Real Madryt nie dojechał
W meczu 8. kolejki fazy ligowej Champions League Benfica wygrała z Realem Madryt 4:2. Oba gole dla Królewskich strzelił Kylian Mbappé. Drużyna Álvaro Arbeloi zakończyła tę część rozgrywek na 9. miejscu i zagra w play-offach o 1/8 finału.
Wangelis Pawlidis tym razem zatrzymany przez Thibaut Courtois. (fot. Getty Images)
Stawki dzisiejszego meczu nie trzeba było przedstawiać. W najlepszej sytuacji: Real awansuje do 1/8 finału z drugiego miejsca. W najgorszej: o tę fazę trzeba będzie bić się w dwumeczu barażowym z niżej notowanym rywalem. Álvaro Arbeloa nie kalkulował i potwierdził, że w pierwszych tygodniach swojej pracy skupił się między innymi na tym, by wyklarowała się pierwsza jedenastka. Znów nie było ani jednej niespodzianki: Aurélien Tchouaméni zastąpił chwiejnego Eduardo Camavingę, a samo ustawienie przynajmniej na papierze nie uległo zmianie.
Piłkarzom od samego początku towarzyszył rzęsisty deszcz, co utrudniało obu stronom w żmudnym przygotowywaniu akcji. Po kilkunastu minutach szarpanej gry Benfica zaczęła szukać sposobu na szybkie przedostanie się pod bramkę Courtois i robiła to skutecznie. Oddawała mnóstwo strzałów, i to nie dla samego ich zaliczenia. Miała multum dobrych szans, ale albo była nieskuteczna, albo tradycyjnie w porę pojawiał się bramkarz Królewskich.
Trybuny ciągnęły Benficę do przodu za każdym razem, gdy gospodarze przechwytywali piłkę, ale do deszczu doszedł zimny prysznic. Real wreszcie potrafił utrzymać się nieco dłużej przy piłce, Asencio dograł z prawej strony w pole karne, gdzie akcję zamknął Mbappé. Po chwili Real znów był w tarapatach. Możliwe, że za bardzo w siebie uwierzył, bo nawet przy prowadzeniu 1:0 na trudnym terenie i w trudnych okolicznościach dał rywalom tyle miejsca do kontrataku, że trudno było z tego nie skorzystać. Bramka Schjelderupa po wrzutce Pawlidisa – ten gol po prostu im się należał.
Ale to nie koniec. W końcówce pierwszej połowy piłkarze Realu znów się pogubili. Tchouaméni sfaulował Otamendiego, a sędzia nie miał wyjścia i wskazał na jedenasty metr. Pawlidis tym razem się nie pomylił, uderzył w środek i zmylił Thibaut. Po takiej połowie w przerwie na pewno przydałaby się suszarka – i ta dosłowna, i ta w stylu Sir Alexa Fergusona.
Suszarki nie było i nie było też kontaktu. Real dostał kolejny cios, znów za sprawą duetu Pawlidis-Schjelderup. Wejście Rodrygo i Camavingi, a raczej zejście beznadziejnych dziś Mastantuobo i Tchouaméni, niewiele zmieniło. Nawet trudno stwierdzić, by Real atakował bez ładu i składu. Nie wiemy sami, co robił Real. Po tym golu szybko za sprawą duetu Arda-Mbappé Królewscy mimo wszystko złapali kontakt, ale potem znów nie poradzili sobie z chaosem.
A królem w tym chaosie był dziś Anatolij Trubin. W doliczonym czasie gry jego gol (tak, to bramkarz) przesunął Benficę z 25. na 24. miejsce fazy ligowej i zapewnił udział w barażach. To był piękny mecz z udziałem Realu w Lizbonie – ale nie dla Realu.
SL Benfica – Real Madryt 4:2 (2:1)
0:1 Mbappé 30' (asysta: Asencio)
1:1 Schjelderup 36' (asysta: Pawlidis)
2:1 Pawlidis 45+5' (rzut karny)
3:1 Schjelderup 54' (asysta: Pawlidis)
3:2 Mbappé 58' (asysta: Arda Güler)
4:2 Trubin 90+8' (asysta: Aursnes)
Benfica: Trubin; Dedić, Tomás Araújo, Otamendi, Dahl; Barreiro, Aursnes; Schjelderup (90+3' António Silva), Sudakow (83' Barrenechea), Prestianni (87' Rego); Pawlidis (90+3' Ivanović)
Real Madryt: Courtois; Valverde, Asencio, Huijsen (79' Alaba), Carreras (79' Cestero); Tchouaméni (55' Camavinga), Arda Güler (79' Brahim), Bellingham; Mastantuono (55' Rodrygo), Vinicius, Mbappé
Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze