Real Madryt potrzebował zaledwie kilku minut, by ogłosić zmianę na ławce trenerskiej po odejściu Xabiego Alonso. Álvaro Arbeloa awansuje z Castilli i natychmiast obejmuje pierwszy zespół, a jego pierwszym sprawdzianem będzie środowy mecz z Albacete. Prezes Florentino Pérez stawia na człowieka z klubu – wychowanka, który jako piłkarz musiał wyjechać, by Real w końcu docenił jego talent. W ten sposób zaliczył epizody w Deportivo i Liverpoolu, po czym wrócił w 2009 roku, mając 26 lat, rozpoczynając udany etap w klubie swojego życia. To Florentino zadzwonił do niego na początku drugiej kadencji i ściągnął go z Anglii, zresztą właśnie razem z Xabim Alonso. Łącznie rozegrał 238 meczów w białej koszulce i zdobył osiem trofeów, w tym dwie Ligi Mistrzów. Przyszedł z Pellegrinim, ugruntował pozycję u Mourinho, a największe sukcesy świętował z Ancelottim. Najpierw grał jako stoper, później jako prawy obrońca harujący na całej długości boiska. Znany jako Spartanin ze względu na skrajną dyscyplinę i poświęcenie, Arbeloa jest przede wszystkim zatwardziałym madridistą, gotowym wejść w każdą awanturę, by bronić instytucji zębami i pazurami.
Karierę zakończył w 2017 roku, mając 33 lata, w West Hamie i od razu oddał się do dyspozycji Florentino Péreza, by rozwijać się w strukturach klubu. Najpierw został ambasadorem fundacji, a niedługo później zaczął pracę trenerską w młodszych kategoriach. Od 2020 roku jego awans był błyskawiczny: Infantil, Cadete i Juvenil A, aż w czerwcu 2025 roku trafił do Castilli, zastępując Raúla.
W niecałe siedem miesięcy pracy z rezerwami jego zespół miewał lepsze i gorsze momenty. Castilla jest czwarta w grupie I Primera RFEF, zajmuje miejsce barażowe po dziesięciu zwycięstwach, jednym remisie i ośmiu porażkach w pierwszych 19 kolejkach. Cztery z tych porażek przyszły jedna po drugiej we wrześniu, co wyznaczyło najniższy punkt tego etapu. Później udało się odbić, choć pożegnanie miało gorzki smak: porażka 1:4 z Arenas Club.
Skok o kilka stopni
Teraz czeka go gigantyczne wyzwanie i wymuszony monumentalny skok, bo nie ma wcześniejszego doświadczenia na ławkach ani w La Lidze, ani na zapleczu, nie mówiąc już o europejskich rozgrywkach. W czasach gry pracował łącznie z trzynastoma trenerami o bardzo różnych profilach, w tym z dwoma, z którymi współpracował podczas 56 występów w reprezentacji: Luisem Aragonésem, z którym wygrał EURO 2008, a potem z Vicente del Bosque, u którego miał marginalny udział w największym sukcesie Hiszpanii, czyli mundialu 2010 (zagrał tylko 13 minut w fazie grupowej przeciwko Hondurasowi).
W Realu, gdzie zadebiutował jeszcze u Vanderleia Luxemburgo w sezonie 2004/05, zanim odszedł, jego największym orędownikiem był Mourinho – szkoleniowiec, który najbardziej wierzył w jego możliwości. Z czasem sam Arbeloa przyznawał, że podziwia Portugalczyka bardziej prywatnie niż piłkarsko. „Uważam go za przyjaciela. To trener, przy którym się uczyłem, cieszyłem pracą i harowałem jak zwierzę, a przy nim człowiek nie przestaje się śmiać, bo ma tysiąc anegdot. To świetny facet, jeden z tych, których warto spotkać. Bardzo mnie ukształtował”, mówił w wywiadzie w 2020 roku.
Z portugalskiego „podręcznika” przejął sporą część założeń. Ofensywna pionowość, zazwyczaj wyjście w 4-3-3 i defensywna solidność oparta na maksymie, którą wyjaśniał w The Coaches Voice: „Chodzi o to, by maksymalizować liczbę własnych sytuacji bramkowych w meczu i minimalizować liczbę okazji rywala”. Jego rola lidera także ma źródło u Mourinho. W Realu chce stać się wzorem pod względem wymagań. „Dawać z siebie maksimum każdego dnia”, jak mówi własnymi słowami.
Wbrew wszystkim i wszystkiemu
Ten szczęśliwy czas z Mourinho był zarazem najbardziej burzliwy. Gdy konflikt Portugalczyka z Casillasem niemal wyszedł na światło dzienne, Arbeloa stanął po stronie trenera. To samo zrobili Diego López, dziś jego asystent, oraz Xabi Alonso, który był – i pozostaje – jednym z jego najbliższych przyjaciół. Bywały momenty, gdy szatnia Królewskich pękała na pół, a bramkarz i obrońca wchodzili w bezpośrednie spięcia w mediach społecznościowych. W tle pojawiały się zarzuty o zbyt poufałe relacje Casillasa z prasą oraz o brak obrony drużyny, mimo opaski kapitana. „Mourinho wziął Real Madryt na barki i odchodzi bardzo rozczarowany postawą niektórych piłkarzy”, mówił Arbeloa po odejściu Portugalczyka.
Później te spory przeniosły się do reprezentacji, czyli przestrzeni, w której kadrowicze Realu i Barcelony rozstrzygali własne konflikty. Głośno było o jego starciu z Gerardem Piqué w 2015 roku, które zaczęło się po docinkach Barcelony na temat wystawienia Czeryszewa w Pucharze Króla, co wyeliminowało Real. „Któregoś dnia zobaczę przyjaciela Piqué w programie El Club de la Comedia”, rzucił Arbeloa. „Mówi, że jest moim przyjacielem, a to tylko znajomy. Zna…jomy, jasne?” (Dice que es mi amigo, pero solo es un conocido. Cono...cido, ¿vale?, tak brzmiały te słowa w oryginale, gdzie cono to po hiszpańsku pachołek drogowy – dop.) odpowiedział piłkarz Barcelony, nawiązując do jednego z przezwisk, którym wytykano obrońcy brak mobilności.
Arbeloa vuelve al Bernabéu. #ElDíaDespués pic.twitter.com/zCYNdQsnsI
— El Día Después en Movistar Plus+ (@ElDiaDespues) January 12, 2026
Już jako trener nie stracił tego nieokiełznanego, wojowniczego charakteru. Jednym z pierwszych epizodów, które zapadły w pamięć, było jego spięcie z Fernando Torresem w ćwierćfinale młodzieżowego Pucharu Mistrzów między Realem Madryt a Atlético w maju 2023 roku. Napięcie między dawnymi kolegami z kadry eksplodowało po zwycięstwie Realu, gdy przesadzona celebracja szkoleniowca Królewskich przerodziła się w przepychanki i wyzwiska. Wtedy zaczęły krążyć sugestie, że to Arbeloa mógł przekonać Florentino Péreza do zerwania „paktu o nieagresji” między klubami w kwestii pozyskiwania młodych piłkarzy. Od jego przyjścia do akademii kilku młodych zawodników Atlético obrało kierunek na Valdebebas.
***
Hiszpański dziennikarz Paul Tenorio zwraca z kolei uwagę na to, jak grają drużyny, które prowadził nowy trener. „Doskonale znacie wielką osobowość Arbeloi, jego zdolność docierania do swoich ludzi i przekazywania im idei, jego odwagę oraz umiejętność radzenia sobie z prasą. W jego żyłach płynie biała krew, bo jak mało kto rozumiał wartości klubu i bronił ich. Arbeloa jako trener to szkoleniowiec o bardzo dużej wiedzy taktycznej, świetnym prowadzeniu zespołu w trakcie meczu i stawiający na ultranapastliwe 4-3-3: wysoko ustawioną linię, wielu zawodników przed piłką i wysoki pressing, jednego pivota oraz dwóch bardzo dynamicznych środkowych pomocników. Do tego skrzydłowi schodzą do środka, by dokładać grę w półprzestrzeniach i wewnątrz, a boczni obrońcy grają bardzo wysoko, choć w pierwszym zespole będzie musiał wprowadzić pewne korekty”.
Komentarze (152)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.