Arbeloa: Gdybym miał kociołek Panoramiksa, by odzyskać Bellinghama, zrobiłbym to od razu tu i teraz
Álvaro Arbeloa pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed dzisiejszym spotkaniem z Osasuną w La Lidze. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.
Álvaro Arbeloa na konferencji prasowej w sali prasowej w Valdebebas. (fot. Getty Images)
[RMTV] Jutro zespół ma bardzo trudny mecz przeciwko bardzo konkurencyjnemu rywalowi, jakim jest Osasuna, która nie przegrała w ostatnich pięciu spotkaniach i na dodatek na bardzo trudnym stadionie, jakim jest El Sadar, gdzie Osasuna przegrała w tym sezonie tylko dwa mecze. Jak widzisz jutrzejsze spotkanie?
Cóż,, właściwie nie potrzeba prawie żadnej odpowiedzi po tym, co powiedziałeś [uśmiech]. Mają dwa miesiące bez porażki na swoim stadionie. To zespół, który jest w świetnej formie i wszyscy wiemy, jak trudny zawsze jest El Sadar dla Realu Madryt [śmiech]. Sam tego doświadczyłem. Myślę, że wygrałem tam tylko raz z wielu wizyt w Pampelunie [śmiech]. Dlatego doskonale zdajemy sobie sprawę z ciężkiej bitwy, jaka nas jutro czeka, z trudności meczu, z poziomu rywala, ze świetnej pracy, jaką wykonuje trener. Przygotujemy się najlepiej jak potrafimy, wiedząc, że jutrzejsze trzy punkty są niezwykle ważne.
[La Sexta] Chciałem zapytać o Viníciusa. Jak się ma? Czy musiałeś z nim porozmawiać po tym, co wydarzyło się w Lizbonie i wiedząc, że jutro czeka was trudny trener, gdzie w przeszłości też pojawiały się godne potępienia obelgi?
Vini był smutny, jak my wszyscy. A szczególnie bardzo oburzony z powodu tego, co wydarzyło się we wtorek. To ewidentne zachowanie rasistowskie, z którego powtórki nie chcemy nigdy więcej. Nie ma na to miejsca w sporcie ani w naszym społeczeństwie. Mamy wielką szansę, by temu nie przepuścić i dalej walczyć z tą plagą, jaką jest rasizm.
[Radio Nacional] W odniesieniu do Viníciusa chciałem zapytać, czy boisz się albo czy rozmawiałeś z nim lub z klubem, że takie sytuacje mogą się powtórzyć? Jakiś czas temu była moda na to, żeby go prześladować i na wszystkich stadionach były problemy? Wydawało się, że to zostało zahamowane, a teraz znowu wracamy do tego tematu, który właśnie potępiłeś. Czy martwi cię, że on znów będziemy ciągle w centrum uwagi i że odciągnie to uwagę od tego, co naprawdę ważne?
Myślę, że wypowiedziałem się bardzo jasno. Naprawdę najważniejsza jest walka przeciwko takim aktom jak ten z ostatniego meczu. Są to nieakceptowalne sytuacje i nie pozwolimy na to ani nie będziemy tego tolerować. Nie chcemy, by to się powtórzyło. Oczywiście wszyscy w takim przypadku będą mieć nas przeciwko sobie - chcę być w tej sprawie klarowny. Oczywiście tym bardziej, gdy mówimy o koledze po fachu, ale nie chcemy takich zachowań na boisku ani takie zachowania nie mogą mieć miejsca na boisku. Nic, absolutnie nic nie usprawiedliwia zachowania rasistowskiego.
[COPE] Jesteś już 40 dni na czele Realu Madryt. W pięciu kolejkach ligowych odwróciłeś sytuację w rozgrywkach. Przejmowałeś ekipę z -4 punktami, a teraz masz +2. To pokazuje poprawę ekipy, ale chciałbym zapytać, jakie są według ciebie najważniejsze klucze tej transformacji piłkarskiej i mentalnej? I jeśli możesz, powiedz też, jak wygląda sytuacja z kolanem Mbappé?
Z kolanem Kyliana jest dużo lepiej. Czuje się bardzo dobrze. To oczywiście nie zniknęło w całości, ale z każdym dniem czuje się coraz lepiej. Jeśli chodzi o zespół, myślę, że zanotowaliśmy bardzo duży rozwój w ciągu ostatnich trzech tygodni, ale jestem tak samo spokojny teraz, jak wtedy, gdy pojawiała się krytyka. Oczywiście, gdy nie ma wyników, ona zawsze się pojawia. Doskonale zdajemy sobie sprawę z wymagań tego klubu i tego herbu. Jedyne, czego chcemy, to dalej pracować i dalej się poprawiać. Liga jest bardzo długa [śmiech]. Dla mnie sezon praktycznie jeszcze się nie zaczął. Jesteśmy w lutym, zostało bardzo dużo, wydarzy się jeszcze mnóstwo rzeczy. Jutro czeka nas bardzo trudny wyjazd i myślę, że one wszystkie do końca sezonu będą takie same. Więc naszym jedynym celem jest dalej pracować, utrzymać koncentrację, nie rozluźniać się i być świadomym, że aby wygrać każdy mecz, będziemy musieli dać 100%. Nie jesteśmy zespołem, który może zdjąć nogę z gazu, jeśli chce wygrywać. I pracujemy dalej, bo jeszcze dużo przed nami.
[La Razón] W ostatnich meczach powtarzasz ustawienie i niemal ten sam skład. To wynik treningów czy może była to zawsze twoja początkowa idea po przyjściu do Madrytu?
Nie... Oczywiście, gdy ktoś przychodzi, musi najpierw poznać zawodników i z nimi popracować. Zobaczyć, co najlepiej funkcjonuje z zespołem zgodnie z ideą, którą mam. Potem to postawa zawodników decyduje o tym, kto wychodzi na boisko i kto na nim zostaje. Moim zdaniem w tej chwili wszyscy odpowiadają bardzo dobrze. To, czego od nich wymagamy, robimy coraz lepiej i tego właśnie chcemy, żeby z dnia na dzień było widać rozwój zespołu, zarówno kolektywny, jak i indywidualny. Nad tym pracujemy i będziemy pracować dalej, by dotyczyło to wszystkich piłkarzy, bo jak mówię, zostało bardzo dużo kolejek i tygodni. To nie jest sprawa tylko jedenastu zawodników, a dwudziestu pięciu, którzy pracują każdego dnia. Mecze przygotowujemy z dwudziestoma pięcioma zawodnikami i wszystko, co teraz widzimy dobrego, jest efektem pracy całej dwudziestki piątki.
[SER] To „nieprzepuszczenie” wydarzeń w Lizbonie, czy to mogło oznaczać zejście z boiska?
Tu też będę bardzo klarowny: to była decyzja Viníciusa, by wrócić na boisko i dalej grać. Gdyby Vinícius powiedział, że dalej nie gra, zeszlibyśmy wszyscy do środka. Jeden za drugim. Powiedziałem o tym piłkarzom, że żaden tytuł ani zwycięstwo, jakie mogę zdobyć z Realem, nie wywoła u mnie większej dumy niż to, co poczułem we wtorek. Jak zareagowali wszyscy koledzy w tym momencie, jak grali dalej i jak potem wypowiadali się, każdy z nich. Nic nie sprawi, że poczuję większą dumę niż to, że widzę zjednoczoną drużynę. Drużynę chroniącą kolegę, takie zjednoczenie i ich wspólną walkę.
[AS] Mourinho zabrał głos w Portugalii po raz pierwszy po tym, co się wydarzyło i w pewnym sensie pozostał przy swojej wersji wydarzeń. Ty powiedziałeś, że sądzisz, iż po czasie, gdy zobaczy te sceny, to zmieni zdanie. Tak się nie stało. Nie wiem, czy ze względu na waszą relację osobistą jesteś tym trochę rozczarowany?
Nie... Może nie wyraziłem się dobrze. Myślę, że wszyscy widzieli, co się wydarzyło we wtorek. Wszyscy oglądaliśmy ten mecz i widzieliśmy, do czego doszło w drugiej połowie. To jest naprawdę najważniejsze. Uważam, że nie możemy odwracać uwagi od tego tematu. Mamy wielką szansę, by podjąć środki i aby to się nie powtarzało na boiskach.
[TNT Sports Brasil] Powiedziałeś, że mamy okazję, by to się już nigdy nie powtórzyło. Co twoim zdaniem może się wydarzyć? Jakiego rodzaju kara może zostać nałożona po tym, co Real Madryt zgłosił do UEFA?
Cóż, to jest teraz oczywiście w rękach UEFA. Uważam, że to właśnie oni od wielu lat prowadzą bardzo poważną walkę z rasizmem i teraz mają idealną okazję, by pokazać, że ta walka to nie są tylko słowa, by ukarać taki akt, jakiego doświadczyliśmy i by nie dopuścić do tego, żeby kiedykolwiek się to powtórzyło.
[Radio MARCA] To był akt, który obiegł cały świat. Dziś trener Bayernu Monachium, Vincent Kompany, wygłosił refleksję trwającą ponad 10 minut. Chciałem zapytać o ten temat, bo on oddzielił samą obelgę rasistowską od celebracji. A w sprawie samej celebracji Mourinho zaprosił Viníciusa, by świętował jak Di Stéfano, jak Pelé czy jak Eusébio. Czy zaskoczyła cię ta refleksja José?
Posłuchaj, jak zawsze mówię: nie lubię ani nie jestem tu, by oceniać słowa kogokolwiek. Ani Kompany'ego, ani José, ani żadnego trenera. Nikogo, kto może mieć przed sobą mikrofon. Każdy ma wolność w wygłaszaniu opinii. Ja daję swoją. Uważam, że Vinícius strzelił autentyczne golazo na fenomenalnym stadionie i celebrował gola, jak celebrowały to setki, setki i setki razy w wykonaniu wielu piłkarzy w historii. Oni robili to bez znaczenia na swoje pochodzenie czy kolor skóry. I powtórzę się: nie możemy ustawiać ofiary jako prowokatora. Więcej, nie pozwolimy na to. Dla mnie oskarżanie ofiary o bycie prowokatorem jest nieuzasadnione. I powtarzam kolejny raz: nic, co Vinícius zrobił na boisku, nie usprawiedliwia zachowania rasistowskiego.
[El País] Chciałby zapytać o Trenta. Miałeś w szatni wielkich piłkarzy i grałeś z wybitnymi podającymi. Co jest wyjątkowego w jego uderzeniu piłki i co daje zespołowi zarówno w wyprowadzaniu piłki, jak i przy dochodzeniu do sytuacji bramkowych?
Cóż, myślę, że to widać gołym okiem, jaki jest wyjątkowy [śmiech]. Nie chodzi tylko o precyzję, ale też o siłę, z jaką zagrywa piłkę i przede wszystkim o to, że nie potrzebuje ani dużo czasu, ani dużo przestrzeni, by zagrać podanie na często 60 czy 70 metrów, które zawsze daje naszym napastnikom przewagę. To coś, nad czym bardzo dużo pracujemy: na to, jak ważne jest uruchamianie zarówno Viníciusa, jak i Kyliana Mbappé do biegania. Szczerze mówiąc, on radzi sobie fantastycznie dobrze. Po przerwie wraca na bardzo wysoki poziom, a to nigdy nie jest łatwe. Uważam, że to zawodnik, który bardzo dobrze pasuje do tego, czego potrzebujemy w drużynie: potrafi grać w środku, potrafi grać na zewnątrz, potrafi znaleźć dośrodkowania do napastników... Do tego w kwestii podań w środku moim zdaniem połączenie z Fede i Ardą układa się bardzo dobrze. Musimy dalej z nim pracować, ale cóż, jego poziom i forma są widoczne dla wszystkich, a ja bardzo się z niego cieszę [uśmiech].
[El Desmarque] Co sądzisz o tym, że ten akt rasizmu, który potępiasz, mógłby pozostać bez kary? Jakie rozwiązanie twoim zdaniem powinny przyjąć UEFA lub inne instytucje, by zastosować twardą rękę?
To nie należy do mnie. To nie moje miejsce ani pozycja, żeby mówić, jak powinna reagować UEFA, ale oczywiście sądzę, że powinna być wymierzona kara. Przede wszystkim dlatego, że nie chcemy, by to się powtórzyło. Dzisiaj mamy wielką szansę, by wyznaczyć nową erę w świecie futbolu. Dla mnie to jest najważniejsze w tym wszystkim: żeby to, co się wydarzyło, naprawdę wyznaczyło nową erę w świecie futbolu. A od tego momentu odpowiedzialność spoczywa na UEFA i na innych instytucjach, ale też na nas jako społeczeństwie i naszej reakcji wobec takiego czynu. Wiemy, jaką pasję wywołuje piłka nożna na świecie, ale są rzeczy absolutnie niedopuszczalne, a to, co wydarzyło się we wtorek, do nich należy.
[OkDiario] Chciałem zapytać o Jude’a Bellinghama. Czy twoim zdaniem to przypadek, że zespół stał się bardziej solidny po jego kontuzji? Czy to jest coś, co najbardziej cię martwi w kontekście końcówki sezonu? I czy to będzie najważniejsze w tej końcówce? Jak zamierzasz ponownie wprowadzić Anglika do zespołu?
Gdybym mógł oddać rękę, żeby Jude był zdrowy i jutro mógł zagrać, zrobiłbym to i to bez myślenia o tym nawet przez pół sekundy. Wiele razy mnie o to pytaliście: Jude Bellingham to jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, to lider, to przykład dla wszystkich. To bardzo poważna i delikatna nieobecność. Ja cieszę się, że potrafimy tak grać i rywalizować bez takiego zawodnika, jak Bellingham. Uważam, że to mówi dobrze i dużo o naszej kadrze. I oczywiście gdybym miał kociołek Panoramiksa, by go teraz odzyskać, zrobiłbym to od razu tu i teraz [śmiech]. Zero wątpliwości wobec Jude'a Bellinghama - wręcz przeciwnie.
[MARCA] Dwa lata temu w tej samej sali Carlo Ancelotti powiedział, że Vinícius jest najbardziej prześladowanym piłkarzem, jakiego kiedykolwiek widział i że to reszta zawodników powinna zmienić swoje zachowanie. Po tym burzliwym tygodniu chciałem zapytać, czy podzielasz tę refleksję?
Mogę mówić tylko o tym, co sam przeżyłem z Viníciusem. I myślę, że już wiele razy to powtarzałem, nie tylko oceniając go jako piłkarza, bo to, co robi na boisku odkąd tu jestem, jest absolutnie wyjątkowe i wspaniałe. Rozstrzyga mecze, strzela niesamowite gole, bierze drużynę na plecy. To piłkarz nie tylko przełamujący obronę rywali, ale też taki, który chce brać na siebie odpowiedzialność w drużynie. Poza tym to chłopak, który się nie boi. Który potrafi przeżyć sytuacje takie jak ta z ostatniego wtorku i mimo wszystko wrócić na boisko. Ja nie potrafię postawić się na jego miejscu. Oczywiście wszyscy w piłce nożnej niestety słyszymy obelgi, ale mnie nigdy nie obrażano ze względu na kolor skóry. Nie wiem, czy byłbym w stanie wytrzymać to, co znosi Vinícius. To nie jest pierwsza taka sytuacja. Mamy nadzieję, że ostatnia, ale trzeba ogromnej odwagi i dużego charakteru, by wrócić do gry tak, jak on to zrobił. Oczywiście będziemy zawsze po jego stronie, broniąc go i wspierając bez żadnych wątpliwości.
[EFE] Chciałem zapytać o rotację środkowych obrońców. Asencio musiał ostatnio pauzować, Rüdiger wrócił do dobrego poziomu, ale ma też problemy z kolanem. Jak widzisz tę rotację przy meczach co trzy dni?
Szczęśliwie mamy pięciu wielkich stoperów i oby szybko wrócił Militão. Bardzo cieszę się, że wszyscy są zdrowi [po konferencji ogłoszono kontuzję Huijsena - dop. red.]. Zobaczymy, jak będą prezentować się na dzisiejszym treningu, bo jeszcze czeka nas ostatni i zdecydujemy o ich występach przed meczem. Ważne jednak jest odzyskiwanie zawodników i posiadanie wszystkich do dyspozycji. To zawsze daje mi więcej możliwości i wariantów, a nadchodzi wiele spotkań. Oczywiście kontrolowanie obciążeń zawsze jest ważne, ale najważniejsza teraz jest dla mnie walka jutro o 3 punkty.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze