Vitinha: Głupotą byłoby odchodzić z PSG, czuję się tutaj bardzo dobrze
Pomocnik PSG był gościem programu Soltinhos pelo Mundo w portugalskiej telewizji Canal 11, gdzie wyemitowano już pierwszą część rozmowy z nim. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Vitinhi.
Vitinha. (fot. Getty Images)
– Moja przyszłość? Głupotą byłoby odchodzić. Nie sądzę, żeby to było teraz dla mnie najlepsze. Czuję się tu w PSG naprawdę świetnie. Mam wrażenie, że ludzie tutaj bardzo mnie lubią i myślę, że zdołałem sobie na tę sympatię zasłużyć. Uwielbiam tu być, podobnie jak moja rodzina. Mamy fantastyczną grupę i niesamowitego trenera.
– Większe pieniądze w Arabii? Nie możemy być naiwni. To naprawdę ogromne pieniądze, które mogą ustawić cię na całe życie. Tylko że mnie nie interesuje aż tak to, co daje pieniądz. Bardziej zależy mi na tym, jak ma wyglądać moja kariera. Już teraz zarabiam w Europie bardzo dobrze, w wielkim klubie. Podwojenie czy potrojenie zarobków nie sprawiłoby, że byłbym szczęśliwszy.
– Początki w PSG? Do listopada albo grudnia, przed mundialem, wszystko szło bardzo dobrze. Drużyna fruwała, ja czułem się dobrze. Po mundialu w Katarze zaczęło się to powoli sypać i skończyliśmy sezon w kiepskim stylu. To był mój pierwszy rok na takim poziomie. W Wolverhampton grałem mało i niewiele osób mnie znało. W FC Porto czułem, że spełniłem to, kim chciałem być jako piłkarz. A potem przyszedł pierwszy wielki sezon za granicą i pierwsze wrażenie nie było przekonujące.
– Warunki fizyczne? Musiałem wyprzedzać pewne rzeczy: inaczej się ustawiać, widzieć wcześniej, zanim dostanę piłkę. Mogę nie wchodzić w kontakt, ale nie mogę być bezużyteczny. Żyrafy mają długą szyję, żeby sięgać do najwyższych liści. To była ewolucja, żeby móc tam dotrzeć.
– Złota Piłka? Kiedy mówiłem, że Dembélé to zasłużony zwycięzca, to nie była żadna gadka-szmatka. Był naszym punktem odniesienia i liderem na boisku. W decydujących momentach robił różnicę i zasłużył na wygraną. Wiedziałem, że mogę zająć dobre miejsce, ale nie miałem wielkich oczekiwań. Gdybym nie znalazł się w TOP 3, też nie zobaczylibyście mnie smutnego. Jednak oczywiście skończyć na podium to było coś wyjątkowego.
– Nie lubię mówić, że jestem najlepszy. To brzmi arogancko, bo ostatecznie to zawsze kwestia opinii. Wiem jednak, że jestem w tej grupie.
– Najlepsi pomocnicy? Pedri. Jest magiczny. Niesamowicie się go ogląda. Kiedy grasz przeciwko niemu, rozumiesz to jeszcze lepiej. A potem, w tym TOP 3, robi mi się tu trochę ciężko. Tych dwóch trudno wybrać. Daję João [Nevesa] i Bruno [Fernandesa]. Oni dwaj ze mną i z Pedrim. Czyli nie robię TOP 3, tylko TOP 4. Możemy zagrać w czwórkę.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze