Wszystko zgodnie z planem
W 19. kolejce Ligi Endesa Real Madryt pokonał Granadę. Rywale byli w stanie nadążać za Królewskimi tylko w pierwszej połowie. Trzecia kwarta wyraźnie pokazała różnicę umiejętności między tymi zespołami.
David Krämer, MVP dzisiejszego meczu. (fot. Getty Images)
Real Madryt pewnie pokonał Granadę. Wszystko było dokładnie tak, jak zaplanował sobie Scariolo. Rywale stawiali opór jedynie w pierwszej połowie, a trener mógł dać odpocząć niektórym zawodnikom. Hezonja znalazł się poza kadrą, Tavares nie podniósł się z ławki, natomiast Campazzo czy Lyles grali poniżej 20 minut. Graczem spotkania został David Krämer, który w ostatniej kwarcie popisał się znakomitą skutecznością na obwodzie.
Real Madryt przejął inicjatywę od samego początku. Od razu wyszedł na prowadzenie, ale początkowo Granada miała argumenty, by utrzymywać się grze. W pierwszej kwarcie próbowała wykorzystać nieobecność Tavaresa i często wchodziła pod kosz. Nie była przy tym skuteczna, za to potrafiła zbierać piłki w ataku. W zespole Królewskich od początku świetnie spisywał się Procida. W pełni uzasadnił obecność w wyjściowej piątce. Wspomagał go Campazzo i po pierwszej kwarcie Madrytczycy wygrywali 24:19.
Druga część była najsłabsza w wykonaniu podopiecznych Scariolo. Przede wszystkim brakowało skuteczności i trochę zbyt dużo było strat. Fatalnie zaprezentował się Garuba, który kilka razy zgubił piłkę i nic nie dał od siebie w ataku. Niskie zdobycze punktowe pozwoliły Granadzie zbliżyć się do Królewskich na dystans jednej akcji. Zabrakło im jednak kolejnego kroku w przód, bo madrycka obrona i tak stanowiła szczelną barierę. Biorąc pod uwagę różnicę umiejętności, goście mogli być zadowoleni po pierwszej połowie (40:36).
Po zmianie stron nadzieje Granady szybko się rozwiały. Trey Lyles wrzucił wyższy bieg i w pojedynkę rozmontowywał obronę rywali. Udało się również poprawić inne aspekty. Mniej było strat, skuteczność dopisywała i Królewscy lepiej zbierali piłki. To wszystko razem sprawiło, że momentami przewaga Realu Madryt osiągała 20 punktów. Tylko Rousselle i Božić próbowali jeszcze walczyć, ale to było zdecydowanie zbyt mało (70:54).
Mając tak korzystny wynik, można się było spodziewać rozluźnienia w ostatniej kwarcie, szczególnie że Scariolo na ławce trzymał takich zawodników jak Lyles, Campazzo, Garuba czy Tavares. Granada wykorzystała moment, żeby trochę zmniejszyć straty. Królewscy natomiast w ofensywie opierali się na Krämerze. Posyłali do niego piłki, a on z niesamowitą regularnością trafiał z dystansu. W samej czwartej kwarcie uzbierał 15 punków, wszystko po rzutach z dystansu. Real Madryt z dużym spokojem dokończył ten mecz i dopisał do dorobku kolejne zwycięstwo.
94 – Real Madryt (24+16+30+24): Lyles (15), Abalde (5), Campazzo (11), Procida (12), Łeń (12), Krämer (22), Okeke (4), Almansa (4), Garuba (2), Tavares (-), Llull (3), Feliz (4).
79 – Granada (19+17+18+25): Rousselle (9), Alibegović (11), Pérez (12), Božić (19), Brimah (8), Medal (-), Olumuyiwa (6), Durán (0), Tomàs (0), Howard (2), Burjanadze (3), Ngouama (9).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić tylko dwóch takich graczy, tym razem byli to Lyles i Okeke)
- Théo Maledon – kontuzja mięśnia przywodziciela długiego prawej nogi.
- Mario Hezonja – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 205:179 Granada
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze