Advertisement
Menu

Szara stabilność

Niniejszy tekst nie będzie ani dobry, ani zły. Można powiedzieć, że będzie średni, choć jego autor dał z siebie wszystko, czyli 40%.

Foto: Szara stabilność
Raúl Asencio. (fot. Getty Images)

Real Madryt – Real Sociedad: Przewidywane składy

Idziesz do pracy, ale raczej nie należysz do tych, którzy do miejsca zatrudnienia udają się codziennie pełni entuzjazmu. No ale pracować trzeba. Tyle dobrego, że chociaż zarobki są godne, a i stresu w sumie niewiele. Nie zbawiasz świata, za to też nie wbijasz się zębami w tynk po wakacjach na kredyt. Ze zdrowiem również nie najgorzej. Nie dolega ci nic poważnego, masz dwie ręce i dwie nogi, a od środka nie niszczy cię nic strasznego. Cały czas coś ci jednak dokucza. A to boli głowa, a to w krzyżu łupie, a to kolano skrzypi. Z pozoru błahostki, ale irytujące. W życiu towarzyskim natomiast masz znajomych, ale z nikim tak naprawdę nie utrzymujesz bliższych relacji. 

Ogólnie rzecz biorąc, dni lecą spokojnie i przewidywalnie. Z tyłu głowy mimo to masz wrażenie, że czegoś ci brakuje, nawet jeśli nie jesteś w stanie dokładnie nazwać, czego konkretnie. Daleko ci do tego, by powiedzieć, że jest źle, ale jednocześnie masz świadomość, że nie jest w pełni dobrze. Jest po prostu stabilnie, wraz z mieszczącymi się w ramach tej stabilności wahaniami. 

Gdybyśmy mieli określić sytuację Realu Madryt, powiedzielibyśmy właśnie, że nie jest ona ani przesadnie zła, ani szczególnie dobra. Gra nie wygląda porywająco, jest dość miałka, a wrażeń dostarcza co najwyżej wyjątkowo spostrzegawczym koneserom. Kiedy włączasz mecz Królewskich, z założenia nie myślisz sobie „dawać już ten spektakl”. Prędzej po głowie chodzi nam coś w stylu „lepiej obejrzę, bo może akurat dziś odpalą”, choć zazwyczaj nie odpalają. W tabeli jednak wszystko z grubsza się zgadza, a to przecież najważniejsze. 

Podopieczni Álvaro Arbeloi co prawda wygrali dwa ostatnie mecze, ale zarówno z Rayo, jak i Valencią, były to spotkania do zapomnienia. Cóż, wciąż lepsze to niż mecze do wypominania. Z jednej strony do Barcelony wciąż tracimy więc zaledwie jeden punkt, z drugiej uwierać może fakt, że nawet potyczki z ekipami ze strefy spadkowej i jej bezpośrednich okolic nie dostarczają w zasadzie nic, co tuż po wyłączeniu transmisji przeszkodziłoby nam w skupieniu się w pełni na innej mechanicznie wykonywanej czynności domowej. 

Jako kibice Królewskich niewątpliwie otrzymaliśmy złe wychowanie, ponieważ niezależnie od tego, jak dobrze nam idzie, zawsze i tak chcemy więcej i więcej. Jedni nazwą to ambicją i poczuciem własnej wartości, inni jednak słusznie zauważą, że jest w tym także zauważalny pierwiastek zblazowania i roszczeniowości. W obecnym kontekście wymagać więcej nakazuje jednak po prostu zdrowy rozsądek. 

Jakkolwiek nie uważamy, że aktualna kadra jest perfekcyjnie zbalansowana, jej potencjał i tak wykracza znacznie poza to, co widzimy na boisku. Również zmiana trenera, ktokolwiek nim został, w zamyśle miała dać drużynie kopa. Jeśli zarząd na następcę Xabiego wybrał Álvaro Arbeloę, to widocznie uważał, że jest on w stanie tego dokonać. Poza pojedynczym wystrzałem z Monaco trudno jednak tak naprawdę zauważyć jakieś wielkie zmiany na plus. Jak na razie bliżej byłoby nam trzymania się narracji, że w przypadku pozostania Alonso rozkład by postępował, a tak po prostu zatrzymał się w miejscu. 

Czasami w szarej stabilności nie ma jednak absolutnie nic złego. Za przykład posłużyć może choćby starcie z Villarrealem, które nie obfitowało w pokazy pirotechniki, a mimo to było w stanie dostarczyć zauważalnej satysfakcji. W razie zwycięstwa dziś sprawa zapewne miałaby się podobnie w konfrontacji z Realem Sociedad. Ekipa z San Sebastián to może i półka niżej od Żółtej Łodzi Podwodnej (8. miejsce w tabeli), co nie zmienia faktu, że sklasyfikować ją można jako realnie niebezpieczną, nawet bez naszej wydatnej pomocy. Dość powiedzieć, że to właśnie zespół z Kraju Basku niedawno podłączył nas na nowo do prądu, wygrywając u siebie z Barceloną 2:1. 

Słyszy się nieraz, że warto zrobić krok do tyłu, by następnie postawić dwa do przodu. Inni mawiają też, że stanie w miejscu tak naprawdę oznacza cofanie się, bo reszta w tym czasie idzie do przodu. My dziś pójdziemy natomiast nieco pod prąd i stwierdzimy, że w starciu z niebędącym potęgą, ale też mimo wszystko mocnym Realem Sociedad brak wyraźnego zrywu pod względem wrażeń estetycznych i szeroko pojętego stylu może paradoksalnie świadczyć o pewnym postępie.

* * *

Mecz z Sociedadem rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale Eleven Sports 2 w serwisie CANAL+ Online.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!