„Prawda stojąca za wycofaniem się Realu Madryt ze skazanej na niepowodzenie Superligi”
Miguel Delaney, szef sportu w dzienniku Independent, na co dzień poświęca dużo czasu kulisom zarządzania futbolem w Europie i na świecie. Przedstawiamy jego tekst na temat ostatniego porozumienia UEFA z Realem Madryt. Nie dodajemy do niego żadnych komentarzy ani dopisków, by przedstawić czyste spojrzenie Anglika na tę sprawę.
Florentino Pérez i Nasser Al-Khelaïfi przed meczem Klubowego Mundialu latem 2025 roku. (fot. realmadrid.com)
Prawda stojąca za wycofaniem się Realu Madryt ze skazanej na niepowodzenie Superligi
autor: Miguel Delaney
Komitet Wykonawczy UEFA po swoim środowym zebraniu spóźniał się już o 20 minut, a niektórzy bardziej rozdrażnieni interesariusze byli coraz bardziej poirytowani, gdy nagle wyjaśniły się powody. Prezydent Aleksander Čeferin oraz przewodniczący European Football Clubs (EFC) Nasser Al-Khelaïfi weszli z rozmachem na salę. Ogłosili, że Real Madryt wraca do grona członków, ponownie stając się członkiem EFC, czyli grupy lobbingowej europejskich klubów, która wcześniej była znana jako European Club Association (ECA).
Wielu oczywiście przedstawiło to jako bezprecedensowe ustępstwo Florentino Péreza i ostateczną porażkę Superligi. Al-Khelaïfi poczuł nawet potrzebę podkreślenia, że jeśli ktoś uważa, iż Pérez „przegrał”, to „jest głupcem i kompletnie nie zna się na piłce nożnej”. W tym jednym ma rację. Jedynym sposobem, aby uwierzyć, że Pérez „przegrał”, jest postrzeganie nieszczęsnego projektu jako wszystkiego, co się liczy. Istnieje jednak inna, ważniejsza perspektywa, którą Superliga pomogła określić. Projekt był w rzeczywistości tylko jedną z manifestacji szerszej próby skontrolowania klubowej piłki przez wielkie klubów kluby. Tego zawsze chciał Pérez. I poprzez EFC to właśnie Pérez oraz wielkie kluby w końcu osiągnęli. To okno Overtona zostały przesunięte. Dlaczego więc w takiej sytuacji Real miałby nie wrócić do grona członków?
Jednym z następstw ogłoszenia powstania Superligi było wzmocnienie relacji UEFA z nową ECA kierowaną przez Al-Khelaïfiego – z której Real wcześniej zrezygnował – co ostatecznie doprowadziło do partnerstwa, w ramach którego UEFA i kluby wspólnie zarządzają Ligą Mistrzów i europejskimi rozgrywkami klubowymi poprzez nową spółkę UC3. Dało to EFC bezprecedensową pozycję w strukturze władzy w piłce nożnej, gdzie obecnie są niemal trzecią siłą obok UEFA i FIFA, a można nawet argumentować, że są ponad nimi.
Głównym tematem Kongresu UEFA w tym tygodniu było przedstawienie jednolitego frontu po tak wielu wewnętrznych sporach. Pod tym wszystkim za kulisami jednak tli się niezgoda. Istnieje wielu interesariuszy futbolu, którzy postrzegają to wszystko jedynie jako dostosowanie się do dynamiki władzy Superligi, a nie jako jakiekolwiek rozwiązanie. Widzi się w tym próbę „opanowania niepowstrzymanego”. Można to zauważyć w rosnącym członkostwie w Union of European Clubs i usłyszeć w wielu kuluarowych rozmowach, nawet podczas tego Kongresu.
Nowa Liga Mistrzów jest w wielu środowiskach postrzegana jako zinstytucjonalizowana Superliga, choć z większymi ustępstwami dla reszty piłki nożnej. I choć przedstawiciele EFC wskazują również na sukces Ligi Konferencji, to alternatywna perspektywa jest taka, że system ten tylko utwardza finansową stratyfikację, jednocześnie izolując znaczną część gry.
EFC były również kluczowe przy tworzeniu nowego Klubowego Mundialu FIFA, wobec którego sama UEFA ma poważne obawy, zwłaszcza jeśli chodzi o to, jak jego nagrody pieniężne mogą zdestabilizować ekosystem gry. EFC wskazuje, że skutecznie wywalczyło 250 mln euro zobowiązania solidarnościowego dla klubów nieuczestniczących w turnieju, ale kwota ta rozkłada się na cały światowy futbol. Źródła z różnych klubów dodają, że nie otrzymały z tego tytułu jeszcze ani grosza.
Nowa struktura europejskich klubów jest postrzegana jako ten sam problem w innej skali, przy czym jeden temat jest teraz przez niektórych interesariuszy uważany za wysoce symboliczny znak. Niektórzy zaczynają kwestionować finansowanie, jakie UEFA przekazuje EFC, a także sposób jego ustalania i upubliczniania. Roczna kwota wynika z Memorandum of Understanding między tymi dwoma podmiotami z 2008 roku, kiedy świat piłki nożnej – w tym sama dawna ECA – znajdował się oczywiście w zupełnie innym miejscu. Według ostatniego raportu finansowego, kwota ta wzrosła do 25 milionów euro. To pieniądze, które mają pochodzić z „nadwyżki” przychodów UEFA. Podkreśla się, że nie pochodzą one z systemu podziału nagród dla klubów, choć niektóre źródła aktywnie to kwestionują. I choć 25 milionów euro to stosunkowo niewielka kwota w kontekście całkowitych przychodów EFC, ma ona swoją symbolikę i znaczenie.
Jest to również bardziej istotne, gdy mniej niż 150 klubów posiada pełne prawa członkowskie w EFC. Niektóre źródła w efekcie opisują to jako „przymusową składkę na rzecz grupy lobbingowej”, na którą nie mają wpływu, a która wspiera model futbolu, z którym wielu się nie zgadza. Już samo podniesienie tej kwestii wywołało niepokój w UEFA.
The Independent zapytał UEFA, jak obliczane są takie kwoty jak te 25 milionów euro i czy istnieje publicznie dostępny wzór. Odpowiedź brzmiała: „Kwota finansowania nie jest obliczana, lecz corocznie wnioskowana przez EFC, zatwierdzana przez ich Zarząd i Zgromadzenie Ogólne”.
Według źródeł kwota ta nie jest przedstawiana Komitetowi Wykonawczemu UEFA. Należy pamiętać, że UEFA w teorii jest niczym więcej niż zbiorem związków krajowych.
EFC z kolei podkreśliło, że ich finansowanie „nie jest tajemnicą”. Wyjaśnia również, że oferuje klubom znaczną „wartość za pieniądze”, szczególnie w zakresie zwiększonej solidarności, formalnych porozumień dotyczących reprezentacji międzynarodowej oraz wielu podobnych strumieni rekompensat i przychodów, które nie istniały pięć lat temu. Innymi słowy, powiększyli całość dla wszystkich.
Krytyka jednak wciąż istnieje i zwraca się uwagę, że taki wzrost zbiegł się z samym rozwojem EFC, które szybko zwiększa swoją wielkość i wpływy, przy czym wszystko to dzieje się w ekosystemie, gdzie teraz więcej władzy i pieniędzy trafia jeszcze bardziej do tych samych dużych klubów.
Podkreśla się też, że fakt, iż finansowanie „nie jest tajemnicą”, nie oznacza, że podawane są jasne informacje w takich kwestiach, jak: w jaki sposób ustalana jest coroczna kwota, ile wnosi każdy klub i czy kluby niebędące członkami lub bez prawa głosu są w pełni świadome, że wnoszą wkład.
Sednem problemu, jak w tak wielu sprawach współczesnej piłki nożnej, jest przejrzystość. Krytycy widzą w tym również odzwierciedlenie szerszych przesunięć władzy. Bo nawet te 25 milionów euro mogłoby przecież trafić do mniejszych klubów lub nawet do projektów amatorskiego futbolu. Zamiast tego te pieniądze są kierowane do podmiotu, który przekształcił się z grupy lobbingowej w organizatora rozgrywek, przejmując kontrolę nad grą klubową.
Pojawia się nawet argument, że samo partnerstwo z UC3 wiąże się z oddaniem części tego, co miałoby należeć do udziałów związków krajowych w europejskich rozgrywkach klubowych, a dzieje się to bez żadnej rekompensaty. W tej sprawie poprosiliśmy o komentarz Angielską Federację Piłkarską.
Wszystko to dzieje się w czasie, gdy elita piłki nożnej jest powszechnie postrzegana jako osłabiająca większość lig krajowych, dokładnie w sposób, za jaki krytykowano Superligę. Jak dodaje jedno ze źródeł, wpisuje się to w trend trwającego „przejmowania” UEFA i FIFA przez bardziej wpływowe podmioty.
Na końcu największą władzę w piłce klubowej obecnie mają właściciele klubów i kluczowi biznesowi menadżerowie, przede wszystkim w postaci funduszy powiązanych z państwami, urzędników oraz amerykańskich instytucji finansowych. I żaden z nich nie wydaje się obecnie tak potężny jak Pérez czy Al-Khelaïfi.
Daleki od „porażki” prezes Realu może raczej dzisiaj dokonać refleksji w sprawie tego, jak różne wyzwania prawne związane z Superligą doprowadziły do tej sytuacji, w której jest teraz blisko szczytu zarówno w UEFA, jak i FIFA.
Jeżeli więc wcześniejszy agitator jest teraz tak zadowolony, to czy ma to jakieś znaczenie dla cyklu po 2030 roku? Jak do tego kontekstu wpasuje się Klubowy Mundial FIFA? Czy Liga Mistrzów mogłaby zostać jeszcze bardziej rozbudowana, w tym podzielona na dwie konferencje?
Wielu źródeł uważa, że Real „musi czuć, że coś jest w przygotowaniu”. To po prostu kolejny obszar, w którym europejski futbol mógłby wykazać większą przejrzystość, a nie tylko jeśli chodzi o to, gdzie faktycznie leży władza między UEFA a EFC.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze