The Athletic: Nikt nie rozumie, dlaczego Real Madryt zimą nie pozyskał żadnych wzmocnień
Mario Cortegana przyjrzał się ruchom transferowym Realu Madryt po zimowym okienku, w którym kolejny raz klub nikogo nie pozyskał. Poniższy tekst to pełne tłumaczenie jego artykułu.
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)
Real Madryt zakończył kolejne zimowe okno transferowe bez dokonania jakichkolwiek wzmocnień. Być może nie powinno to dziwić, bo Real rzadko sprowadza piłkarzy w środku sezonu, ale doszło to do momentu, w którym wygląda to na zmarnowanie dużej szansy. To polityka, która hamuje rozwój klubu.
Od miesięcy kadra Realu sprawia wrażenie zbyt wąskiej. Zespół zmaga się z plagą kontuzji, która znacząco osłabiła go przed kluczowymi spotkaniami. W grudniu Real przegrał u siebie z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, nie mając do dyspozycji ośmiu nieobecnych piłkarzy pierwszego zespołu. Kilka dni później, w ligowym meczu z Alavés, gdy Xabi Alonso walczył o swoją przyszłość, brakowało aż dziewięciu zawodników.
Nic dziwnego, że wyniki się pogorszyły. Alonso został zwolniony 12 stycznia, dzień po porażce 2:3 z Barceloną w finale Superpucharu Hiszpanii. Jego następcą został Álvaro Arbeloa, który przegrał swój pierwszy mecz z Albacete w Pucharze Króla, wtedy zespołem znajdującym się tuż nad strefą spadkową drugiej ligi. 28 stycznia Benfica pokonała Real 4:2 podczas kolejnego bolesnego wieczoru, spychając Los Blancos do fazy play-off Ligi Mistrzów.
Podobnie jak w ubiegłym roku, na różnych szczeblach klubu oraz w części szatni panowała zgoda co do konieczności wzmocnień. Zarząd Realu ponownie jednak nie ustąpił. To on decyduje o transferach, a ostateczne słowo należy do prezesa Florentina Péreza. Przekaz ze strony osób podejmujących decyzje od zawsze był jasny: nie będzie transferów. To siódme z rzędu zimowe okno transferowe bez żadnego wzmocnienia pierwszego zespołu. Ostatnim takim ruchem był transfer Brahima Díaza w styczniu 2019 roku. Ponieważ jego kontrakt z Manchesterem City wygasał tamtego lata, Real wolał zabezpieczyć jego podpis, by uniknąć licytacji w kolejnych miesiącach.
W ciągu poprzedniego miesiąca wielu piłkarzy zostało zaoferowanych Realowi przez różnych agentów, ale każdy z nich został odrzucony. Argumenty klubu przeciwko zimowym transferom są takie same w każdym roku: rynek jest o tej porze sezonu zawyżony, a niewiele dostępnych dobrych opcji jest zbyt kosztownych. Uważa się również, że kadra jest wystarczająco mocna, aby rywalizować o wszystkie główne trofea. To jednak coś, co ostatnie porażki w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów stawiają pod znakiem zapytania.
Ta wizja klubu nie jest powszechnie podzielana w świecie piłki nożnej, gdzie rośnie zdziwienie i konsternacja wobec braku ruchów ze strony Realu. W ostatnich tygodniach agenci, skauci i dyrektorzy sportowi w różnych europejskich klubach mówili The Athletic, że nie rozumieją, dlaczego Real kategorycznie wyklucza wzmocnienia zimą, a także odejścia, szczególnie takie jak Fran García czy Dani Ceballos, które odciążyłyby budżet płacowy i pomogłyby częściowo sfinansować nowe transfery.
Jeden z agentów, który reprezentuje piłkarza uznawanego przez wielu za jednego z trzech najlepszych na swojej pozycji, powiedział, że zaoferował swojego klienta Realowi jako opcję, a klub odrzucił pomysł. Gdy przedstawiciel zaproponował rozważenie różnych sposobów doprowadzenia do transferu, zrozumiał, że Real nawet nie był gotów ich rozważyć.
Powtarzające się corocznie żądania transferów ze strony kibiców, mediów i innych środowisk są przez włodarzy Realu traktowane bardzo spokojnie. Twierdzą, że w 2022 i 2024 roku również krytykowano ich planowanie kadry, a w obu przypadkach wygrali Ligę Mistrzów. Jednak spojrzenie na hiszpańską i europejską piłkę pokazuje, że Real jest praktycznie jedynym klubem z czołówki, który przyjmuje tak ugruntowane stanowisko.
W tym oknie transferowym Barcelona wypożyczyła João Cancelo, Atlético Madryt zakontraktowało Ademolę Lookmana, Rodrigo Mendozę i Obeda Vargasa. Paris Saint-Germain pozyskało Dro Fernandeza, a Manchester City kupił Antoine’a Semenyo i Marca Guéhiego. Chelsea próbowała ściągnąć Jeremy’ego Jacqueta, a ostatecznie skróciła wypożyczenie środkowego obrońcy Mamadou Sarra do Strasbourga. Ostatecznie to Liverpool zapłacił w podstawowej kwocie 55 milionów funtów, aby domknąć Jacqueta na lato.
Real pozostaje w tyle. Guéhi, 25-letni angielski reprezentant grający po lewej stronie środkowy obrońca, przeszedł do City za podstawową kwotę w wysokości 20 milionów funtów. City zapłaciło również znaczną prowizję agentowi Guehiego, ale trudno nie postrzegać tej transakcji jako okazji rynkowej. Zaoferowano go Realowi, ale klub zdecydował się nie podejmować działań. Real zazwyczaj był mistrzem w takich operacjach. Wystarczy spojrzeć na transfery Thibauta Courtoisa, Kyliana Mbappé, Trenta Alexandra-Arnolda, Toniego Kroosa, Ardy Gülera i Antonio Rüdigera. Wszyscy zostali pozyskani albo na zasadzie wolnego transferu, albo po okazyjnej cenie wynikającej z kończących się kontraktów, albo za umiarkowaną kwotę w stosunku do klauzuli odstępnego.
Wygląda również na to, że Real obecnie nie prowadzi wstępnych rozmów kontraktowych z żadnymi potencjalnymi letnimi nabytkami. W listopadzie The Athletic donosiło, że klub powiedział Liverpoolowi, iż nie bierze udziału w wyścigu o Ibrahimę Konaté, a także nawet nie rozważał walki z Bayernem Monachium o Dayota Upamecano.
Jednak środkowy obrońca nie jest jedyną pozycją, którą Real musi wzmocnić. Źródła bliskie byłemu sztabowi trenerskiemu Carlo Ancelottiego w Realu, które poprosiły o anonimowość, po zwolnieniu Xabiego Alonso skomentowały, że nie widzą „natychmiastowego rozwiązania” problemów zespołu w ostatnich słabych występach. Dodały, że drużyna potrzebuje latem radykalnej przebudowy sfinansowanej sprzedażą gwiazdy o dużym nazwisku. Wskazali na prawą obronę, środek obrony, prawe skrzydło, a przede wszystkim środkową linię jako najbardziej pilne pozycje wymagające wzmocnienia.
Alonso chciał latem ubiegłego roku większych wzmocnień, zwłaszcza pozyskania nowego środkowego pomocnika, chociaż klub zainwestował około 180 milionów euro w Deana Huijsena, Trenta Alexandra-Arnolda, Franco Mastantuono i Álvaro Carrerasa. Ancelotti przed zakończeniem swojej drugiej kadencji w zeszłym sezonie wielokrotnie prosił o kolejne transfery. Rok temu w styczniu jedno ze źródeł ze sztabu trenerskiego powiedziało The Athletic: „Bez prawego obrońcy niemożliwe jest wygranie Ligi Mistrzów”.
Real często podkreśla, że nie może konkurować z siłą ekonomiczną Premier League ani z zespołami należącymi do państw, takimi jak PSG. Jednak sam klub często chwali się też światowymi rekordami przychodów. Jeżeli są dostępne pieniądze na transfery, to trudno zrozumieć, dlaczego Real nie pozyskał żadnego piłkarza w styczniu, zwłaszcza w obliczu ryzyka przejścia przez drugi sezon bez zdobycia ważnego trofeum. Klub już stracił szansę na Superpuchar Hiszpanii i Puchar Króla.
W Realu zdarzali się zawodnicy, którzy przychodzili zimą i nie spełniali oczekiwań, w tym Antonio Cassano i Julien Faubert. Były jednak również transfery, które okazały się trafione, takie jak Marcelo, Casemiro (który początkowo trafił do rezerw) czy Gonzalo Higuaín. We wszystkich klubach zdarzają się sukcesy i błędy. Decydujące nie jest, w jakim czasie dokonano transferu. PSG sprowadziło Chwiczę Kwaracchelię rok temu w styczniu z Napoli za kwotę około 70 milionów euro, co było kluczowym ruchem, aby zakończyć sezon w wielkim stylu, zwieńczonym pierwszym triumfem w Lidze Mistrzów. Ostatni miesiąc był dla Realu okazją, by zrobić coś podobnego: wzmocnić drużynę tam, gdzie wyraźnie tego potrzebuje.
Nie można nigdy skreślać Realu w Lidze Mistrzów, ale rekordowy 16. tytuł wydaje się teraz mało prawdopodobny.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze