ABC: Szatnia i część kierownictwa Realu zaczyna już wątpić w kompetencje Arbeloi
Taktyczny chaos, piłkarze ustawiani nie na swoich pozycjach i „nietykalni” zawodnicy stawiają kadrę Los Blancos w stan gotowości. Osoby z klubu nie chcą, by Camavinga grał na boku obrony.
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
63 minuta niedzielnego meczu Realu Madryt z Rayo. Real ma rzut wolny, po którym Rațiu wychodzi sam na sam z Thibaut Courtois. Ta sytuacja zaczyna się jeszcze na połowie Vallecano, a Gonzalo musi wracać, by spróbować przeszkodzić Rumunowi, zanim bramkarz dokona swojego cudu. Piłkarz Rayo pozostaje kompletnie sam w strefie tuż przed kołem środkowym, a napastnik Realu jest najbliższym zawodnikiem. Totalne pandemonium, które nie zdarzyło się pierwszy raz.
W pierwszej połowie, po rzucie rożnym dla Los Blancos, Valverde musiał pobiec czterdzieści metrów, by przerwać kolejną kontrę Rayo, znów napędzaną przez Rațiu, który ruszył z własnej połowy, mając przed sobą dziesięciu zawodników Realu. Taktyczny bałagan w meczu, który zaczął się od ustawienia Camavingi jako lewego obrońcy i posadzenia na ławce Carrerasa oraz Frana Garcíi, a skończył się z trzema defensywnymi pomocnikami (Eduardo, Tchouaméni i Valverde) w roli obrońców, jednym środkowym pomocnikiem (Ceballos), dwoma skrzydłowymi grającymi jako wewnętrzni pomocnicy (Rodrygo i Brahim) oraz napastnikiem (Gonzalo), który odgrywał rolę skrzydłowego na prawej stronie, opisuje Rubén Cañizares na łamach ABC.

Heatmapa wychowanka była wymowna: bardzo duża obecność w prawej strefie, co całkowicie przeczyło temu, co Arbeloa tłumaczył po nerwowo wywalczonej wygranej z Rayo: „Wpuściliśmy Gonzalo po to, żeby wchodził w pole karne, bo tam jest groźniejszy niż poza nim i żeby Brahim, który ma świetne wejścia jeden na jednego i potrafi robić różnicę, mógł dłużej grać szeroko, przy linii”. Ani jedno, ani drugie.
Te sześć meczów Arbeloi w roli trenera Realu sprawiło, że spora grupa piłkarzy zaczęła już mieć wątpliwości co do tego, czy Hiszpan potrafi poprawić to, co dawał Xabi. Jego upór przy ustawianiu Camavingi na boku niepokoi również osoby z klubu, bo w kadrze są aż trzej lewi obrońcy, więc trudno to zrozumieć. Tak samo jak szanse dla Cestero w Albacete i Lizbonie oraz mała liczba minut dla Ceballosa, zauważa Rubén Cañizares.
Sytuacja Carvajala również wywołuje dyskusje. Trenuje z grupą od miesiąca (z wyjątkiem tego czwartku, gdy ćwiczył indywidualnie), a zagrał tylko czternaście minut w Pucharze Króla z Albacete i szesnaście w Lidze Mistrzów z Monaco. Kilka dni temu zamieścił też w mediach społecznościowych wpis, który trzeba czytać między wierszami: „Cierpliwość to nie umiejętność czekania, lecz zdolność utrzymania dobrego nastawienia w czasie oczekiwania”.
Kapitan wraca po ponad półtora roku od poważnej kontuzji kolana, do tego doszła kontuzja mięśniowa i kolejny problem z kolanem, co wymusza ostrożność. Mimo urazu Trenta i potrzeby przesunięcia Valverde z powrotem do osłabionego środka pola Arbeloa nie daje jednak kapitanowi poważnych minut. Tym bardziej że stawką jest miejsce na mundialu i przedłużenie kontraktu. Obie kwestie stoją na dziś pod dużym znakiem zapytania.
Łatka „nietykalnych” dla niektórych piłkarzy to kolejna decyzja Álvaro, która stawia kadrę w stan czujności. Za Arbeloi wszyscy wiedzą, że Vinícius i Bellingham są nietykalni, jeśli nie są kontuzjowani, jak teraz Anglik. Nie ma dyskusji o możliwej jedenastce, jak bywało za Alonso, więc składy stają się dość przewidywalne. Podobnie zmiany. Ani Brazylijczyk, ani Jude, ani oczywiście Mbappé nie zostali jeszcze zmienieni przez Arbeloę. Grają w każdym meczu i przez cały czas, niezależnie od tego, czy idzie im lepiej, czy gorzej, nawet gdy kontekst spotkania aż prosi o wejście innych zawodników ofensywnych. W takiej sytuacji cierpi środek pola, natomiast gwiazd się nie rusza, stwierdza Rubén Cañizares.
Arbeloa ma jasność, że z ławki Realu nie wyrzucą go z powodów, przez które pożegnano Alonso. Gwiazd się nie kwestionuje, a codzienność ma opierać się na współistnieniu bez napięć, jakie panowały z Xabim. Jeśli jednak to życzenie klubu, które Arbeloa realizuje, nie pójdzie w parze z grą i wynikami, zmiana trenera niewiele da. Na razie zespół odrobił trzy punkty do Barçy w lidze, ale odpadł z Pucharu Króla po porażce z drugoligowcem walczącym o utrzymanie, a najsłabsza Benfica od lat wyrzuciła Real z TOP 8 Ligi Mistrzów i odesłała do baraży. Negatywny bilans uzupełniają złe wrażenia z gry i brak pewności siebie. Tego nie przeoczyła też część Santiago Bernabéu, która przy okazji meczu z Rayo, w dwudziestym dniu Arbeloi w roli trenera Realu, wygwizdała go, gdy spiker wyczytywał jego nazwisko. Coś niespotykanego.
W szatni komentuje się też tajemnicę wokół statusu kontraktowego Álvaro. Nikt, ani trener, ani klub, nie ujawnił, na jak długo zasiądzie na ławce i czy naprawdę podpisał umowę do końca sezonu oraz na kolejny, jak pisały niektóre media. Brakuje oficjalnego potwierdzenia, ale nie ma też dementi. Taka tajemniczość budzi nieufność w kadrze, która woli projekt średnio- i długoterminowy zamiast sytuacji tymczasowych, podkreśla Rubén Cañizares.
Innym mocno komentowanym tematem były niemal trzy dni wolnego. Od 16:00 w niedzielę, kiedy skończył się mecz z Rayo, do 12:00 wczoraj, w środę, piłkarze mieli sześćdziesiąt osiem godzin odpoczynku. Sztab podjął taką decyzję z myślą o małym mentalnym resecie, by nabrać rozpędu przed tym, co nadchodzi, ale to kłóci się z ideą nadania drużynie bodźca fizycznego i taktycznego, zwłaszcza że Real ma teraz dwa spokojne tygodnie, zaledwie dwa mecze w czternaście dni. „Brakuje mi takich treningów, jako trenerowi, żebyśmy mogli poprawiać się indywidualnie i jako zespół. Do tej pory mieliśmy więcej meczów niż dni treningowych”, narzekał Arbeloa w niedzielę.
Nie tylko w szatni – również na najwyższych szczeblach trwają gorące dyskusje o pierwszym miesiącu Álvaro na ławce. José Ángel i Florentino nie myślą o trenerze tak samo. Dyrektor generalny uważał, że najlepszą decyzją było pozostawienie Xabiego, natomiast prezes był innego zdania, a jego cierpliwość skończyła się definitywnie po „moralnym zwycięstwie” w finale Superpucharu Hiszpanii. Teraz wątpliwości ma José Ángel, a przekonanie – Florentino. Nie ma wspólnej linii, podobnie jak w szatni. Zdolności Arbeloi zaczynają budzić wątpliwości, podsumowuje Rubén Cañizares.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze