Valverde: Vini zapytał, czy chcę karnego, ale z kolegami powiedzieliśmy, żeby strzelał on
Federico Valverde po meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City udzielił wywiadu TNT Sports Brasil. Przedstawiamy wypowiedzi Urugwajczyka z tej rozmowy.
Federico Valverde z rodziną po meczu z Manchesterem City. (fot. Instagram)
Gratulacje po zwycięstwie. Jakie to uczucie strzelić trzy gole w meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko City?
Bardzo dziękuję. To szaleństwo, to, co dziś przeżyłem. Osobiście to coś niewytłumaczalnego i coś, przez co chciałbym już teraz cofnąć czas, by zobaczyć kibiców wykrzykujących moje imię, zobaczyć moją rodzinę szczęśliwą... Jak mówiłem wczoraj na konferencji, chciałem zobaczyć każdego z kibiców, którzy dziś przyszli na Bernabéu, dumnych z drużyny, z poświęcenia, które pokazaliśmy na boisku. I cóż, dziś możemy spać spokojnie.
Jak trenujesz, żeby zrobić coś takiego, co zrobiłeś przy trzecim golu?
Nie, nie, nie wiem... [śmiech]. Już przy drugim golu skończyły mi się pomysły. [śmiech] Ale zostaję przy tym, co mówię: przy szczęściu ludzi, odwróceniu się i zobaczeniu ich zadowolonych, radosnych, przy moich kolegach z drużyny, którzy mnie obejmowali. Zostaję z tym i dziś zasnę bardzo, bardzo szczęśliwy z powodu takich rzeczy.
Zapytam cię wprost. W momencie, gdy Vini wywalczył rzut karny, wziął piłkę i się odwrócił do ciebie. Czy zapytał cię, czy chcesz strzelać? Czy chciał, żebyś to ty wykonał karnego?
Tak, tak, zapytał mnie, ale myślę, że on jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, jest legendą w klubie, jest wielkim przyjacielem... I cóż, powiedziałem mu, żeby to on strzelał i wielu moich kolegów z drużyny też powiedziało to samo. To są rzeczy, które mogą się zdarzyć, to część futbolu. To prawda, że zostaje nam taki mały niedosyt po dzisiejszym wieczorze, bo może gdyby to trafił, byłaby to niesamowita noc dla wszystkich. Zostaje nam taki mały cierń, ale cóż, jak mówię, to część futbolu i takie rzeczy mogą się zdarzyć. Można strzelić, można też spudłować. Najważniejsze jest to, że po tym karnym on zareagował z charakterem, dalej biegał, dalej próbował, a ludzie go wspierali. I to właśnie tworzy tę jedność między zawodnikami a kibicami, która da nam jeszcze wiele radości.
Czy wynik 3:0 w pierwszym meczu wystarczy, żebyście awansowali?
Cóż, trzeba podchodzić z dużą ostrożnością do wszystkiego, co dziś zrobiliśmy. Tak, trzeba się tym cieszyć, docenić pracę każdego z kolegów z drużyny, ale też być bardzo ostrożnym wobec tego, co może się wydarzyć w rewanżu. Musimy wyjść skoncentrowani tak jak dziś. Trzeba będzie pracować dwa razy ciężej, to będzie bardzo trudny stadion. Oni mają świetny zespół, wielkich zawodników i przy tak wysokim wyniku na pewno wyjdą naciskać jeszcze mocniej. Więc musimy być gotowi na wszystko.
Ostatnie pytanie. Twoje dzieci były dziś na stadionie?
Tak, były.
Więc nie poszły jeszcze spać.
Dziś będzie im trudno zasnąć, ale przede wszystkim dlatego, że ja będę się z nimi bawił tak długo, jak tylko będą chciały [śmiech].
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze