Advertisement
Menu
/ marca.com

Asencio będzie grał mimo urazu i ryzykuje złamaniem kości

Stoper, który zmaga się z pęknięciem kości piszczelowej, akceptuje ryzyko i nie chce zrobić przerwy na sześć–osiem tygodni, których potrzebowałby na regenerację i uniknięcie złamania, które zakończyłoby jego sezon.

Foto: Asencio będzie grał mimo urazu i ryzykuje złamaniem kości
Raúl Asencio. (fot. Getty Images)

Asencio podejmuje ogromne ryzyko. Zrobi to dziś przeciwko Villarrealowi, we wtorek z Benficą i w każdym kolejnym meczu, w którym zagra, mimo pęknięcia kości piszczelowej, z którym zmaga się od pewnego czasu. Stoper wie już, że rozwiązanie problemu oznacza pauzę na blisko dwa miesiące – od sześciu do ośmiu tygodni. Tyle mniej więcej potrzeba, by mieć pewność, że pęknięcie się zrośnie. I właśnie tutaj to, co byłoby najlepsze dla piłkarza, zderza się wprost z tym, czego potrzebuje zespół. Nieobecność młodego obrońcy byłaby druzgocąca dla środka defensywy, który i tak trzyma się na słowo honoru. A między tym, co najlepsze dla niego, a tym, co najlepsze dla drużyny, Asencio wybiera to drugie. „Nie ma mowy, żebym teraz się zatrzymał”, powiedział, gdy przedstawiono mu sytuację. To decyzja równie odważna, co ryzykowna, opisuje dziennik MARCA.

Arbeloa odetchnął, ale niemal codziennie martwi się, że uraz Asencio w każdej chwili może się pogłębić. Sytuacja w obronie Realu Madryt wygląda przygnębiająco: długa przerwa Militão, brak Rüdigera, Alaba daleki od optymalnej dyspozycji… Na dodatek w meczu z Villarrealem nie zagra też Tchouaméni, czyli awaryjny środkowy obrońca w kadrze. Zostają tylko Asencio i Huijsen. Gdyby ten pierwszy musiał jednak pauzować dwa miesiące, sytuacja stałaby się już dramatyczna, zauważa MARCA.

„Istnieje ryzyko złamania”
Decyzja Asencio oznacza, że będzie grał dalej, a to postawi klubowych lekarzy w stan stałej gotowości. „To możliwe, że mówimy o urazie na wczesnym etapie, ale kontynuowanie gry absolutnie nie jest zalecane. Stres mechaniczny ma tendencję do powiększania pęknięcia i wtedy pojawia się ryzyko złamania. Jeśli uraz doszedłby do takiego poziomu, mówilibyśmy o sześciu miesiącach przerwy”, ostrzega doktor Pedro Luis Ripoll.

Asencio podejmuje ryzyko i je akceptuje. Już pokazał, że nie należy do tych, którzy się chowają albo schodzą z pokładu w trudnych chwilach. Nieważne, kto jest rywalem, jakie jest miejsce i okoliczności. Teraz zrobi to także, będąc w sytuacji maksymalnego ryzyka związanego z kontuzją. Jest wojownikiem i pójdzie na wojnę, dopóki ciało mu na to pozwoli. Nie chce wypaść z wielkiego momentu, który właśnie przeżywa i chce pozostać się w planach Arbeloi. Do tego na horyzoncie jest mundial, na którym marzy, by się znaleźć. To wszystko oznacza, że trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu. Villarreal to kolejna bitwa – i tam stoper znów się pojawi, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność. O ile Arbeloa znajdzie dla niego miejsce w wyjściowej jedenastce, posdsumowuje MARCA.


Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!