Caio Henrique: Staramy się naciskać i odbierać piłkę na połowie rywala
Piłkarz AS Monaco udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy z Brazylijczykiem.
Caio Henrique. (fot. Getty Images)
Jakie jest Monaco?
To przede wszystkim klub, który stawia na rozwój. Taka jest jego mentalność. Zawsze jest tu wielu młodych, którzy wchodzą do pierwszej drużyny, a w ostatnich latach klub dobrze sprzedawał. Jednocześnie potrafimy rywalizować na wysokim poziomie, a to nie jest takie proste, kiedy masz tu PSG.
Jak wygląda tam życie?
Prawie wszyscy obcokrajowcy mieszkamy w Monte Carlo ze względu na podatki. I to jest wyjątkowe, tak – chodzisz codziennie ulicami, po których jeździ Formuła 1. Widzisz też wielu kierowców F1, którzy spokojnie spacerują po mieście…
Jakim autem jeździsz?
Teraz czymś spokojnym, Mercedesem, bo mam w domu dwójkę małych dzieci i się zmieniłem. Wcześniej tak, miałem sportowe auto…
Na jakim etapie jest dziś francuska piłka?
Są problemy z pieniędzmi z telewizji, ale sportowo widzę, że liga krok po kroku się rozwija. Przyjeżdżają zawodnicy z poziomem. PSG właśnie wygrało Ligę Mistrzów i zrobiło to, grając naprawdę bardzo dobrze. To daje nam tutaj pewność, że możemy wykonywać swoją pracę…
Trudno rywalizować z PSG?
Bardzo, bo mają niesamowitą głębię składu. Ciężko jest zacząć i zakończyć sezon na sto procent. A oni to potrafią. Jeden wypada, wchodzi drugi tak samo dobry.
Jak gra Monaco?
Staramy się naciskać i odbierać piłkę na połowie rywala, żeby być bliżej bramki. A kiedy mamy piłkę, chcemy grać. Mamy też jakość. Zagraliśmy tu we Francji kilka bardzo dobrych meczów – wygraliśmy z PSG, z Marsylią też wypadliśmy dobrze.
Jak oceniasz wasz sezon w Lidze Mistrzów?
Zremisowaliśmy z City i Tottenhamem, a tam mogliśmy wygrać dwa albo trzy do zera. Możemy pojechać do Madrytu i zaskoczyć, jeśli zrobimy swoje i wykonamy to, o co prosi trener. Remis może nam wystarczyć, żeby awansować do następnej rundy.
Jaką rolę odgrywa Vinícius w reprezentacji Brazylii?
Kiedy nie ma Neymara, Vinícius jest twarzą kadry – graczem, na którego spada największa presja, piłkarzem, na którego wszyscy patrzą. A jednocześnie to bardzo prosty chłopak: dużo pracuje, nie narzeka, cały czas próbuje. To gość, na którego patrzymy i mówimy: „kurde, to po prostu normalny chłopak, który pracuje i chce grać w piłkę”. Dla nas posiadanie Viníciusa i Rodrygo to przywilej.
Jakie masz nadzieje na występ na mundialu?
Zostało niewiele czasu i najważniejsze jest to, żebym dobrze grał w Monaco. Skauci wszystko obserwują, zwłaszcza mecze Ligi Mistrzów. Jeśli tu wszystko będzie się zgadzać, dostanę swoją szansę. Jednocześnie mam spokojną głowę i nie buduję sobie wielkich oczekiwań.
Jak jest z Ancelottim?
Kibice go uwielbiają. To bardzo lubiany i szanowany człowiek – za wszystko, co wygrał i za to, co reprezentuje dla futbolu. Dla mnie kontakt z nim był niesamowity. Spodziewałem się trenera bardziej wybuchowego, a wyszło kompletnie odwrotnie. Jest spokojny, opanowany. Mało rozmawialiśmy, ale zapytał mnie, jak się czuję w klubie, jak lubię grać i jak uważam, że mogę pomóc reprezentacji. Dał mi dużo zaufania, a na treningach jest wielka intensywność. Sztab w ogóle przekazuje nam mnóstwo informacji.
Dlaczego nie wyszło ci w Atlético?
Moje doświadczenie tam było świetne – zarówno prywatnie, jak i sportowo. Trzeba pamiętać, że trafiłem tam bardzo młodo, miałem zaledwie 18 lat. Mimo to dostałem szansę debiutu u Simeone przeciwko Guijuelo w Pucharze Króla, pamiętam to do dziś. Tyle że to trudne, tak… W końcu zdecydowałem z moim sztabem, że wrócę do Brazylii, żeby grać więcej minut. I wtedy ruszyłem z miejsca.
Czego nauczył cię Simeone?
Intensywności. Zawsze tego ode mnie wymagał. Mówił mi, że mam jakość, ale intensywność w stylu brazylijskiej ligi. Często mnie za to opieprzał.
Taki jest Simeone…
To gość, który cały czas jest „na wysokich obrotach”. Nie ma dnia, żeby był spokojny albo żeby trening był spokojny. Zawsze szuka poprawy i to bardzo na mnie wpłynęło.
Jak ma się Pogba?
Po dwóch latach bez gry trudno wrócić do rytmu rywalizacji. Monaco przygotowało dla niego plan sportowy i on krok po kroku, ostrożnie, odzyskuje czucie. Problem w tym, że pojawiły się jakieś drobne kwestie fizyczne i klub chce prowadzić go powoli.
Rozumiem…
Ale oglądanie Pogby na treningach to coś fantastycznego. W Brazylii widziałem go w telewizji, kiedy byłem dzieciakiem, a teraz mam go obok i widzę, jaką ma jakość. I to nie tylko na boisku – także poza szatnią. We Francji ludzie go kochają. Na wszystkich stadionach wstają, żeby mu klaskać. Wszyscy wiemy, co znaczy i mam nadzieję, że szybko wróci do swojej najlepszej wersji.
Czy Endrick jest w dobrym miejscu, żeby się rozwijać?
Myślę, że tak. Teraz Lyon ma problemy finansowe i nie może sprowadzać piłkarzy, a to sprawia, że młodzi dostają więcej szans. To zespół z krótką kadrą, więc będzie grał. Będzie się rozwijał, już widać, na co go stać. Jeśli tak to utrzyma, ma duże szanse wrócić do Madrytu i do reprezentacji Brazylii.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze