Wszystkiego najlepszego, Álvaro!
Dziś swoje 43. urodziny obchodzi Álvaro Arbeloa. Świeżo mianowanemu trenerowi Królewskich życzymy, by pomimo fatalnego debiutu w nowej roli odcisnął pozytywne piętno na zespole.
Álvaro Arbeloa (fot. realmadrid.com)
Arbeloa niewątpliwie jest jedną z tych osób, o których można powiedzieć, że mają w sobie DNA Realu Madryt. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro po raz pierwszy w ośrodku treningowym Królewskich nogę postawił w 2001 wieku, czyli – jak nietrudno policzyć – ćwierć wieku temu. Choć w swoim życiorysie ma etapy spędzone również w innych klubach (Deportivo i przede wszystkim Liverpool), to jednak w sercu przez cały czas pozostawał dumnym madridistą. Jego zaangażowanie, waleczność oraz przykładne reprezentowanie klubowych wartości od zawsze znajdowały uznanie w oczach kibiców i działaczy. Nie zmieniło się to zresztą do dziś.
Jakim piłkarzem był Álvaro? Można by chyba powiedzieć, że był trochę Raulem prawej obrony. Nigdy nie był wybitny w jakimś konkretnym aspekcie gry, ale za to był bardzo dobry w wielu z nich. Trudno było mu wytykać jakieś konkretne braki, a nawet jeśli je miał, to udanie przykrywał je zawziętością i determinacją. Nie był to ktoś, w kogo chciały wcielać się na podwórku dzieci, zamiast efektowności stawiał bowiem na efektywność. Nie przeszkodziło mu to jednak w staniu się jednym z idoli madridismo.
Zawodnicza kariera Arbeloi obfitowała w sukcesy. Dość powiedzieć, że z reprezentacją sięgnął po mistrzostwo świata oraz dwukrotnie triumfował w mistrzostwach Europy. W białej koszulce natomiast rozegrał 238 meczów (6 goli i 15 asyst). Przełożyły się ona na dwa triumfy w Lidze Mistrzów, mistrzostwo Hiszpanii, Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata, dwa Puchary Króla oraz Superpuchar Hiszpanii.
Jako piłkarz Arbeloa nigdy nie znajdował się na świeczniku. Teraz jednak wylądował na stanowisku, na którym będzie to nieuniknione. Działacze postanowili dać mu szansę po zwolnieniu Xabiego Alonso i z pewnością mieli ku temu swoje powody. Już od dłuższego czasu można było wyczytać tu i ówdzie, że były prawy obrońca ma zadatki na bardzo dobrego szkoleniowca. Mało kto jednak spodziewał się, że okazja trafi się tak szybko. Okoliczności były jednak szczególne i to dzięki nim Arbeloa doczekał się szansy, jakiej nigdy nie otrzymał Raúl.
Na ten moment nie da się jednoznacznie stwierdzić, jaki jest dokładny plan działaczy na Álvaro. Najłatwiej byłoby chyba stwierdzić, że siła aury tymczasowości uzależniona będzie w największym stopniu od wyników. Start Spartanin miał, co tu dużo mówić, najgorszy z możliwych. Już w debiucie Królewscy doszczętnie skompromitowali się w potyczce z Albacete w Pucharze Króla. Zrzucanie całej lub nawet większości winy na trenera byłoby jednak w tej sytuacji wyjątkowo niesprawiedliwe.
Nawet jeśli w publicznych wypowiedziach bierze on winę na siebie, to jednak podniesienie pukającego w dno od spodu zespołu w dwa dni jest zadaniem niewykonalnym. Arbeloa nie zdążył pomóc, ale też z pewnością nie przeszkodził jeszcze bardziej. Taki klub, jak Real Madryt, z rywalami pokroju Albacete powinien wygrać nawet ze Zbigniewem Smółką w roli szkoleniowca.
Z okazji urodzin wypada dziś życzyć Álvaro wyłącznie jednego – zwycięstwa nad Levante. Nie wiemy, jak długo Arbeloa pozostanie na stanowisku, ale zwyczajnie szkoda byłoby, gdyby jego przygoda jako trenera wpłynęła na postrzeganie kogoś, kto tak mocno identyfikuje się z klubem i zawsze był gotów zrobić dla niego wszystko. Dobrze by było, gdyby piłkarze również wyszli z takiego założenia.
Wszystkiego najlepszego, Álvaro!
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze