Advertisement
Menu

Nie stracić kontroli

Starożytni mawiali, że kontrola jest niczym zwierzątko – trzeba o nią dbać. No dobrze, tak naprawdę wymyśliliśmy to przed chwilą, ale mimo wszystko wydaje się, że coś w tym może być.

Foto: Nie stracić kontroli
Fede Valverde. (fot. Getty Images)

Osasuna – Real Madryt: Przewidywane składy

Brak kontroli nad sytuacją potrafi być wyjątkowo wyniszczający, zwłaszcza jeśli do jej utraty doprowadza się w znacznej mierze samemu. Wpadnięcie w niekończącą się spiralę, w której na nic nie ma się wpływu, budzi zazwyczaj coraz silniejszą frustrację, potęgowaną paradoksalnie tymi kilkoma procentami nadziei na sukces. Z jednej strony pozostaje więc świadomość, że nie możesz się poddać, by jeszcze bardziej nie oddalić się od celu. Z drugiej natomiast – nie ma żadnej gwarancji na to, że nawet najintensywniejsze starania przyniosą koniec końców szczęśliwy finał. 

Takie tkwienie w zawieszeniu zawiera w sobie również jeszcze jedną, trudną do zauważenia na pierwszy rzut oka pułapkę. Gdy już bowiem okaże się, że pogoń okazała się owocna, przychodzi moment, by zadać sobie kluczowe pytanie: co dalej?

Real Madryt długimi tygodniami gonił zajączka, aż ten w końcu dwa razy zaplątał się w zaroślach i dał się złapać. Królewscy dzięki wygranej z Realem Sociedad i porażce Barcelony z Gironą po ponad dwóch miesiącach wrócili na fotel lidera. Stwierdzenie, że dopiero teraz podopieczni Álvaro Arbeloi są zależni w pełni od siebie, również nie byłoby do końca prawdziwe, ponieważ do rozegrania pozostaje jeszcze jeden Klasyk. Zdajemy sobie też sprawę, że tylko w którymś z nieistniejących światów Królewscy wygrywają wszystkie mecze do końca i remisują z Blaugraną. Mimo to nie da się zaprzeczyć, że w obecnym położeniu komfort psychiczny znajduje się po naszej stronie. To on w największej mierze wpływa na poczucie kontroli, nawet jeśli formalnie nigdy jej w stu procentach nie straciliśmy. 

Narracja wokół Realu w ostatnich kilku tygodniach była dość letnia. Poza pojedynczymi zrywami powodów do pełnego zadowolenia było raczej niezbyt wiele i nie wynikało to wyłącznie z naszego przyzwyczajenia do narzekania. Mimo różnej maści problemów i niezbyt przekonującego stylu gdzieś w tym wszystkim nieco przegapiliśmy jeden fakt. Pogoń Królewskich za odzyskaniem prowadzenia w La Lidze była bowiem pozbawiona fajerwerków, ale za to cechowała się wyjątkową konsekwencją. Od pamiętnej klęski z Celtą Vigo drużyna wygrała przecież wszystkie ligowe potyczki, a jeśli dorzuci kolejną dziś, passa kolejnych zwycięstw będzie dwucyfrowa. 

Jeśli jednak Real dostał w tym sezonie jakąś nauczkę, to z pewnością tyczyła się ona tego, by nie popadać zbyt wcześnie w euforię i nie uważać niczego za przesadnie trwałe. Dość wspomnieć, że po wygranej z Barceloną na Bernabéu nasza przewaga nad Katalończykami wynosiła pięć punktów. Nasze położenie było więc już raz o wiele bardziej komfortowe niż teraz. Jak sprawy potoczyły się dalej, wszyscy doskonale pamiętamy – wpadliśmy w niełatwy do pojęcia kryzys, za co głową zapłacił ostatecznie Xabi. 

Bogatsi o doświadczenia z przeszłości dziś podejdziemy do kolejnego testu na utrzymanie kontroli. Test ten zaś będzie z kilku powodów wymagający. Wyjazd na jeden z najmniej przyjaznych nam terenów w lidze upchnięty między dwumecz w Lidze Mistrzów bynajmniej nie stwarza obrazu wygodnych okoliczności. Tak naprawdę wciąż jeszcze nie opadł kurz po zawierusze w stolicy Portugalii, a już przychodzi nam bronić pierwszego miejsca na wrogim El Sadar. Potem natomiast niemal od razu trzeba będzie przestawić się mentalnie na rewanż z Benficą, gdzie losy rywalizacji pomimo zaliczki z Lizbony wciąż pozostają otwarte. Nieco ku przestrodze warto też wspomnieć, że w poprzednim sezonie, również w lutym, Real Madryt stracił w Pampelunie pozycję lidera, a zajączka nie udało się dogonić aż do samego końca. 

Po dzisiejszym spotkaniu życzymy sobie tylko tego, byśmy już po paru dniach nie musieli sobie zadawać pytania, czy był sens tak pędzić tylko po to, by zaraz znów musieć gonić. Aby zachować kontrolę, trzeba o nią odpowiednio dbać, zwłaszcza w okolicznościach narażających na jej utratę. Krajobraz daleki jest od spokojnego, ale tylko od nas zależy, jak się w niego wtopimy.

* * *

Mecz z Osasuną rozpocznie się o 18:30, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale CANAL+ Sport w serwisie CANAL+.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!