Advertisement
Menu

Kapitan Odpowiedzialność

Trudno jest podnieść na barki ponad sto kilogramów. Jeszcze trudniej jest jednak nosić na nich odpowiedzialność. Na szczęście istnieją ludzie, którzy mają ku temu naturalne predyspozycje.

Foto: Kapitan Odpowiedzialność
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)

Valencia – Real Madryt: Przewidywane składy

Spóźniłeś się do pracy dwie godziny po raz trzeci w tym tygodniu? Żaden problem. Nie zmieniłeś opon na zimowe mimo zamarzającego śniegu, a następnie wpadłeś w poślizg i skasowałeś zarówno swoje auto, jak i płot sąsiada? To nic takiego. Pobiłeś pod wpływem alkoholu konkubinę tylko dlatego, że podczas sprzątania zapodziała pilot do telewizora? Nie musisz mieć sobie nic do zarzucenia. Odcięli ci prąd, bo przez kilka miesięcy zapomniałeś opłacić rachunek? Nie twoja wina. 

Od teraz nie musisz się niczym przejmować. Do odpowiedzialności za wszystko poczuje się bowiem on, Kapitan Odpowiedzialność vel Álvaro Arbeloa. Hiszpan, w niektórych kręgach zwany również Gandalfem Białym (z wrodzonej skromności woli jednak, by nie nazywano go w ten sposób), dzięki swoim supermocom jest nawet w stanie wziąć na siebie pytanie w drugim etapie Jednego z Dziesięciu. 

Zdajemy sobie sprawę z tego, że powyższe akapity brzmią absurdalnie i wręcz prześmiewczo. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że rzeczywistość, jaką stara się kreować Álvaro Arbeloa, jest zupełnie odklejona od faktycznego stanu. Czym innym jest ściąganie presji z zawodników, a czym innym branie na siebie odpowiedzialności za odpadnięcie z drugoligowcem, gdzie tak na dobrą sprawę drużyna klasy Realu Madryt powinna ograć rywala bez trenera. Gdy mówisz, że gwizdy osłabiają drużynę, warto byłoby się pochylić nad ich przyczyną, zamiast oczekiwać bezwarunkowego wsparcia. Piłkarze z radością i uśmiechem zostają po treningach, ale później okazuje się, że niestety więcej radości i uśmiechu już na boisku prezentuje o dziwo Benfica. 

Takich przykładów ocierających się o dysonans poznawczy można by podać jeszcze pewnie całkiem sporo, choć od zatrudnienia Arbeloi nie minął jeszcze nawet miesiąc. Na koniec zaś szkoleniowiec przekonuje nas, że głęboko wierzy we wszystko, co mówi, a my mimo wszystko modlimy się, by jednak tak nie było. Zdecydowanie ulżyłoby nam, gdyby jakimś cudem chodziło o powtarzanie propagandowych treści dyktowanych przez słuchawkę lub po prostu pokraczne próby odwracania uwagi od sedna problemu. Jeśli jednak rzeczywiście chodzi tu o toksyczną pozytywność, można by śmiało powiedzieć, że właśnie wkroczyła ona na wyższy poziom. 

Jakkolwiek patrzeć, po ostatnim gwizdku starcia z Rayo w pierwszej kolejności nie pomyślelibyśmy, że właśnie byliśmy świadkami triumfu, w który drużyna włożyła wiele serca i ducha. Jeszcze dalej byłoby nam do podzielania zdania Fede Valverde mówiącego o wielkim meczu. Z jednej strony można by trzymać się narracji, co by było, gdyby nie słupek i poprzeczka, z drugiej – co by było, gdyby nie czerwona kartka dla Cissa, karny w setnej minucie i niewykorzystane sam na sam piłkarza Rayo. Tego typu rozważania prowadzą jednak wyłącznie do jednego wniosku – nie, to nie był wielki mecz przepełniony mocą serca i ducha, a przynajmniej nie do gry w przewadze jednego zawodnika. Było to co najwyżej spotkanie, które koniec końców po prostu udało się przepchnąć kolanem.

Jakiś czas temu w jednym z przedmeczowych tekstów zastanawialiśmy się, na ile początkowy efekt uśmiechu Spartanina okaże się skuteczny w dłuższej perspektywie. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że powoli nadchodzi czas weryfikacji tego, czy uśmiechnięty Real Madryt będzie także dobrze grającym Realem Madryt. Choć Valencia zajmuje obecnie dopiero 16. miejsce w tabeli, to jednak mimo wszystko nie wydaje nam się, by do zwycięstwa na Estadio Mestalla wystarczyła odpowiednia mimika twarzy. Nawet jeśli tym razem będzie siłą rzeczy nieco spokojniej z powodu zawieszenia za kartki Viniciusa, to wciąż czeka nas wizyta na jednym z najmniej przyjaznych nam obiektów w Hiszpanii. 

Atutem i ewentualnym kluczem do sukcesu niżej notowanych rywali w potyczce z najlepszymi zespołami bardzo często bywają podlane chęciami dyscyplina taktyczna i koncentracja. Nie oznacza to mimo wszystko, że ekipy z topu mogą sobie te kwestie bardziej odpuścić. Wiemy, że Álvaro Arbeloa przejął zespół w skomplikowanych okolicznościach, a poziom trudności kilkukrotnie podnosi sama ranga klubu. Nie wątpimy w warsztat Spartanina, ale też nadszedł już chyba najwyższy czas, by w ogóle go w jakiś sposób pokazać. Tak, byśmy nie musieli kiedyś wspominać Arbeloi jako kogoś, kto dzięki swym zdolnościom krasomówczym o wiele lepiej sprawdziłby się w polityce.

* * *

Mecz z Valencią rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale CANAL+ Sport w serwisie CANAL+ Online.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!