REKLAMA
REKLAMA

Jesé: Real Madryt nauczył mnie, aby nigdy się nie poddawać

Jesé Rodríguez udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi byłego piłkarza Realu Madryt, który obecnie występuje w Las Palmas.
REKLAMA
REKLAMA
Jesé: Real Madryt nauczył mnie, aby nigdy się nie poddawać
Jesé Rodríguez. (fot. Getty Images)

Latem jednym z argumentów klubu przy twoim transferze było to, że możesz być liderem w szatni. W meczu z Castellónem świętowałeś gola z całą drużyną, a przeciwko Cultural Leonesa jako pierwszy cieszyłeś się z Sandro, gdy ten strzelił gola. 
Robię to, bo czuję, że tak właśnie trzeba. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu każdego dnia, czasem więcej niż z rodziną. Od razu zaczynasz darzyć ludzi z szatni sympatią. Klucz tkwi w tym, że na co dzień jesteśmy rodziną. Bardzo się cieszę z powodu Sandro. Od wielu miesięcy widzę, jak pracuje w ciszy i w pełni na to zasłużył. Jestem za niego naprawdę szczęśliwy. Najważniejsza jest grupa, trzeba być rodziną na boisku i poza nim. Myślę, że sezon dobrze się dla nas zakończy… wierzę w to. 

REKLAMA
REKLAMA

Na boisku też widać, że jesteś bardzo szczęśliwy, zwłaszcza od grudnia. Czego nauczyłeś się w ostatnich miesiącach? 
Przyszedłem do tego klubu z pokorą i nastawieniem na pracę. To jest klucz i staram się przenosić to na boisko. Z całą pokorą i doświadczeniem chcę pomagać i dawać z siebie wszystko. Mówiłem to na początku sezonu. Na pierwszej konferencji prasowej powiedziałem, że nie liczy się to, co powiem dziś, tylko to, co zrobię jutro. I tak jest. Futbol ma krótką pamięć. Cieszę się grą, mamy bardzo dobrą grupę. Cel jest jasny, bądźmy szczerzy. Ale trzeba twardo stąpać po ziemi, bo każdy mecz jest trudny do wygrania. Wszyscy rywale chcą tego samego, ale mam ogromne zaufanie do zespołu i trenera.

Wygrałeś z Realem Madryt La Ligę i Ligę Mistrzów. Choć jeszcze nie awansowałeś z Las Palmas do Primera División, to mam pytanie. Wolałbyś teraz wygrać Ligę Mistrzów czy awansować z Las Palmas do La Ligi? 
To trudny wybór [śmiech]. To zupełnie różne tytuły. Wygranie Ligi Mistrzów z Realem Madryt to marzenie każdego piłkarza. Miałem szczęście i przywilej to osiągnąć i jestem z tego bardzo dumny. Ale dla mnie awans do Primera División z drużyną z mojego regionu, którą oglądałem od dziecka, gdy ojciec zabierał mnie na stadion… Wiem, co to może znaczyć dla kogoś stąd. Jestem bardzo podekscytowany i zmotywowany. To byłaby dla mnie ogromna nagroda po wielu latach walki o stabilizację i radość z futbolu. To zawsze był mój dom. Oby udało się osiągnąć cel.

REKLAMA
REKLAMA

Czego nauczył cię Real Madryt? 
Zawodowo – żeby nigdy się nie poddawać, walczyć, być zwycięzcą i cieszyć się grą, bo to jest najważniejsze. Możesz próbować tysiąc razy, ale jeśli nie sprawia ci to radości, to i tak ci nie wyjdzie. W Realu wpajają wiele wartości. Jako człowiek nauczyłem się dbać o edukację i być dobrym dla innych. 

Byłeś kolegą Arbeloi. Jak oceniasz go jako trenera pierwszej drużyny? Rozmawiałeś z nim?
Nie miałem okazji z nim porozmawiać. Znam go bardzo dobrze, bo przez lata byliśmy w jednej drużynie. Zawsze był świetnym człowiekiem i kolegą. Życzę mu wszystkiego najlepszego. Trafił na trudny moment, ale daje z siebie wszystko, by to działało. Wszystkie drużyny chcą pokonać Real Madryt. 

Mimo kryzysu wierzysz, że mogą zakończyć sezon z pucharami?
To nie tylko kwestia Arbeloi, ale też zawodników. Wszyscy się starają, ale czasem wychodzisz na boisko i nie wszystko zależy od ciebie. Są mecze, które możesz wygrać, inne przegrać, a czasem wygrywasz, choć nie zrobiłeś aż tak wiele. Oni próbują wszystkiego i oby im się udało.

Arbeloa często stawia na wychowanków. Jak ważne jest, by Real znów mocno postawił na swoją akademię?
Nasze pokolenie było lepsze [śmiech]. Oczywiście żartuję. To utalentowane chłopaki i dobrzy piłkarze. Arbeloa sam był wychowankiem, wie, jak to jest, dlatego daje im więcej szans. To coś dobrego, bo mają duży potencjał. Najbardziej rozwija ich codzienny trening z pierwszą drużyną. Gdy dostaną minuty, zrobią ogromny krok naprzód.

REKLAMA
REKLAMA

Mówiłeś, że Real nauczył cię nigdy się nie poddawać. Ten sezon pokazuje, że nadal o tym pamiętasz. 
Tak, to mam w DNA od dziecka. Dopóki mam ochotę i czerpię z tego radość, a tak dobrze nie czułem się od lat, będę walczył. Szukałem szczęścia przez wiele lat, a ono zawsze było tutaj, w domu. Jestem bardzo wdzięczny prezesowi i klubowi za tę szansę. 

Po sezonie, niezależnie od wyniku, rozważasz pozostanie w Las Palmas?
Szczerze mówiąc, teraz o tym nie myślę. Skupiam się na czerpaniu radości z każdego tygodnia i każdego meczu. Gdy sezon się skończy, usiądziemy, podsumujemy i porozmawiamy. Nie ma problemu. Teraz liczy się tylko następny mecz i najbliższy trening.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA