Advertisement
Menu
/ Real Madrid Televisión

Arbeloa: Opowiedziałem piłkarzom anegdotę o ich kapitanie

Álvaro Arbeloa pojawił się na wczoraj konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem z Levante w La Lidze. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

Foto: Arbeloa: Opowiedziałem piłkarzom anegdotę o ich kapitanie
Álvaro Arbeloa na konferencji prasowej w sali prasowej w Valdebebas. (fot. Getty Images)

[RMTV] Jutro rozpoczynacie drugą rundę w La Lidze. Jak podchodzicie do tego meczu i starcia z Levante, które jest groźniejsze na wyjazdach?
Witaj, Eleno. Oczywiście jesteśmy skupieni, mamy wielką energię i chęci na jutrzejsze spotkanie. To dla nas kluczowe spotkanie w walce o La Ligę i powrocie na nasz stadion Bernabéu do naszych kibiców. To bardzo nas motywuje i chcemy potwierdzić to wielkim meczem.

[La Sexta] Widzieliśmy, że przyjechałeś do Valdebebas o 6:57. Tyle masz pracy?
To nie ty mnie widziałeś pod bramą, co? [śmiech]
Nie, ja o tej porze spałem. Wstaję później niż ty.
[uśmiech] Nie widzieliście też, kiedy przyjeżdżałem w Castilli. Zazwyczaj przyjeżdżam wcześnie. I tak, to oczywiste, że tu jest dużo pracy. Jak powiedziałem pierwszego dnia, przyszedłem tu na to stanowisko pracować. Od pierwszego do ostatniego dnia, gdy odejdę, będę dawać z siebie wszystko, co mam najlepsze. Będę pracować przez tyle godzin, ile trzeba i ile będzie potrzeba, by wynieść drużynę tam, gdzie powinna być i gdzie będzie walczyć o wszystkie tytuły.

[RTVE] Mówisz, że gra na Bernabéu was motywuje, ale nie wiemy, jaka będzie reakcja Bernabéu po całym tygodniu z Superpucharem, Pucharem i zmianą trenera. Bernabéu będzie wkurzone czy okaże zrozumienie i cierpliwość?
Posłuchaj, ja bardzo szanuję opinię Bernabéu. Rozumiem, że kibic-madridista czuje ból i jest nami rozczarowany, ale poproszę o wsparcie dla jego piłkarzy. W 123-letniej historii Realu Madryt osiągaliśmy wielkie rzeczy i zdobywaliśmy tytuły, gdy Bernabéu było ze swoimi piłkarzami. Juanito powiedział raz, że 90 minut na Bernabéu to bardzo długo. Nie powiedział, że 90 minut przeciwko piłkarzom Realu Madryt. Powiedział: na Bernabéu. O to poproszę moich kibiców, by pomimo tego rozczarowania, które na pewno czują, byli z nami, nas wspierali i obyśmy razem zanotowali sezon, którego wszyscy chcemy.

[SER] Jaki jest stan fizyczny Mbappé? Czy jest gotowy, by jutro zagrać? Czy możesz zaryzykować jego zdrowiem?
Czuje się lepiej i znajdzie się w kadrze.

[Radio Nacional] Na poprzednich konferencjach mówiłeś o przygotowaniu fizycznym i powrocie Pintusa. To nie jest nawet jeszcze tydzień [śmiech Arbeloi], ale co odnajdujesz w temacie przygotowania? Jakie są wnioski? W jakiej formie byli i w jakiej chcesz ich widzieć?
Nie... Cóż... Nie jest mi obce wszystko, co się mówi. Jeśli ktoś chce widzieć w moich słowach krytykę w kierunku Xabiego i jego sztabu, to tego nie znajdzie. Popełni wtedy duży błąd. W meczu z Albacete stało się to, że zabrakło nam pomysłu, gry, fizyczności i wielu rzeczy. Odpowiedzialny za to jestem ja i dopóki będę na tym stanowisku, będę za to odpowiedzialny. Za wszystko, co od teraz nadejdzie, odpowiedzialna będzie tylko jedna osoba, którą jest obecny trener Realu Madryt. A co do Antonio [Pintusa], jak powiedziałem ostatnio, praca z nim to przywilej i będziemy pracować nad odzyskaniem najlepszej wersji piłkarzy w każdym aspekcie.

[COPE] Po Albacete powiedziałeś, że dziękujesz Viníciusowi za zaangażowanie. Wiesz, że każdy interpretuje słowa na konferencji prasowej tak, jak tego zechce. [uśmiech Arbeloi] Szczególnie w temacie tych niepowołanych. Możesz to rozjaśnić, bo wydaje się, że pojawiły się nieprawdziwe informacje, które tworzą złą atmosferę, prawda?
Co do tej sprawy, do Albacete polecieli zawodnicy, którzy byli do dyspozycji i mogli zagrać. Jeśli ktoś tu został, to dlatego, że nie mógł zagrać lub istniało ryzyko kontuzji w przypadku występu. Kiedy chciałem wyrazić wdzięczność... Nie tyle wdzięczność, co docenić wysiłek Viníciusa, to wynikało to z tego, że wiedziałem na jakiej podstawie do tego podchodzi. Miał tak ciężki tydzień z takim wysiłkiem, jaki tam wykonali. Posłuchaj, pokazał nie tylko gotowość, ale też chodzi o jego podejście do meczu. Wykonał wiele wysiłków, nie przestawał nacierać, chciał brać zespół na swoje plecy, prosił raz za razem o piłkę. To jest lider i tego potrzebuję od Viníciusa. To chcę w nim widzieć. Uważam, że nie ma tu wiele więcej. Czytałem też wiele krytyki w kierunku szkółki i wychowanków. W tej sprawie będziecie mieć mnie zawsze przeciwko sobie, bo jak powiedziałem pierwszego dnia, dla mnie to najlepsza szkółka na świecie i ci chłopacy zawsze będą u mojego boku. Ja będę wierzyć w nich tak jak dotychczas.

[El Desmarque] Wracając do tego ostatniego pytania, czy zabrakło ci takiego ruchu jak Viníciusa u jeszcze jakiegoś zawodnika, by ktoś jeszcze pojawił się w Albacete z drużyną?
[kiwa przecząco głową] Po prostu nie mogli zagrać. Ja nie mówię, że ci, którzy tu zostali, nie chcieli lecieć. Przeciwnie: wszyscy będący do dyspozycji polecieli z nami. Ci, którzy zostali, nie mogli zagrać lub istniało ryzyko kontuzji, gdybyśmy ich wystawili. Ja zdecydowałem, że nie chcę podejmować tego ryzyka i drugi raz zrobiłbym to samo.

[Onda Cero] Chcę zapytać o Bellinghama. Mieliśmy wrażenie, że Xabi nie znalazł mu miejsca i cały czas głowił się, gdzie go wystawiać: bliżej napastników czy środka pola. Jaki ty masz na niego pomysł? Gdzie podoba ci się najbardziej? Rozmawiałeś z nim o tym?
Trenowaliśmy kilka dni i z bliska zdajesz sobie jeszcze lepiej sprawę, jakiej to klasy zawodnik, jaki piłkarz, jaki ma talent. Musi być kolejnym z liderów tej drużyny przy zdolnościach, jakie ma do gry w piłkę. Ja zawsze lubię piłkarzy, którzy mogą mieć dużą ruchliwość. Jude ma dużą zdolność do wchodzenia do ataku, ale ma też umiejętność kreowania i budowania. O to będę go prosić: by był ważny. By był ważny, miał znaczenie w grze. Ma też tę zdolność do wchodzenia w pole karne, którą musimy wykorzystać, ale dla mnie najważniejsze, by wychodził na boisko i jasno wiedział, co ma robić. Chcę, by to znaczenie i osobowość odbijały się w grze drużyny.

[El País] W Albacete brakowało od początku Carvajala i Trenta, a na prawej obronie zagrał wychowanek [David Jiménez]. Nie był to Valverde, który grał tam w poprzednich meczach. Jaki masz na niego plan na tej pozycji? Wróci tam? Tylko w maksymalnej alarmowej sytuacji? Jaki jest plan na niego?
Mam to szczęście, że moim zdaniem zagrałby dobrze nawet na bramce. Jest do mojej dyspozycji jak każdy zawodnik. Ten chłopak ma tak duże zdolności do gry w piłkę, że poradziłby sobie dobrze w każdym miejscu. Oczywiście ostatnio wystawiłem go na najpewniej jego naturalnej pozycji, gdzie może czuć się bardziej komfortowo, ale to wielki kapitan, który pokazywał to w tych ostatnich miesiącach i grał tam, gdzie go o to proszono. Ze mną też to będzie robić i zobaczymy go na wielu pozycjach, bo może dawać nam wiele rzeczy. Jak powtarzam, ja chcę mieć drużynę z wielką ruchliwością. To zobaczycie, że będą mogli mocno wymieniać się pozycjami. Będziecie mogli zobaczyć bocznego obrońcę bardziej w środku, na boku czy z przodu lub z tyłu. To dotyczy wielu innych pozycji, nie tylko boku obrony. Więc na pewno on będzie czerpał dużą radość z gry w piłkę, bo tego na końcu właśnie chcę, by wychodził, czerpał radość, czuł się dobrze. Dla mnie tym powinno być granie w Realu Madryt. On świetnie uosabia tego ducha Juanito, tego zawodnika z charakterem, siłą, zaangażowaniem i poświęceniem, a do tego z talentem. Uważam, że Fede to madridismo i to nadzwyczajny reprezentant tego, czym jest ten herb i Real Madryt.

[Radio MARCA] Ostatnio z Albacete zaskoczyło też twoje zachowanie przy linii. W Castilli i niżej widzieliśmy u ciebie więcej energii i więcej instrukcji. Ostatnio byłeś jednak bardziej statyczny. Dlaczego? Skąd to nastawienie?
[kiwa twierdząco głową] To ci wytłumaczę bardzo łatwo. W Castilli nie muszę nawet podnosić głosu, by mnie usłyszeli [śmiech] i mogę bardzo dobrze czy z dużo większą łatwością rozmawiać z moimi zawodnikami, by mnie usłyszeli i wiedzieli, czego chcę. Tutaj na stadionie, który cały czas dopinguje i krzyczy, jest trudno o to, by mnie usłyszeli. Mogę to robić z tymi, którzy są blisko na skrzydle. W pierwszej połowie robiłem to trochę z Franco [Mastantuono] i Davidem, a w drugiej z Vinim i Franem, dopóki grał, a potem z Eduardo [Camavingą]. Trudno jednak o to, by na stadionie z Primery zawodnik z drugiego boku mógł cię usłyszeć. Niezależnie od tego moja podstawowa praca to rozmawianie z nimi w tygodniu i rozmawianie z nimi przed meczem, by bardzo jasno wiedzieli, czego od nich chcę. Oczywiście będziemy musieli wprowadzać poprawki i będę musiał w jakiś sposób być zdolny do komunikacji z graczami, ale zawsze próbuję być dosyć spokojnym trenerem. Chcę mieć chłodną głowę i nie dać ponosić się emocjom, bo rozumiem, że to najlepszy sposób do podejmowania decyzji, a to będę musiał robić. W pierwszej połowie muszę wiedzieć, co mam poprawić w przerwie, a w drugiej, jakich zmian mogę dokonać. Ale tak, tęsknię za tym, by piłkarze mogli mnie słyszeć, nie będę kłamać [śmiech].

[OkDiario] Jesteś tu krótko, ale dłużej niż przed meczem z Albacete. Jak chcesz, żeby grał twój Real Madryt? Jaki Real chcesz zobaczyć przeciwko Levante?
Chcę widzieć Real, który wyjdzie po zwycięstwo od pierwszej minuty. Który wyjdzie wielkimi chęciami, energią i motywacją. Żebyśmy nie mieli najmniejszej wątpliwości, że naszym celem jest szukanie bramki rywala od samego początku. Bernabéu musi czuć, że nam się chce i że wygramy mecz. Ponad wszystkim to chcę przekazywać. Poza pomysłami na grę, na pracę nad którymi będziemy mieć coraz więcej czasu, to ja chcę ekipy z dużym charakterem i osobowością. Ponad wszystkim ma emanować pasją, nadzieją i ambicją. Publiczność na Bernabéu ma odnajdywać swoje odbicie w swoich piłkarzach.

[El Mundo] Carvajal w Albacete powiedział, że dotknęliście dna i że wina leży tylko po stronie zawodników. Ty na konferencji powiedziałeś, że to tylko twoja wina [kiwa twierdząco głową]. Wewnętrznie, jakie były wnioski po meczu? Rozumiem, że twoje słowa z konferencji to było wystawienie się przed media i otoczenie, ale jak wyglądały rozmowy o winie i wnioskach na przyszłość?
Rozumiem, że poszukuje się winnych, ale ja pracuję, by znajdować rozwiązania. Ja wierzę w to, co powiedziałem, że wszystko, co dzieje się na boisku z moją drużyną, to moja odpowiedzialność. Kiedy nie idzie dobrze, to uznaję, że muszę potrafić lepiej pomóc moim zawodnikom. Jeśli tego nie robią, to nie wiedzieli, co mają robić, nie wytłumaczyłem im tego dobrze lub tego dobrze nie zrozumieli. To oczywiste, że czuję się bardzo odpowiedzialny za to, co dzieje się na boisku i co dzieje się z moimi piłkarzami, zawsze tak będzie. Po porażce z Albacete myślę to samo. Nie zmieniłbym ani przecinka. Rozmawialiśmy z nimi też o tym... Zawsze lubię, aby to, o czym rozmawiam z moimi zawodnikami, zostawało w szatni, co wydaje mi się zrozumiałe, ale opowiedziałem im anegdotę. Sądzę, że opowiadałem o tym już kiedyś publicznie, ale oni są bardzo młodzi i na pewno jej nie słyszeli. Mnie wiele, wiele lat zajęło zdobycie pierwszego Pucharu Europy. Wcześniej byłem już mistrzem świata z Hiszpanią, wygraliśmy dwa mistrzostwa Europy z Hiszpanią, zdobyliśmy tutaj w Realu Madryt ligę rekordów i Puchar Króla, ale przegrałem finał Pucharu Europy z Liverpoolem i przegrałem kilka półfinałów. Kiedy w końcu wygrałem ten Puchar Europy, który był dla mnie ważny, a dla klubu był tym dziesiątym... Też był tak wyjątkowy ze względu na to, jak się to stało, po ogromnym wysiłku, poświęceniu i wielu latach, gdy człowiek niemal przestaje wierzyć, że to nadejdzie, a w końcu nadeszło... Po wszystkim wsiadłem do autokaru, a za mną siedział kolega, dla którego był to pierwszy sezon w Lidze Mistrzów i także pierwszy tytuł. On powiedział: „Cóż, to w przyszłym roku po następny, prawda?”. [uśmiech] Ja na niego spojrzałem i pomyślałem: „Co ten typ... [śmiech] Ile mnie to kosztowało, a on już myśli o kolejnym”. I powiedziałem teraz zawodnikom: „Wiecie, kto to był? Wasz kapitan”. Bo taka jest właśnie mentalność Realu Madryt: przeszłość nie istnieje ani gdy wygrywasz Puchar Europy, ani gdy eliminuje cię Albacete. Trzeba myśleć o następnym meczu, wygrać z Levante i patrzeć w przyszłość — tym jest Real Madryt.

[AS] To dla ciebie szalony tydzień. Nominacja, prezentacja 72 godziny temu, mecz w Albacete, jutro debiutujesz na Bernabéu. Czego obecnie potrzebujesz? [śmiech Arbeloi] Czasu? Spokoju?
[śmiech] Tak, to jasne, że my, trenerzy, zawsze potrzebujemy tego, czego nie mamy, czyli czasu. To jest ewidentne. Ale nie, nie potrzebuję niczego. Naprawdę, nie potrzebuję niczego. Terminarz i okoliczności są, jakie są. Nie boję się tego, mnie to nie martwi i nawet przez sekundę mnie to nie wzrusza. Potrzebuję jedynie tych fantastycznych piłkarzy, których mam i dlatego jestem spokojny oraz śpię tak dobrze. A wstaję wcześnie, bo też wcześnie chodzę spać, moimi godzinami snu się nie martwcie [śmiech]. Mam wielkie chęci, wielką motywację i jestem urodzonym wojownikiem. A do tego mam szczęście posiadać wspaniałą i nadzwyczajną kadrę, z którą idę do śmierci. Jesteśmy przygotowani i mamy wielkie chęci na jutrzejszy mecz.

[MARCA] Powiedziałeś, że klęska jest potrzebna na drodze do sukcesu. Gdzie ty ustawiasz próg porażki? Przy tym, że zostaje wam walka o dwa puchary i przy kontekście twojego przyjścia.
Gdzie ustawiam próg? Nie ustawiam żadnego progu. Odpowiadałem twojemu koledze, który pytał, czy uznaję to za klęskę i powtórzę to samo: wiele razy przegrywałem. Nie przyszedłem tu z samymi sukcesami, bo tak nie było na mojej drodze w szkółce. Przeżyłem świetne momenty, ale także wiele tych trudnych, które pomagały mi się rozwijać i zmieniać podejście. Stawiałem sobie wtedy wiele pytań, dokonywałem refleksji i to też sprawiało, że stawałem się lepszy. Dlatego w pełni wierzę, że porażki czynią cię lepszym i przybliżają do miejsca, do którego chcesz dojść.

[TNT Sports Brasil] Nie widzieliśmy dzisiaj Rodrygo. Co dokładnie mu dolega? Kiedy może wrócić? I czego od niego oczekujesz?
Rodry nie będzie do dyspozycji na jutro. Regeneruje się po wielkim wysiłku w poprzednim tygodniu, co podkreślaliśmy już w przypadku zawodników, a szczególnie w przypadku Rodrygo. Mamy nadzieję, że szybko wróci i będzie do dyspozycji we wtorek. Wszyscy znamy nadzwyczajną jakość Rodrygo i to, co pokazał w tych latach w Realu Madryt. Wszyscy wiemy, jakie wielkie momenty nam podarował i wszyscy ciągle mamy je w pamięci. Myślę, że w tych ostatnich dwóch miesiącach odnalazł się na nowo, swój najlepszy poziom i tego od niego oczekuję: by szybko wrócił i był do mojej dyspozycji.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!