Al-Hilal rośnie w siłę dzięki Benzemie, ku rozpaczy Cristiano
Dwaj byli piłkarze Realu Madryt uderzyli pięścią w stół: Francuz odchodzi z Al-Ittihad, bo nie przekonuje go kontrakt, który mu zaproponowano; Portugalczyk podnosi głos wobec tego, co uważa za nadużycie władzy ze strony PIF, faworyzującego Al-Hilal.
Cristiano Ronaldo i Karim Benzema. (fot. Getty Images)
W lidze saudyjskiej doszło do sytuacji, którą trudno byłoby sobie wyobrazić w La Lidze. Najpierw Karim Benzema, a potem Cristiano Ronaldo odmówili gry w swoich zespołach w reakcji na wydarzenia, które w ostatnim tygodniu wstrząsnęły rozgrywkami. Dwie największe gwiazdy, z własnej woli, odsunęły się od boiska. Benzema jest już jednak nowym piłkarzem Al-Hilal, kończąc etap w Al-Ittihad.
Dwaj byli zawodnicy Realu Madryt postawili sprawę jasno: jeden, wybierając potęgę Al-Hilal, drugi podnosząc głos wobec tego, co uważa za nadużycie władzy przez PIF (Saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny). Zdaniem Portugalczyka fundusz faworyzuje jeden klub – Al-Hilal księcia Al-Walida, jednego z najbogatszych ludzi świata, który swoimi pieniędzmi dodatkowo wzmacnia ekipę z Rijadu, opisuje José Félix Díaz z dziennika AS.
Czy to kwestia pieniędzy, czy demonstracji siły, faktem pozostaje, że dwie gwiazdy arabskiego futbolu zareagowały na sytuację, która w ich ocenie wykracza poza sprawy czysto sportowe. Chodzi o „polityczną” ingerencję w podział pieniędzy i transferów między klubami, w dużej mierze finansowanymi przez PIF. Ten fundusz ma dążyć do narzucenia modelu, w którym futbol staje się prywatnym dobrem.
Obaj, każdy na swój sposób i w swoim stylu, poczuli się uderzeni tymi decyzjami i skorzystali z tego, co daje status gwiazdy: możliwości wyboru kierunku, a przynajmniej próby takiego wyboru. W przypadku Portugalczyka nawet władze Al-Nassr miały wynieść skargę na preferencyjne traktowanie Al-Hilal. CR7 oczekiwał od swojego klubu znacznie więcej i nie przypadło mu do gustu, że odwieczny rywal wzmacnia się Benzemą. Podobne odczucia mieli też działacze zespołu Iñigo Martíneza. Pojawiły się nawet sugestie, że to sam klub stoi za protestem napastnika.
Pierwszy konflikt miał zacząć się od braku woli „tego, który podejmuje decyzje w piłce nożnej” – jak określają go w Arabii Saudyjskiej – by zaproponować Karimowi Benzemie nowy kontrakt odpowiadający temu, co Francuz wnosi i co reprezentuje w aktualnym mistrzu ligi i zdobywcy pucharu. Sam zawodnik uznał to za zniewagę.
Benzema szukał rozwiązania w Al-Ittihad i znalazł je w Al-Hilal – coś, co w realiach zachodnich brzmiałoby jak rzecz nie do pomyślenia, lecz w Arabii Saudyjskiej okazało się możliwe. Napastnik ma przed sobą jeszcze półtora roku kontraktu.
Znacznie trudniej o wyjście z sytuacji w przypadku CR7, bo ta historia wygląda na próbę walki z systemem, który kontroluje wszystko. Faworyzowanie jednych sprawiło, że niektóre kluby powiedziały „dość”, podsumowuje José Félix Díaz.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze