Koszykarze Realu Madryt w pełni zrewanżowali się Barcelonie i rozbili ją w Movistar Arenie. Dzisiejsze spotkanie w niczym nie przypominało starcia sprzed dwóch tygodni. Królewscy byli lepsi pod każdym względem i wszystko ułożyło się po myśli Scariolo. Trenerowi zależało na zbiórkach i faktycznie Madrytczycy byli lepsi. Poprawili też defensywę i Barça w żadnej kwarcie nie była w stanie zdobyć nawet 20 punktów. Graczem meczu został Edy Tavares, ale znakomity występ zaliczył również Usman Garuba.
Początek spotkania był z jednej strony bardzo intensywny, a z drugiej odrobinę nerwowy. Obie drużyny miały problem z rozpoczęciem zdobywania punktów. Po trzech minutach gry Real Madryt prowadził 4:0. Później wcale nie było lepiej. Co prawda Madrytczycy faktycznie trafiali, natomiast Barcelona stała w miejscu. Po sześciu minutach Katalończycy mieli na koncie… dwa punkty. Dopiero w końcówce kwarty coś więcej zaczęło się dziać w ataku. Szengelia dwukrotnie trafił z dystansu, odrabiając straty, choć natychmiast odpowiedział mu Deck. Dobra gra gospodarzy w defensywie pozwoliła im schodzić na przerwę z przewagą (21:14).
Druga kwarta była kontynuacją pierwszej, jeśli chodzi o obraz gry, chociaż krok po kroku Królewscy uciekali. Kiedy Deck trafił z obwodu, prowadzenie stało się dwucyfrowe. Wtedy go głosu doszła Barcelona. Podopieczni Scariolo zbyt często faulowali i wysyłali rywali na linię rzutów osobistych. Pojawiły się też straty i skończyło się to serią 7:0 dla gości. Trzeba było budować przewagę na nowo i to się udało. W ataku Królewscy odnajdowali czyste pozycje do rzutów i przede wszystkim mieli przewagę przy zbiórkach. To się przełożyło na wynik 43:31 w połowie rywalizacji.
Po zmianie stron znów nastąpił moment posuchy. Niemoc przerwał Brizuela i Katalończycy ruszyli w pościg. Serią 9:2 zbliżyli się do Realu Madryt, ale ich zapał ostudził Campazzo celną „trójką”. Wtedy inicjatywa należała całkowicie do gospodarzy i prowadzenie urosło do 15 oczek. Od tej chwili spotkanie stało się odrobinę rwane. Mnóstwo było fauli i czas płynął przez to powoli. Po tym mniej atrakcyjnym fragmencie publiczność rozbudził ponownie Deck. Konsekwentnie grający Madrytczycy wygrali również trzecią kwartę i prowadzili po niej 63:47.
Ani przez moment w czwartej kwarcie Barcelona nie była w stanie powalczyć o powrót do meczu. Real Madryt kontrolował spotkanie w pełni i bardzo szybko stało się jasne, że Królewscy dzisiaj wygrają. Chwilami prowadzenie zawodników Scariolo przekraczało 20 punktów. To pozwoliło na spokojną końcówkę i oszczędzanie kluczowych graczy. W pełni zasłużone zwycięstwo Madrytczyków, którzy przeskoczyli Barcelonę w tabeli.
80 – Real Madryt (21+22+20+17): Abalde (2), Campazzo (6), Okeke (2), Hezonja (12), Tavares (11), Lyles (9), Maledon (6), Deck (12), Garuba (16), Llull (2), Feliz (0), Łeń (2).
61 – Barcelona (14+17+16+14): Punter (3), Norris (0), Veselý (2), Satoranský (9), Parra (2), Marcos (0), Cale (0), Brizuela (13), Hernangómez (6), Fall (4), Laprovíttola (12), Szengelia (10).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriele Procida – decyzja trenera
- Izan Almansa – decyzja trenera
- David Krämer – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 181:153 Barcelona
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się