Álvaro Arbeloa przejął zespół po Xabim, by zmienić dynamikę zespołu. Na ten moment wydaje się, że mu się to udaje. W drużynie widać zjednoczenie, jakie wcześniej zdawało się w ogóle nie istnieć. Nim zarząd podał swoją decyzję do wiadomości publicznej, po drodze i tak zdążyło pojawić się mnóstwo plotek. Jak zawsze przy tego rodzaju okazjach, na afiszu pojawić musiało się nazwisko Jürgena Kloppa. I tym razem Niemiec będzie jednak musiał poczekać, pisze na łamach Asa José Félix Díaz.
Kloppa łączono z Realem przez ostatnie 13 lat. Częściej jednak był to skutek czynników zewnętrznych, a nie bezpośrednich negocjacji. Były szkoleniowiec Liverpoolu wyłania się znikąd, gdy tylko Los Blancos zwalniają trenera lub przegrają dwa mecze z rzędu. I tym razem było podobnie. Nie trzeba było zbyt długo czekać na kolejne doniesienia i plotki. Tak naprawdę Klopp prawdopodobnie nigdy sam z siebie nie wykonał żadnego kroku w stronę pracy w Madrycie.
Wiosną, gdy pożegnanie Ancelottiego było już niemal pewne, a przyszłość Xabiego wciąż niejasna, agent 58-latka zaprzeczył, by ten zamierzał porzucić pracę dla Red Bulla i wyjechać ze swojego domu na Majorce. W ostatnich dniach w Niemczech coraz częściej mówi się jednak, że Klopp wcale nie porzucił na dobre pracy trenera. Ten w końcu postanowił odnieść się do medialnych doniesień. – Jestem w miejscu, w którym jestem spokojny i w którym chcę być. Nie zamierzam się stąd ruszać – uciął.
Odniósł się przy tym również do kwestii ewentualnego przejęcia jakiejś drużyny w razie spłynięcia kuszącej oferty. – Na ten moment powiedziałbym, że nie. Z drugiej strony nigdy nie można mówić nigdy. Nie zamierzam zmieniać swojego zamysłu, ale nie wiadomo, co przyniesie jutro – cytuje AS. Tego rodzaju wypowiedź pozostawia uchyloną furtkę i dodaje ulgi wielu fanom chcącym zobaczyć Kloppa ponownie w roli szkoleniowca.
W 2014 roku działacze Realu zostali wprost zapytani o zdanie na temat Niemca. Wówczas można było usłyszeć, że „pracował tylko z dziećmi”. W ten sposób skwitowano prowadzenie Borussii, w której występowali wtedy Gündoğan, Lewandowski, Şahin, Reus, Aubameyang, czy Hummels, i która dotarła do finału Ligi Mistrzów. Do finałowej potyczki najbardziej prestiżowych rozgrywek Europy dotarł jeszcze trzykrotnie, już jako trener Liverpoolu. Dwa razy przegrał z Realem, a po upragnione trofeum sięgnął po wygranej z Tottenhamem.
Na Anfield Klopp wylądował w 2015 roku, a ze stanowiskiem pożegnał się dopiero w 2024 wskutek własnej decyzji. W ostatnich tygodniach jego nazwisko ponownie wymieniano w kontekście przenosin do Realu, ale niewiele wskazuje, by była to w najbliższym czasie realna opcja. Teraz po prostu kolej na Arbeloę.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się