To jeszcze nie koniec
W meczu 27. kolejki La Ligi Real Madryt wygrał na wyjeździe z Celtą Vigo 2:1. Gole dla Królewskich strzelili Aurélien Tchouaméni i Fede Valverde.
Aurélien Tchouaméni. (fot. Getty Images)
Po dwóch przegranych meczach z rzędu oczekiwania wobec Realu Madryt w Vigo nie były u wszystkich sympatyków Królewskich takie same. U niektórych jakiekolwiek nadzieje na sukces w tym sezonie ligowym już się skończyły, jeszcze inni mogli uznać, że brak porażki będzie już jakimś sukcesem, a ci nieco bardziej optymistycznie nastawieni, z całych sił wierzący w mistrzostwo, mogli wierzyć w szybkie odrobienie straty do Barcelony. Przyzwyczailiśmy się ostatnio do tego, że w pierwszych minutach meczu to zwykle rywale mają przewagę i dziś nie było inaczej.
Pierwszy cios należał jednak do Królewskich. Jeszcze przed akcją bramkową Vini uderzył w słupek po dobrym dograniu Trenta, chwilę później zakotłowało się w polu karnym rywala po uderzeniu Tchouaméniego, ale poza rzutem rożnym nic z tego nie wyszło. Ale nie był to koniec dobrych momentów Realu, ponieważ już po chwili z udziałem Trenta i Ardy francuski pomocnik ładnie uderzył z 15 metrów i dał Realowi prowadzenie.
Przewaga Królewskich trwała jeszcze chwilę, ale nie było już konkretów. Niewidoczny był Vinícius (w pierwszej połowie mniej kontaktów z piłką niż Courtois – 14 do 17), Thiago Pitarch i Arda Güler decydowali się na dość łatwe rozwiązania, czym nie zaskakiwali rywali, podobnie jak Brahim Díaz czy Fede Valverde, którym brakowało dokładności czy precyzji w podaniach i przyjęciach.
Celta nieźle radziła sobie z piłką, ale Real trzymał ją na dystans. Można było to zrozumieć: wynik się zgadzał, a przecież długa wymiana piłki między obrońcami nie powinna skończyć się katastrofą. Ale gdy rzucisz piłkę za plecy Trenta i pozwolisz napastnikowi na pojedynek, a do tego wykorzystasz pasywność i Anglika, i Tchouaméniego, możesz doprowadzić do tragedii w szykach Królewskich. Tak też uczynili Williot Swedberg i Borja Iglesias, którzy zranili Real bramką wyrównującą.
Druga połowa mogła znudzić nawet najbardziej wytrwałych kibiców. Mało okazji, mało strzałów, mało faz przejściowych, mało nieoczywistych pomysłów. Trochę ożywienia pojawiło się przy interwencji VAR-u przy ręce Borjy Iglesiasa we własnym polu karnym, słupku Iago Aspasa czy świetnej interwencji Ferlanda Mendy’ego, ale dopiero w 94. minucie naprawdę mogliśmy poczuć coś więcej, a to za sprawą Fede Valverde, który znalazł sposób na Radu. To był ostatni akord tego meczu, który na pewno nie był widowiskiem i wspaniałym wejściem w piłkarski weekend.
Niestety po raz kolejny można napisać, że jeśli ktoś przegapił ten mecz i wybrał coś innego, co sprawia mu radość i wywołuje uśmiech na twarzy, postąpił jak najbardziej słusznie. Wśród nas – oglądających ten mecz – uśmiech pojawił się dziś dwa razy, ale nastrój mimo radości w doliczonym czasie gry wcale nie jest wybitny. Ale to też przypomnienie, że nawet w mizernej formie i bez dziesięciu graczy pierwszego zespołu, na trudnym terenie, można wywieźć trzy punkty, co można potraktować jako jeden z dowodów, że Real nie wywiesił białej flagi i nadal walczy o mistrzostwo Hiszpanii, nawet jeśli w ciągu wcześniejszych dwóch kolejek szanse na trofeum spadły kilkukrotnie.
Celta Vigo – Real Madryt 1:2 (1:1)
0:1 Tchouaméni 11' (asysta: Arda Güler)
1:1 Borja Iglesias 25' (asysta: Swedberg)
1:2 Valverde 90+5'
Celta Vigo: Radu; Javi Rodríguez, Starfelt, Marcos Alonso; Mingueza (83' Aspas), Miguel Román, Moriba (90+1' Vecino), Carreira; Jutglà (70' Hugo Álvarez), Swedberg (70' Fer López), Borja Iglesias (70' El-Abdellaoui)
Real Madryt: Courtois; Trent, Asencio, Rüdiger, Mendy; Tchouaméni, Valverde, Thiago Pitarch (90' Manuel Ángel), Arda Güler (65' Palacios); Vinicius, Brahim (77' Gonzalo)
Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze