingi trzeba oczekiwać więcej.

Bernabéu żyło razem z drużyną i trudno się dziwić. Dobra, spokojna gra, mnóstwo wychowanków, kolejny dobry mecz na własnym boisku. Wszystko się zgadzało. No to Arda postanowił zrobić coś jeszcze i ustalił wynik meczu strzałem z własnej połowy. To było dobre podsumowanie tego spotkania.

Real Madryt – Elche CF 4:1 (2:0)
1:0 Rüdiger 39'
2:0 Valverde 44' (asysta: Fran García)
3:0 Huijsen 66' (asysta: Yáñez)
3:1 Manuel Ángel 85' (gol samobójczy)
4:1 Arda Güler 89'

Real Madryt: Courtois; Carvajal, Rüdiger (61' Diego Aguado), Huijsen, Fran García; Valverde (58' Gonzalo), Thiago Pitarch (64' Palacios), Tchouaméni (58' Yáñez), Camavinga; Brahim (64' Manuel Ángel), Vinícius (58' Arda Güler)
Elche: Dituro; Sangare (23' Pedrosa), Chust, Affengruber (74' Bigas), Pétrot (64' Josan), Germán Valera; Neto (74' Diang), Febas, Redondo (64' M. Aguado), Cepeda (64' Rafa Mir); André da Silva


Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!