Idziesz do pracy, ale raczej nie należysz do tych, którzy do miejsca zatrudnienia udają się codziennie pełni entuzjazmu. No ale pracować trzeba. Tyle dobrego, że chociaż zarobki są godne, a i stresu w sumie niewiele. Nie zbawiasz świata, za to też nie wbijasz się zębami w tynk po wakacjach na kredyt. Ze zdrowiem również nie najgorzej. Nie dolega ci nic poważnego, masz dwie ręce i dwie nogi, a od środka nie niszczy cię nic strasznego. Cały czas coś ci jednak dokucza. A to boli głowa, a to w krzyżu łupie, a to kolano skrzypi. Z pozoru błahostki, ale irytujące. W życiu towarzyskim natomiast masz znajomych, ale z nikim tak naprawdę nie utrzymujesz bliższych relacji.
Ogólnie rzecz biorąc, dni lecą spokojnie i przewidywalnie. Z tyłu głowy mimo to masz wrażenie, że czegoś ci brakuje, nawet jeśli nie jesteś w stanie dokładnie nazwać, czego konkretnie. Daleko ci do tego, by powiedzieć, że jest źle, ale jednocześnie masz świadomość, że nie jest w pełni dobrze. Jest po prostu stabilnie, wraz z mieszczącymi się w ramach tej stabilności wahaniami.
Gdybyśmy mieli określić sytuację Realu Madryt, powiedzielibyśmy właśnie, że nie jest ona ani przesadnie zła, ani szczególnie dobra. Gra nie wygląda porywająco, jest dość miałka, a wrażeń dostarcza co najwyżej wyjątkowo spostrzegawczym koneserom. Kiedy włączasz mecz Królewskich, z założenia nie myślisz sobie „dawać już ten spektakl”. Prędzej po głowie chodzi nam coś w stylu „lepiej obejrzę, bo może akurat dziś odpalą”, choć zazwyczaj nie odpalają. W tabeli jednak wszystko z grubsza się zgadza, a to przecież najważniejsze.
Podopieczni Álvaro Arbeloi co prawda wygrali dwa ostatnie mecze, ale zarówno z Rayo, jak i Valencią, były to spotkania do zapomnienia. Cóż, wciąż lepsze to niż mecze do wypominania. Z jednej strony do Barcelony wciąż tracimy więc zaledwie jeden punkt, z drugiej uwierać może fakt, że nawet potyczki z ekipami ze strefy spadkowej i jej bezpośrednich okolic nie dostarczają w zasadzie nic, co tuż po wyłączeniu transmisji przeszkodziłoby nam w skupieniu się w pełni na innej mechanicznie wykonywanej czynności domowej.
Jako kibice Królewskich niewątpliwie otrzymaliśmy złe wychowanie, ponieważ niezależnie od tego, jak dobrze nam idzie, zawsze i tak chcemy więcej i więcej. Jedni nazwą to ambicją i poczuciem własnej wartości, inni jednak słusznie zauważą, że jest w tym także zauważalny pierwiastek zblazowania i roszczeniowości. W obecnym kontekście wymagać więcej nakazuje jednak po prostu zdrowy rozsądek.
Jakkolwiek nie uważamy, że aktualna kadra jest perfekcyjnie zbalansowana, jej potencjał i tak wykracza znacznie poza to, co widzimy na boisku. Również zmiana trenera, ktokolwiek nim został, w zamyśle miała dać drużynie kopa. Jeśli zarząd na następcę Xabiego wybrał Álvaro Arbeloę, to widocznie uważał, że jest on w stanie tego dokonać. Poza pojedynczym wystrzałem z Monaco trudno jednak tak naprawdę zauważyć jakieś wielkie zmiany na plus. Jak na razie bliżej byłoby nam trzymania się narracji, że w przypadku pozostania Alonso rozkład by postępował, a tak po prostu zatrzymał się w miejscu.
Czasami w szarej stabilności nie ma jednak absolutnie nic złego. Za przykład posłużyć może choćby starcie z Villarrealem, które nie obfitowało w pokazy pirotechniki, a mimo to było w stanie dostarczyć zauważalnej satysfakcji. W razie zwycięstwa dziś sprawa zapewne miałaby się podobnie w konfrontacji z Realem Sociedad. Ekipa z San Sebastián to może i półka niżej od Żółtej Łodzi Podwodnej (8. miejsce w tabeli), co nie zmienia faktu, że sklasyfikować ją można jako realnie niebezpieczną, nawet bez naszej wydatnej pomocy. Dość powiedzieć, że to właśnie zespół z Kraju Basku niedawno podłączył nas na nowo do prądu, wygrywając u siebie z Barceloną 2:1.
Słyszy się nieraz, że warto zrobić krok do tyłu, by następnie postawić dwa do przodu. Inni mawiają też, że stanie w miejscu tak naprawdę oznacza cofanie się, bo reszta w tym czasie idzie do przodu. My dziś pójdziemy natomiast nieco pod prąd i stwierdzimy, że w starciu z niebędącym potęgą, ale też mimo wszystko mocnym Realem Sociedad brak wyraźnego zrywu pod względem wrażeń estetycznych i szeroko pojętego stylu może paradoksalnie świadczyć o pewnym postępie.
* * *
Mecz z Sociedadem rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale Eleven Sports 2 w serwisie CANAL+ Online.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.