Koniec zwycięskiej passy
W 25. kolejce Euroligi Real Madryt przegrał z Paris Basketball. Zakończyła się w ten sposób zwycięska passa Królewskich, którzy przypłacą to wypadnięciem z podium.
Facundo Campazzo. (fot. Getty Images)
Paris Basketball przerwał zwycięską serię Realu Madryt. Królewscy zaprezentowali się dzisiaj najsłabiej od dłuższego czasu. Być może wpływ na to miało skumulowane zmęczenie ze styczniowego maratonu. Przez prawie całe spotkanie podopieczni Scariolo gonili rywali. Za każdym razem, kiedy byli blisko, to najczęściej Hifi, pozwalał Paryżanom uciec. Mimo słabszej gry niewiele brakowało do zwycięstwa. Zbyt wiele było jednak strat, a niektórzy zawodnicy, jak na przykład Llull, nie mieli swojego dnia. Słabiej niż zwykle wypadł też Campazzo, któremu rywale skutecznie odcinali drogę pod kosz.
Mecz zaczął się źle dla Jareda Rhodena, który w 27 sekund złapał dwa faule i musiał powędrować na ławkę. Szybka zmiana nie zbiła Paryżan z tropu i początek spotkania był bardzo wyrównany. Real Madryt grał uważnie w obronie, a po celnych rzutach Abalde i Okeke z obwodu udało się zyskać kilka oczek przewagi. Gospodarze odpowiedzieli jednak tym samym. Kiedy Feliz doprowadził do remisu 16:16, nic nie zwiastowało słabej końcówki w wykonaniu Madrytczyków, którzy pozwolili rywalom odskoczyć (24:18).
Cała druga kwarta wyglądała bardzo podobnie. Paryżanie uciekali na 9 punktów przewagi, a następnie Królewscy gonili. Za każdym razem kiedy byli w stanie odrobić kilka oczek, to znów do głosu dochodzili gospodarze. Madrytczycy tracili zbyt wiele piłek. To był ich główny problem w pierwszej połowie, szczególnie że Paris Basketball mylił się znacznie rzadziej. W ostatniej minucie słabo zachował się Hezonja, który zanotował niepotrzebną stratę i zamiast zmniejszenia strat przed przerwą, Paryżanie zwiększyli prowadzenie (50:42).
Po zmianie stron przewaga Paryża w końcu przebiła barierę 10 punktów. I znów, Real Madryt ruszył w pościg, krok po kroku zbliżał się do rywali. Trafienie Hezonji zmniejszyło dystans do czterech oczek, ale wtedy pojawiał się Hifi i wszystko zaczynało się od nowa. Ponownie przewaga urosła, stała się dwucyfrowa i Królewscy zabierali się za odrabianie strat. Jeszcze raz historia się powtórzyła. Celny rzut Feliza zmienił wynik na 68:64, po czym słaba końcówka sprawiła, że po 30 minutach było 75:66.
Czwarta kwarta nie była inna od pozostałych, chociaż w jej trakcie Real Madryt był najbliżej odwrócenia losów meczu. Początek jednak zwiastował problemy, bo gospodarze dalej trafiali regularnie. Królewscy utrzymywali się w grze dzięki rzutom z obwodu. Na trzy minuty przed końcem Królewscy rozpoczęli serię 8:0, która w końcu dała im prowadzenie (89:90). Niestety, od tego momentu znów lepsi byli Paryżanie, a głównie Hifi i Rhoden. Odpowiedzieli serią 9:2 i nie tylko wygrali to spotkanie, ale również odwrócili losy dwumeczu, co akurat może nie mieć ostatecznie żadnego znaczenia, bo obie drużyny w tej chwili dzieli dosyć dużo w tabeli.
98 – Paris Basketball (24+26+25+23): Cavalière (11), Robinson (12), Rhoden (15), Dokossi (0), Ouattara (3), Hifi (21), Herrera (5), Stevens (7), Faye (6), Shahrvin (0), Morgan (2), M’Baye (16).
92 – Real Madryt (18+24+24+26): Abalde (7), Campazzo (7), Okeke (6), Hezonja (16), Tavares (6), Lyles (21), Krämer (0), Deck (5), Garuba (4), Llull (2), Feliz (18), Łeń (0).
Poza kadrą znaleźli się:
- Théo Maledon – kontuzja mięśnia przywodziciela długiego prawej nogi
- Gabriele Procida – decyzja trenera
- Izan Almansa – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 187:188 Paris Basketball
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze