Ancelotti: Reakcja Viníciusa wobec Xabiego była zła, ja miałem taką zmianę z Kroosem
Carlo Ancelotti jest gościem najnowszego odcinka programu Jorge Valdano. Przedstawiamy fragment rozmowy dotyczący Xabiego Alonso i Viníciusa oraz innych aspektów dotyczących Realu Madryt.
Toni Kroos z Carlo Ancelottim. (fot. Getty Images)
Valdano: Tutaj popełniasz drobne potknięcie w swojej najnowszej książce [tytuł: The Dream]. Mówisz, że teraz Xabi ma zadanie ponownie umieścić Real Madryt na samym szczycie Ligi Mistrzów, a kiedy książka się ukazała, Xabi już tam nie był.
Ancelotti: Już go tam nie ma.
Nie zdążyłeś tego poprawić... [śmiech]
Jest to nieaktualne [śmiech]. Spójrz, co robi futbol. Ta siła futbolu sprawia, że książka się dezaktualizuje. To niesamowite. Myślę, że Xabi napotkał trudność w...
Odnalezieniu się w nowym świecie w Realu, tak innym od tego w Bayerze Leverkusen...
Oczywiście tak. W świecie, do którego musisz się trochę bardziej dostosować. Ponieważ uważam, że duch adaptacji jest bardzo ważnym elementem pracy trenera. A potem, jak mówiłem wcześniej: kiedy tracisz ważne elementy nie tylko sportowe, ale także w kontekście szatni, to zastąpienie ich i próba odtworzenia atmosfery kosztuje dużo czasu. Nie zawsze udaje ci się to zrobić. Właśnie to... Ja kiedy przyszedłem do Realu w 2021 roku, to miałem tam grupę weteranów z Casemiro, Modriciem, Kroosem, Benzemą, Marcelo oraz grupę młodych, jak Vinícius, Rodrygo, Valverde, pozyskaliśmy Camavingę…
Niesamowite było to, że od środka pola do tyłu był to zespół mający ponad 30 lat, a od środka pola do przodu był to zespół mający niewiele ponad 20 lat.
Dokładnie. I jaki był do tego klucz? Kluczem było to, że weterani nie mieli ego. Mieli bardzo, bardzo niskie ego. Modrić czy Casemiro widzieli w młodych szansę na powrót do wygrywania. I właśnie dlatego myślę, że wygraliśmy Ligę Mistrzów w 2022 roku ze wszystkimi tymi remontadami. Właśnie dlatego, bo został stworzony duch wewnątrz szatni: dzięki brakowi ego u weteranów i cierpliwości młodych.
To bardzo interesujące, bo ten powiedzmy kryzys Xabiego spowodowało zachowanie Viníciusa w meczu przeciwko Barcelonie. Wydaje się, że spowodowało to pęknięcie, prawda? To naruszyło zaufanie ze strony klubu.
Tak, reakcja była zła. Rozmawiałem o tym z Viníciusem. Zawodnik nie może... Bo ty musisz szanować trenera, który może się pomylić, oraz kolegów z drużyny, czyli tego, kto wchodzi. Vinícius jest bardzo... krwisty... Ale myślę, że bardzo poprawił swoją postawę na boisku w ostatnim czasie, bo przeszedł przez wiele rzeczy. Ale ta reakcja…
A jak ty byś zarządził czymś takim? Bo Xabi, cóż, pozostał na boku i nie wystosował żadnego komentarza w środku tego powiedzmy spektaklu.
Nie wiem, co się wydarzyło później, ale gdy dzieje się coś takiego, to [gest przywołania palcami do siebie].
Należy o tym porozmawiać. Jak powiedział kiedyś Rafa Nadal w wywiadzie: trzeba porozmawiać.
Tak, trzeba porozmawiać.
Porozmawiać prywatnie i to poprawić.
Raz zdjąłem Kroosa i Kroos się zdenerwował, spojrzał na mnie źle [pokazano, że chodzi o mecz z Chelsea w 2022 roku - dop. red.]. Ja z nim wtedy od razu nie porozmawiałem.
W środku meczu się wkurzył?
Tak, wkurzył się w środku meczu. A potem następnego dnia nie wezwałem go do siebie, ale spotkaliśmy się przed wyjściem na boisko [treningowe] i powiedziałem mu: „Musimy porozmawiać o tym, co się wydarzyło wczoraj czy to jest zakończone?”. On mówi: „To jest zakończone”.
Niesamowite... Czasami u zawodnika po prostu coś nie styka w głowie w trakcie meczu.
Dokładnie.
Ale dzieje się teraz też coś zaskakującego, bo trzech zawodników, którzy z tobą byli nadzwyczajni pod względem piłkarskim i także osobistym, jeśli chodzi o zaangażowanie, czyli Valverde, Bellingham i Vinícius, otrzymują obecnie gwizdy od kibiców...
Tak, widziałem to.
Fani bardzo się na nich skupili.
Myślę, że to jest to, o czym mówiliśmy wcześniej: to część wymagań Realu Madryt. Ty w książce opowiadasz w pewnym momencie o meczu chyba z Schalke, gdzie zespół zagrał bardzo źle i mówisz: „A ludzie nas zrugali tak, jak potrafi to tylko Real Madryt”.
Tak, tak. Przegraliśmy mecz z Schalke u siebie. Wygraliśmy 2:0 na wyjeździe, a u siebie przegraliśmy 3:4, z paradą Casillasa w ostatniej minucie, bez której by nas wyeliminowali. Pff… Te gwizdy...
Ludzie dali to wam odczuć.
Tak, tak, tak. Gwizdy na Bernabéu bardzo na ciebie wpływają.
W książce mówisz też o temacie, który towarzyszył tobie w pewnym momencie i który wydaje mi się, że towarzyszył także Xabiemu w jego krótkim pobycie w Realu. Mówisz: „Najstarsi w klubie nalegali, żeby drużyna wykonywała większy wysiłek na boisku treningowym, ale ja miałem przeciwne zdanie”. To bardzo, bardzo interesujące, jak czasami zawodnik coś rozumie, a ty jako trener, który musi patrzeć bardziej długoterminowo, rozumiesz, że trzeba dawkować wysiłek.
Jeden z najbardziej profesjonalnych zawodników, jakich miałem przez wszystkie te lata, a mogę powiedzieć bez żadnych wątpliwości, bez żadnych wątpliwości, to Ronaldo. [chwila przerwy] Cristiano! [śmiech] Nie Ronaldo Nazario [śmiech obu]. Ale cały szacunek dla Ronaldo. Chodziło o Cristiano. I Cristiano Ronaldo powiedział mi kiedyś, co zawsze mam w pamięci: „Zbyt dużo wody zabija roślinę”. Ja widzę to bardzo jasno. Ty musisz brać pod uwagę mecze, treningi, podróże... Fizyczność profesjonalnego piłkarza jest poddawana bardzo wysokim wymaganiom...
Fizyczność to energia, więc nie możesz też tracić tej energii.
Dokładnie! Nie możesz za bardzo skupiać się na ciężkiej pracy, a musisz bardziej skupiać się na regeneracji sportowca. Dlatego ja uważam, że wszystkie te kontuzje są skutkiem zbyt dużego zużycia fizycznego.
W tej sprawie mówiono, że było badanie UEFA dotyczące treningów, w którym Real miał podobno bardzo niskie wskaźniki...
To był 2015 rok, prawda?
Dokładnie.
Ja to pamiętam. To były czyste głupoty. Jak to mówią Anglicy, co bardzo mi się podoba: bullshit. [śmiech obu] Po włosku mówią: cazzate. Mnie bardziej podoba się bullshit [uśmiech]. To były głupoty. Zespół w lutym był zmęczony! Bo w tamtym sezonie od września do grudnia Real Madryt wygrał 22 mecze z rzędu. Dwadzieścia dwa we wszystkich rozgrywkach. Wróciliśmy po przerwie świątecznej sparingiem w Katarze 28 grudnia. Wróciliśmy i przegraliśmy 4 stycznia z Valencią. I mieliśmy bardzo złą serię do lutego. Zaczęto mówić, że drużyna mało pracuje. Zespół był zmęczony! Zespół był zmęczony!
Przez długi czas panował mit, że jeśli zawodnicy ciężej pracowali, to prezentowali się lepiej.
W Brazylii jest podobnie: tu dalej stawia się na duże skupienie na ciężkiej pracy. A to prowadzi do zmęczenia fizycznego, a także mentalnego.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze