Paradoks Valverde
Fede Valverde w dalszym ciągu lepiej sobie radzi jako prawy obrońca. W ostatnich meczach częściowo z Barceloną i całkowicie z Albacete, gdy wrócił do środka pola, zagrał poniżej poziomu, jaki zwykł prezentować na boku defensywy.
Fede Valverde. (fot. Getty Images)
Fede Valverde był jednym z najlepszych zawodników Realu Madryt w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Atlético Madryt. Strzelił gola i zaliczył asystę, ale zrobił to grając na pozycji prawego obrońcy, przypomina AS. W finale z Barceloną zagrał już bardziej z przodu – teoretycznie w środku pola, ale w momencie bronienia i tak schodził na prawą stronę defensywy. Z kolei w ostatnią środę z Albacete Álvaro Arbeloa już całkowicie przywrócił go do pomocy. I tam był co prawda aktywny (94 kontakty z piłką, mniej jedynie od Ardy Gülera i Deana Huijsena), ale nie był ani decydujący, ani jakoś bardzo intensywny. Zagrał na swojej ulubionej pozycji, ale pokazał się na niej, jakby w ogóle nie była jego.
Jako prawy obrońca Urugwajczyk wygląda na świeższego i bardziej nakręconego zawodnika, a w pomocy był przygaszony i uwięziony. Real Madryt rozbił się na Carlos Belmonte i odpadł z Copa del Rey, ponieważ z jednej strony wykazał się niesamowitą kruchością w defensywie (stąd aż trzy stracone bramki), ale z drugiej strony brakowało też kreatywności i swego rodzaju kropki nad i w ataku. Valverde się starał, ale tak naprawdę nic konkretnego od siebie nie dołożył.
Fede był w środę drugim zawodnikiem w szeregach Królewskich pod kątem liczby podań (80 do 85 w wykonaniu liderującego w tej klasyfikacji Huijsena), notując przy tym ich skuteczność na poziomie 94%. Dobrze było również w statystyce długich podań – 12 celnych na 13 prób. To wszystko jednak dosyć daleko od strefy największego niebezpieczeństwa dla rywala – tylko 28 podań (35% całości) miało miejsce w ostatniej tercji boiska. I tylko po jednym z nich doszło do oddania jakiegokolwiek strzału. Już teraz widać, że u Arbeloi zamysł będzie taki, aby Valverde na dobre opuścił prawą obronę. A przynajmniej aby nie musiał tam zbyt często wracać. To jednak oznacza, że w środku pola jeden z kapitanów Los Blancos musi wykonać krok naprzód. I on sam również jest tego świadomy.
57% w 42%
Jak do tej pory, najlepsze występy Valverde w tym sezonie miały miejsce właśnie w roli prawego obrońcy. Jako boczny obrońca strzelił swojego jedynego gola z Atleti. Jako boczny obrońca zanotował 4 asysty na wszystkich 7 (57%). Jako boczny obrońca zagrał w 42% wszystkich zgromadzonych dotychczas meczów (11). Kontrowersyjne słowa z Ałmat wydają się już daleką przeszłością: „Nie urodziłem się po to, aby grać na boku obrony. To był awaryjny moment. Jestem dumny, że sobie tam poradziłem, ale zawsze miałem wątpliwości co do tego, czy to po prostu kwestia szczęścia, coś spontanicznego”. To jednak nie szczęście, ale po prostu rzeczywistość. Nie lubi tego, ale ewidentnie to się sprawdza. Z kolei to, co lubi, na ten moment nie działa. Tak wygląda paradoks Fede Valverde, podsumowuje AS.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze