Real Madryt pewnie pokonał Granadę. Wszystko było dokładnie tak, jak zaplanował sobie Scariolo. Rywale stawiali opór jedynie w pierwszej połowie, a trener mógł dać odpocząć niektórym zawodnikom. Hezonja znalazł się poza kadrą, Tavares nie podniósł się z ławki, natomiast Campazzo czy Lyles grali poniżej 20 minut. Graczem spotkania został David Krämer, który w ostatniej kwarcie popisał się znakomitą skutecznością na obwodzie.
Real Madryt przejął inicjatywę od samego początku. Od razu wyszedł na prowadzenie, ale początkowo Granada miała argumenty, by utrzymywać się grze. W pierwszej kwarcie próbowała wykorzystać nieobecność Tavaresa i często wchodziła pod kosz. Nie była przy tym skuteczna, za to potrafiła zbierać piłki w ataku. W zespole Królewskich od początku świetnie spisywał się Procida. W pełni uzasadnił obecność w wyjściowej piątce. Wspomagał go Campazzo i po pierwszej kwarcie Madrytczycy wygrywali 24:19.
Druga część była najsłabsza w wykonaniu podopiecznych Scariolo. Przede wszystkim brakowało skuteczności i trochę zbyt dużo było strat. Fatalnie zaprezentował się Garuba, który kilka razy zgubił piłkę i nic nie dał od siebie w ataku. Niskie zdobycze punktowe pozwoliły Granadzie zbliżyć się do Królewskich na dystans jednej akcji. Zabrakło im jednak kolejnego kroku w przód, bo madrycka obrona i tak stanowiła szczelną barierę. Biorąc pod uwagę różnicę umiejętności, goście mogli być zadowoleni po pierwszej połowie (40:36).
Po zmianie stron nadzieje Granady szybko się rozwiały. Trey Lyles wrzucił wyższy bieg i w pojedynkę rozmontowywał obronę rywali. Udało się również poprawić inne aspekty. Mniej było strat, skuteczność dopisywała i Królewscy lepiej zbierali piłki. To wszystko razem sprawiło, że momentami przewaga Realu Madryt osiągała 20 punktów. Tylko Rousselle i Božić próbowali jeszcze walczyć, ale to było zdecydowanie zbyt mało (70:54).
Mając tak korzystny wynik, można się było spodziewać rozluźnienia w ostatniej kwarcie, szczególnie że Scariolo na ławce trzymał takich zawodników jak Lyles, Campazzo, Garuba czy Tavares. Granada wykorzystała moment, żeby trochę zmniejszyć straty. Królewscy natomiast w ofensywie opierali się na Krämerze. Posyłali do niego piłki, a on z niesamowitą regularnością trafiał z dystansu. W samej czwartej kwarcie uzbierał 15 punków, wszystko po rzutach z dystansu. Real Madryt z dużym spokojem dokończył ten mecz i dopisał do dorobku kolejne zwycięstwo.
94 – Real Madryt (24+16+30+24): Lyles (15), Abalde (5), Campazzo (11), Procida (12), Łeń (12), Krämer (22), Okeke (4), Almansa (4), Garuba (2), Tavares (-), Llull (3), Feliz (4).
79 – Granada (19+17+18+25): Rousselle (9), Alibegović (11), Pérez (12), Božić (19), Brimah (8), Medal (-), Olumuyiwa (6), Durán (0), Tomàs (0), Howard (2), Burjanadze (3), Ngouama (9).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić tylko dwóch takich graczy, tym razem byli to Lyles i Okeke)
- Théo Maledon – kontuzja mięśnia przywodziciela długiego prawej nogi.
- Mario Hezonja – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 205:179 Granada
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się