José Félix Díaz z dziennika AS pisze, że piłka nożna budzi pasje, rywalizację, a nawet starcia wykraczające poza ramy sportowe, ale też gesty, które są wyrazem wsparcia i przypominają wszystkim, że to sport, w który grają profesjonaliści z uczuciami. Jedną z takich sytuacji było zachowanie Viníciusa Juniora, który dostrzegł chwilę słabości u bezpośredniego rywala, Ronalda Araújo. Zadzwonił do piłkarza Barcelony, gdy ten przeżywał trudny moment, aby zapytać, jak się czuje i zaoferować mu pełne wsparcie oraz pomoc.
Miało to miejsce, gdy Urugwajczyk powiedział „dość” pod koniec 2025 roku. W pewnym momencie poczuł się przytłoczony nadmierną krytyką i atakami dotykającymi jego, i rodzinę. Musiał odpocząć, wrócić do punktu wyjścia, aby znów poczuć się jak piłkarz zdolny do rywalizacji na najwyższym poziomie, ale przede wszystkim odzyskać poczucie własnej wartości w obliczu upokorzeń i obelg, jakich doświadczał za swoje występy na boisku.
Jak wyznał w wywiadzie dla Mundo Deportivo, pierwszą osobą, która powiedziała „dość”, była jego żona, bo była zdezorientowana. To skłoniło środkowego obrońcę do podjęcia decyzji o rozstaniu się z futbolem na jakiś czas, aby móc odzyskać energię i pewność siebie w codziennym życiu, które sprowadza się do uprawiania przez niego tego sportu. Jego lęk przerodził się w depresję, z którą musiał się zmierzyć, ale którą udało mu się pokonać.
AS zaznacza, że w tamtym czasie Araújo nie był sam. Wspierała go rodzina i wielu kolegów z boiska, ale jeśli był jeden telefon, który zmienił wszystko, to był to ten od Viniciusa, bezpośredniego rywala w wielu Klasykach. Piłkarz Realu Madryt wykazał się wrażliwością i wsparł zawodnika, z którym mierzył się na boisku niejednokrotnie. Kilka dni później Vini spotkał się z Ronaldem, a wraz z nim byli obecni Carvajal oraz Ceballos, którzy także potrafili odłożyć na bok boiskowe animozje i wsparli kolegę po fachu w trudnym momencie jego kariery.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się