Courtois: Mój ulubiony mecz to finał w Paryżu
Real Madryt zapoczątkował cykl „Real Talks” we współpracy z platformą X. Pierwszym gościem był Thibaut Courtois. Przedstawiamy wypowiedzi bramkarza z tej rozmowy, w której Belg odpowiedział także na pytania fanów.
Ujęcie z filmu „Real Talks”. (fot. X)
– Dzisiejszy trening wyglądał nieco inaczej, ponieważ drużyna zaczęła od zajęć na siłowni. W niektórych dniach my, bramkarze, wychodzimy na murawę w tym samym czasie co reszta składu i mamy długą sesję z [trenerem] Llopisem. Innym razem, jak dziś, wychodzimy 10–15 minut przed zawodnikami, po czym wykonaliśmy trening taktyczny, który poszedł bardzo dobrze. Na koniec rozegraliśmy zabawę w formie meczu trzech rotujących się drużyn na małej przestrzeni. Było dużo strzałów, parad i akcji. To był dobry trening, jestem z niego zadowolony.
– Po przyjeździe do Valdebebas jem śniadanie, a następnie udaję się do fizjoterapeuty Davida. Staram się rozluźnić biodra i kolana, które u bramkarzy po treningach mogą być nieco sztywne. Potem czasami mamy sesję wideo. Zazwyczaj idę też na siłownię, aby rozgrzać i wzmocnić ciało. Staramy się powtarzać rutynę, by dobrze trenować, być szybkim, szukać poprawy. A po treningu zwykle trzy razy w tygodniu, w zależności od harmonogramu meczów, wykonuję trening wzmacniający oraz stabilizację mięśni głębokich. Skupiam się na moim ciele, szczególnie po kontuzjach kolan ważne jest, aby utrzymywać moc wszystkich mięśni. Do tego czasami dochodzi fizjoterapia i jadę do domu. Potem wieczorem w domu zawsze staram się stosować zimną i gorącą wodę, a także saunę lub łaźnię turecką. Tak wygląda moja rutyna, skupia się po prostu na treningu.
– Wiemy, że Sociedad to trudny przeciwnik. Mieli pewne trudności na początku sezonu, ale teraz z nowym trenerem wygrywają wszystko. Oczywiście teraz przyjadą do nas prosto po półfinale Pucharu Króla, więc miejmy nadzieję, że będą nieco bardziej zmęczeni. Ważne jest, abyśmy zaczęli mecz mocno, z dużą energią i przy wsparciu naszych fanów. Musimy po prostu na nich ruszyć. To będzie trudny mecz, bo Sociedad to zawsze silny rywal. Chcemy wygrać, aby wskoczyć na szczyt tabeli i miejmy nadzieję zostać tam po weekendzie.
– Czeka nas trudny mecz na wyjeździe z Benficą. To wymagający stadion do odniesienia zwycięstwa. Wiemy, że ostatnio nie zagraliśmy tam najlepiej, więc musimy wyciągnąć z tego dużo wniosków. Musimy lepiej bronić jako zespół i lepiej atakować jako zespół. Myślę, że to będzie inny mecz, także ze względu na rewanż. Po prostu trzeba uzyskać tam jak najlepszy wynik, a potem obyśmy mogli dokończyć sprawę u siebie.
PYTANIA KIBICÓW
– Najtrudniejsza parada w Realu? Za najtrudniejszą, a jednocześnie moją ulubioną, uważam paradę po strzale Mané w finale w Paryżu. On wbiegł w pole karne i ja byłem ustawiony nieco bardziej po lewej stronie, a on uderzył w przeciwny róg. Musiałem błyskawicznie przenieść cały ciężar ciała na prawą stronę. Myślałem, że nie zdążę, ale na styku dotknąłem piłki, która następnie odbiła się od słupka. To była trudna interwencja ze względu na moment i trudność. Jeśli pamiętacie jakąś inną, to powiedzcie mi.
– Czy czuję przedmeczowe nerwy? Tak naprawdę nie denerwuję się już przed meczami, ponieważ rozegrałem ich w karierze bardzo wiele. Jednak przed finałami lub bardzo ważnymi spotkaniami pojawia się to, co nazywam „pozytywnym zdenerwowaniem”. Czujesz wtedy adrenalinę w ciele i po prostu chcesz już wyjść na boisko i grać. Zawsze dobrze mieć takie odczucia. To nie jest problem, po prostu trzeba z nimi żyć, ale też już tak mocno tego nie odczuwam, bo rozegrałem już tak wiele meczów. Oczywiście w takim momencie pomaga doświadczenie, ale przed wielkimi meczami czasami wciąż jeszcze to czuję.
– Którego kolegę wybrałbym do przeżycia w miejscu apokaliptycznym? To bardzo dobre pytanie... Bo można do niego podejść pod kątem przetrwania lub po prostu dobrej zabawy. Myślę, że Carvajal byłby dobrym kompanem. I może przez śmiech Vini czy Kylian. Tak dla śmiechu, żeby dobrze się bawić, dopóki świat się nie skończy [śmiech].
– Ulubiony mecz w karierze? Nie chcę się powtarzać, ale oczywiście jest to finał w Paryżu. To moje pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów, ale też ze względu na sam mecz. Także drugi mecz przeciwko Manchesterowi City ze względu na to, jak wyjątkowe było to spotkanie. Z Belgią szczególnie wspominam wygrany 1:2 mecz z Brazylią na mundialu, który dał nam awans do półfinału, co też było bardzo wyjątkowe. Ostatnim takim meczem byłby mój debiut w Genku, gdy miałem 16 lat. To był faktyczny początek mojej kariery, więc to też jeden z moich ulubionych meczów.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze