Advertisement
Menu
/ abc.es

Wdowy po Xabim

Juanma Rodríguez to dziennikarz-kibic Realu Madryt, który współpracuje z EsRadio, Chiringuito, Libertad Digital oraz ABC. Przedstawiamy jego felieton dla tego ostatniego dziennika, w którym atakuje swoich kolegów po fachu za bronienie pracy Xabiego Alonso.

Foto: Wdowy po Xabim
Xabi Alonso. (fot. Getty Images)

Wdowy po Xabim
autor: Juanma Rodríguez

Pamiętam, kiedy nazywano nas „wdowami po Mourinho” — co to były za czasy! I wtedy też mówiono, że Portugalczyk niebawem rozedrze Madryt od góry do dołu i że na Bernabéu nie urośnie już trawa. Mou odszedł dwanaście lat temu i od tamtej pory z jego ust padały wyłącznie życzliwe słowa pod adresem Realu Madryt. A jeśli chodzi o trawę… sześć Lig Mistrzów. Bolało mnie odejście Mourinho, bo wciąż wierzę, że był jedynym trenerem, który faktycznie miał całościową wizję tego, czym powinien być klub mojego życia. Łzy tamtych wdów miały sens, ale czy sens mają łzy wdów po Xabim?

Ci sami, którzy nazywali „półfinalistą” trenera, który wykręcił rękę najlepszej Barcelonie wszech czasów, dziś płaczą jak cietrzew po trenerze nieznaczącym, nieistotnym, niemal niewidocznym. Wkład Alonso był równy zeru i przejdzie do historii jedynie z powodu traktowania Viníciusa jak stażysty. Wdowy po Xabim twierdzą jednak, że słyszały, jak ktoś szeptał, że słyszał od kogoś innego sugestię, iż nie pozwolono mu pracować. To oraz oczywiście hasło, że weterani przyszykowali mu łoże do wiecznego spoczynku. Posłanie jednak przygotował on sobie sam, gdy powiedział, że Guardiola doskonale wiedział, o czym mówił, radząc mu, żeby „sikał swoim”. Czyżby tego nie robił? Więc czym w takim razie sikał?

Kontrast między intensywnością jęków, które mogłyby wywołać tsunami, a tym, co osiągnął Alonso i co było niemal wyłącznie złe, skłonił mnie do refleksji: albo oni udają jak dawniej opłacane płaczki na pogrzebach, albo faktycznie stracili sojusznika. Czyżby istniały wdowy po Xabim, które widziały w nim swojego konia trojańskiego? Lata temu Florentino zakręcił kurek, a za Mourinho susza była absolutna – stąd zresztą nienawiść do Arbeloi – lecz być może z Baskiem pojawiała się jakaś szansa. Stąd ta próba zdyskredytowania piłkarzy (nie przychodzi mi do głowy, kto może to wypuszczać) albo opowieść rodem z Philipa K. Dicka ze wskazaniem na złowrogą siłę, która spętała Xabiego, uniemożliwiając mu należyte wykonywanie pracy.

Dla wdów po Alonso – z pobudek nieczystych lub usprawiedliwionych, bo w tej historii są też „pożyteczni idioci” – winni marnej gry zespołu i jego fizycznej zapaści byliśmy ty i ja oraz oczywiście także prezes, lecz nigdy Xabi. Wydaje mi się, że oni nie domagali się więcej czasu dla niego, lecz dla samych siebie.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!