Wstyd
Real Madryt żegna się z Pucharem Króla po porażce 2:3 z Albacete. Bramki dla Królewskich zdobyli Franco Mastantuono i Gonzalo García.
Gracze Albacete świętują jedną z bramek przeciwko Realowi Madryt. (fot. Getty Images)
Niespodziewanie rozpoczęta w środku sezonu nowa era nie przyniosła wielkiej rewolucji w wyjściowym składzie, choć rzecz jasna ze względu na rangę rozgrywek i rywala oraz sytuację zdrowotną nie da się porównać składu i pomysłu trenerów na bazie dzisiejszej jedenastki. Królewscy teoretycznie grali w ustawieniu 1–4–3–3, z Cestero, Valverde i Ardą w pomocy oraz Vinim, Mastantuono i Gonzalo w ataku.
Życzylibyśmy sobie, żeby to wszystko wyglądało inaczej, ale początek spotkania nie przyniósł ani efektu wow pod względem wrażeń taktycznych, ani pod względem wrażeń motywacyjnych. Zmiany po prostu nie było. Albacete grało najlepiej jak potrafiło, a Real nie grał w ataku nic. Więcej czasu niż na analizę gry Królewskich mogliśmy poświęcić na prognozę pogody, ponieważ przez długie minuty najzwyczajniej w świecie nie było wiele widać.
Przez 42 minuty to spotkanie miało właśnie kolor mgły, i to nie tylko z powodu warunków atmosferycznych. Piłkarze biegali, piłka wędrowała, ale nie było ani goli, ani sytuacji, ani emocji. Real zdołał oddać 4 strzały z dystansu, w tym jeden celny, ale nikt nie imponował w ataku. Po prostu znowu nic się nie działo, gdy trzeba było brać się za ofensywę.
Wreszcie właśnie w 42. minucie przyszedł rzut rożny, po którym Albacete strzeliło gola. Być może rozjuszyło tym Real, który dość szybko – jeszcze przed przerwą – wyrównał wynik meczu, zresztą też po rzucie rożnym. Arda dorzucił Huijsen uderzył prosto w bramkarza, a Mastantuono dobił z bliska. Do przerwy było 1:1 i wynik mógł madridistas zadowalać bardziej niż gra.
W drugiej części meczu Real ruszył nieco mocniej i momentami potrafił zamknąć rywala w szesnastce. Niewiele jednak z tego wynikało, bo każda akcja w tym okresie kończyła się albo niecelną wrzutką, albo wybiciem piłki gospodarzy z tego kotła w polu karnym. Po kilku minutach naporu tempo znowu spadło i jak to zwykle Królewscy mają w zwyczaju między 60. a 80. minutą nie działo się nic.
Albacete wykorzystało tę możliwość i strzeliło gola na 2:1 przy dużym udziale Gonzalo i Łunina. Real wtedy chciał wziąć się do roboty, ale te starania były waleniem głową w mur. Być może można było spróbować ciut wcześniej się postarać? Starania przyniosły jednak efekt, bo Gonzalo strzelił na 2:2, tyle że chwilę później po niezrozumiałym zachowaniu Łunina Jefté przesądził o losach rywalizacji.
Real Madryt przegrał dziś z drugoligowcem walczącym o utrzymanie wśród 42 najlepszych zespołów w Hiszpanii. Poprzeczka nawet na takiej wysokości była dziś zbyt wysoka. To po prostu wstyd na tak wielu polach, że brakuje słów.
Albacete Balompié – Real Madryt 3:2 (1:1)
1:0 Javi Villar 42' (asysta: Lazo)
1:1 Mastantuono 45+3'
2:1 Jefté 82'
2:2 Gonzalo 90+1' (asysta: Arda Güler)
3:2 Jefté 90+4'
Albacete: Lizoain; Aguado, Moreno, Neva, Dani Bernabéu (84' Jogo); Meléndez, Pacheco (77' Pepe), Javi Villar, Capi (58' Riki); Lazo (58' Medina), Escriche (58' Jefté)
Real Madryt: Łunin; David Jiménez (77' Carvajal), Asencio, Huijsen (65' Alaba), Fran García (65' Camavinga); Cestero (86' Manuel Ángel), Valverde, Arda Güler; Mastantuono (77' Palacios), Vinícius, Gonzalo
Pobierz aplikację Superscore i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze