„Po badaniach przeprowadzonych dzisiaj na naszym piłkarzu przez służby medyczne Realu Madryt zdiagnozowano kontuzję mięśnia półścięgnistego lewej nogi”, poinformował jeszcze wczoraj wieczorem klub, a hiszpańscy dziennikarze zgodnie donieśli, że Jude Bellingham będzie wyłączony z gry przez około miesiąc.
Pomocnik nabawił się kontuzji podczas spotkania z Rayo Vallecano, gdy po niecałych dziesięciu minutach bez udziału rywala złapał się za lewe udo i po chwili musiał opuścić murawę. W Hiszpanii szybko zaczęto się jednak zastanawiać, czy Anglik był w ogóle zdolny do gry i powinien pojawiać się na boisku.
Już podczas pomeczowej konferencji prasowej z udziałem trenera Królewskich ten temat poruszył Abraham Romero z dziennika El Mundo.
Przed meczem DAZN pokazało ujęcie, na którym Jude Bellingham dotyka tylnych mięśni uda, gdy wychodzi na rozgrzewkę z Mastantuono. Czy miał jakiś problem już wcześniej, czy to przypadek, że dotknął uda, a potem po dziesięciu minutach musiał zejść? I jak, biorąc pod uwagę jego wagę w twoim pomyśle, podejdziesz do najbliższych dni bez niego?
Nie, nie, nie, Jude był w pełni gotowy do gry w meczu. Natomiast po tych dużych wysiłkach, które wkładał w każdy mecz, odkąd tu jestem, stało się to, co się stało. To bardzo ważna strata, ale po to mam świetną kadrę – jak zawsze mówię, wyjątkową. Niech nikt o tym nie zapomina: mam tu siedemnastu zawodników i to nie jest mało, którzy półtora roku temu byli mistrzami Europy.
👀 La INTRAHISTORIA de la LESIÓN de BELLINGHAM.
— El Chiringuito TV (@elchiringuitotv) February 2, 2026
🤦♂️ Así ha sido la cronología... que ha terminado con el inglés K.O.
📺 #ChiringuitoMadrid 📺 pic.twitter.com/Px7PIOMPBX
W Chiringuito postanowiono przeanalizować jednak wszystkie dostępne materiały przedmeczowe, na których widać Bellinghama. Na około półtorej godziny przed spotkaniem Anglik wyszedł z tunelu, by sprawdzić murawę i przykładał dłoń do dolnej części lewego pośladka, w miejscu przyczepu do mięśni kulszowo-goleniowych. Dotykał tego miejsca przez prawie 20 sekund, a to dokładnie ta sama strefa, w której doznał urazu w trakcie meczu.
Później przyszła pora na rozgrzewkę. Wydawało się, że Bellingham przepracował ją bez problemu, ale w ostatniej serii strzałów znów łapie się za to miejsce i przechodzi do rozciągania. W trakcie meczu wytrzymuje na murawie 10 minut, po raz kolejny kładzie dłoń na styku pośladka i mięśni kulszowo-goleniowych. Efekt: miesiąc przerwy.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się