Advertisement
Menu
/ as.com

Zagadkowy przypadek Brahima

Po spotkaniach z Rayo i Valencią pomocnik spędził na boisku zaledwie 11% możliwych w ostatnich pięciu ostatnich meczach. Po Pucharze Narodów Afryki, w 165 minut zaliczył dwie asysty i wywalczył rzut karny.

Foto: Zagadkowy przypadek Brahima
Brahim Díaz z kolegami i sztabem. (fot. Getty Images)

Fernando Tavero z dziennika AS zauważa, że Brahim w ostatnich dziewięciu meczach ani razu nie wyszedł od pierwszej minuty i dostał tylko 20,4% wszystkich minut (165). W ostatnich pięciu był na boisku przez 50 minut, czyli zaledwie 11%. Taka jest rzeczywistość Marokańczyka. Taka jest statystyka. To wszystko w momencie, gdy Real nie zachwyca. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza po meczu z Getafe morale drużyny gwałtownie spadło

Przeciwko armii Bordalása, z którą brakowało pomysłów, iskry i dobrego wyniku, wychowanek Malagi wszedł na boisko dopiero w 87. minucie. Przed nim pojawili się Huijsen, Carvajal, Mastantuono i Rodrygo, a on jako ostatnia deska ratunku. Przeszedł drogę od bycia najbardziej decydującym graczem na Pucharze Narodów Afryki do powrotu do Realu Madryt, gdzie jest na trzecim planie.

AS zaznacza, że znaczny spadek formy Brahima nastąpił po dwóch meczach, w których miał największy wpływ na wynik. Asysta i wywalczony rzut karny w zwycięskim meczu z Rayo Vallecano (2:1), a potem decydujące podanie do Mbappé, który przypieczętował zwycięstwo nad Valencią (2:0). W tamtym momencie kibice domagali się częstszych występów Brahima. Uważali, że powinien wrócić do jedenastki, w której nie było go trzy miesiące. Jednak po początkowym entuzjazmie nadeszło to wspomniane pięć ostatnich meczów: (nie licząc doliczonego czasu gry) 17 minut z Realem Sociedad, 26 minut z Osasuną, 4 minuty w pierwszym meczu z Benficą, 0 minut w rewanżu i ostatnie 3 minuty z Getafe. Tajemnicza sprawa.

Z Maroka, pomimo bolesnego zakończenia PNA, które doprowadziło do łez jego samego i cały naród, Brahim wrócił wzmocniony. Wyjechał ze srebrnym medalem i zmarnownym karnym przeciwko Senegalowi, ale także z pięcioma golami, które dały mu tytuł najskuteczniejszego strzelca turnieju i samej kadry. Jego cel był jasny: wykorzystać te rozgrywki jako trampolinę do większej liczby minut w Realu Madryt. Pomocnik zamierzał przekształcić zaledwie cztery występy w wyjściowym składzie i 23,4% czasu gry pod wodzą Xabiego Alonso w coś znacznie więcej. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

AS wylicza, że Brahim od powrotu z Pucharu Narodów Afryki jest 17. graczem Realu pod względem minut. Tylko wychowankowie, Ceballos, Carvajal i Rodrygo zagrali mniej. Statystyki reprezentanta Maroka od tamtej pory są impinujące – dwie asysty i wywalczony rzut karny w 165 minut. Brał udział przy bramce drużyny co 55 minut.

Dla porównania: Mbappé co 63 minuty (osiem goli, jedna asysta i jeden wywalczony rzut karny); Vinicius co 73,3 minuty (siedem goli, dwie asysty i dwa wywalczone rzuty karne); Bellingham i Mastantuono, odpowiednio w 280 i 302 minuty, zdobyli po jednym golu; a Güler, w 805 minut, zaliczył dwie asysty. W słabym Realu Madryt Brahim, zamiast odmieniać losy meczów, pozostaje trzeciorzędnym piłkarzem.

 

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!