Daniel Sánchez Llibre, prezydent Espanyolu Barcelona, na łamach popularnego dziennika sportowego Marca zaprzeczył plotkom, jakoby Królewscy chcieli pozyskać środkowego pomocnika Katalończyków, Ivana de la Peńę.
- Nie ma tematu Ivana, ponieważ Madryt nie złożył żadnej oferty. Informację taką podało ABC (konserwatywny hiszpański dziennik - dop. red.), jednak żadnych oficjalnych ruchów nie było. Wierzę, że De la Peńa w przyszłym sezonie będzie grał w Espanyolu, ponieważ doszliśmy z nim do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu. Gdyby Real Madryt czegoś od nas chciał, dałby znać już wcześniej - zapewniał włodarz finalistów Pucharu UEFA. Po czym dodał refleksyjnie: - Jednakże w futbolowym światku niczego nie można być pewnym. Jednego dnia zawodnik gra tutaj, następnego jest już w innym klubie.
Sánchez Llibre miał z pewnością na myśli kuriozalną sytuację, jakiej bohaterem stał się niedawno Roberto Fabian Ayala. Po wygaśnięciu kontraktu, wraz z ostatnim dniem czerwca Argentyńczyk przestał być zawodnikiem Valencii i dzięki prawu Bosmana za darmo przeszedł do lokalnego rywala - Villarrealu. W swojej nowej drużynie piłkarz zdążył udzielić jedynie kilku optymistycznych wywiadów, gdyż już po dwóch tygodniach, w sobotę 14. lipca... został sprzedany do Realu Saragossa za 6 mln euro. Klub ze stolicy Aragonii zdecydował się zapłacić kwotę zapisaną w klauzuli 34-letniego obrońcy i tym samym załatać dziurę w defensywie, powstałą po odejściu do Barcelony Gabriela Milito.
Tym samym można chyba powiedzieć, że 6 mln z 20, które Barcelona zapłaciła za Milito trafiło ostatecznie do Madrytu - nikomu nie trzeba chyba przypominać, że do niedawna rezerwowy bramkarz Królewskich, Diego López, do Villarreal odszedł właśnie za 6 mln euro.
Prezydent Espanyolu zaprzecza
De la Peńa raczej nie zagra dla Królewskich
REKLAMA
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się