REKLAMA
REKLAMA

Álvaro Arbeloa – Spartanin, wierny mourinhista i przyjaciel Xabiego

Sylwetkę nowego trenera Realu Madryt na łamach ABC przedstawia Javier Asprón. Przedstawiamy pełne tłumaczenie jego tekstu.
REKLAMA
REKLAMA
Álvaro Arbeloa – Spartanin, wierny mourinhista i przyjaciel Xabiego
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)

Real Madryt potrzebował zaledwie kilku minut, by ogłosić zmianę na ławce trenerskiej po odejściu Xabiego Alonso. Álvaro Arbeloa awansuje z Castilli i natychmiast obejmuje pierwszy zespół, a jego pierwszym sprawdzianem będzie środowy mecz z Albacete. Prezes Florentino Pérez stawia na człowieka z klubu – wychowanka, który jako piłkarz musiał wyjechać, by Real w końcu docenił jego talent. W ten sposób zaliczył epizody w Deportivo i Liverpoolu, po czym wrócił w 2009 roku, mając 26 lat, rozpoczynając udany etap w klubie swojego życia. To Florentino zadzwonił do niego na początku drugiej kadencji i ściągnął go z Anglii, zresztą właśnie razem z Xabim Alonso. Łącznie rozegrał 238 meczów w białej koszulce i zdobył osiem trofeów, w tym dwie Ligi Mistrzów. Przyszedł z Pellegrinim, ugruntował pozycję u Mourinho, a największe sukcesy świętował z Ancelottim. Najpierw grał jako stoper, później jako prawy obrońca harujący na całej długości boiska. Znany jako Spartanin ze względu na skrajną dyscyplinę i poświęcenie, Arbeloa jest przede wszystkim zatwardziałym madridistą, gotowym wejść w każdą awanturę, by bronić instytucji zębami i pazurami.

REKLAMA
REKLAMA

Karierę zakończył w 2017 roku, mając 33 lata, w West Hamie i od razu oddał się do dyspozycji Florentino Péreza, by rozwijać się w strukturach klubu. Najpierw został ambasadorem fundacji, a niedługo później zaczął pracę trenerską w młodszych kategoriach. Od 2020 roku jego awans był błyskawiczny: Infantil, Cadete i Juvenil A, aż w czerwcu 2025 roku trafił do Castilli, zastępując Raúla.

W niecałe siedem miesięcy pracy z rezerwami jego zespół miewał lepsze i gorsze momenty. Castilla jest czwarta w grupie I Primera RFEF, zajmuje miejsce barażowe po dziesięciu zwycięstwach, jednym remisie i ośmiu porażkach w pierwszych 19 kolejkach. Cztery z tych porażek przyszły jedna po drugiej we wrześniu, co wyznaczyło najniższy punkt tego etapu. Później udało się odbić, choć pożegnanie miało gorzki smak: porażka 1:4 z Arenas Club.

Skok o kilka stopni
Teraz czeka go gigantyczne wyzwanie i wymuszony monumentalny skok, bo nie ma wcześniejszego doświadczenia na ławkach ani w La Lidze, ani na zapleczu, nie mówiąc już o europejskich rozgrywkach. W czasach gry pracował łącznie z trzynastoma trenerami o bardzo różnych profilach, w tym z dwoma, z którymi współpracował podczas 56 występów w reprezentacji: Luisem Aragonésem, z którym wygrał EURO 2008, a potem z Vicente del Bosque, u którego miał marginalny udział w największym sukcesie Hiszpanii, czyli mundialu 2010 (zagrał tylko 13 minut w fazie grupowej przeciwko Hondurasowi).

REKLAMA
REKLAMA

W Realu, gdzie zadebiutował jeszcze u Vanderleia Luxemburgo w sezonie 2004/05, zanim odszedł, jego największym orędownikiem był Mourinho – szkoleniowiec, który najbardziej wierzył w jego możliwości. Z czasem sam Arbeloa przyznawał, że podziwia Portugalczyka bardziej prywatnie niż piłkarsko. „Uważam go za przyjaciela. To trener, przy którym się uczyłem, cieszyłem pracą i harowałem jak zwierzę, a przy nim człowiek nie przestaje się śmiać, bo ma tysiąc anegdot. To świetny facet, jeden z tych, których warto spotkać. Bardzo mnie ukształtował”, mówił w wywiadzie w 2020 roku.

Z portugalskiego „podręcznika” przejął sporą część założeń. Ofensywna pionowość, zazwyczaj wyjście w 4-3-3 i defensywna solidność oparta na maksymie, którą wyjaśniał w The Coaches Voice: „Chodzi o to, by maksymalizować liczbę własnych sytuacji bramkowych w meczu i minimalizować liczbę okazji rywala”. Jego rola lidera także ma źródło u Mourinho. W Realu chce stać się wzorem pod względem wymagań. „Dawać z siebie maksimum każdego dnia”, jak mówi własnymi słowami.

Wbrew wszystkim i wszystkiemu
Ten szczęśliwy czas z Mourinho był zarazem najbardziej burzliwy. Gdy konflikt Portugalczyka z Casillasem niemal wyszedł na światło dzienne, Arbeloa stanął po stronie trenera. To samo zrobili Diego López, dziś jego asystent, oraz Xabi Alonso, który był – i pozostaje – jednym z jego najbliższych przyjaciół. Bywały momenty, gdy szatnia Królewskich pękała na pół, a bramkarz i obrońca wchodzili w bezpośrednie spięcia w mediach społecznościowych. W tle pojawiały się zarzuty o zbyt poufałe relacje Casillasa z prasą oraz o brak obrony drużyny, mimo opaski kapitana. „Mourinho wziął Real Madryt na barki i odchodzi bardzo rozczarowany postawą niektórych piłkarzy”, mówił Arbeloa po odejściu Portugalczyka.

REKLAMA
REKLAMA

Później te spory przeniosły się do reprezentacji, czyli przestrzeni, w której kadrowicze Realu i Barcelony rozstrzygali własne konflikty. Głośno było o jego starciu z Gerardem Piqué w 2015 roku, które zaczęło się po docinkach Barcelony na temat wystawienia Czeryszewa w Pucharze Króla, co wyeliminowało Real. „Któregoś dnia zobaczę przyjaciela Piqué w programie El Club de la Comedia”, rzucił Arbeloa. „Mówi, że jest moim przyjacielem, a to tylko znajomy. Zna…jomy, jasne?” (Dice que es mi amigo, pero solo es un conocido. Cono...cido, ¿vale?, tak brzmiały te słowa w oryginale, gdzie cono to po hiszpańsku pachołek drogowy – dop.) odpowiedział piłkarz Barcelony, nawiązując do jednego z przezwisk, którym wytykano obrońcy brak mobilności.

Już jako trener nie stracił tego nieokiełznanego, wojowniczego charakteru. Jednym z pierwszych epizodów, które zapadły w pamięć, było jego spięcie z Fernando Torresem w ćwierćfinale młodzieżowego Pucharu Mistrzów między Realem Madryt a Atlético w maju 2023 roku. Napięcie między dawnymi kolegami z kadry eksplodowało po zwycięstwie Realu, gdy przesadzona celebracja szkoleniowca Królewskich przerodziła się w przepychanki i wyzwiska. Wtedy zaczęły krążyć sugestie, że to Arbeloa mógł przekonać Florentino Péreza do zerwania „paktu o nieagresji” między klubami w kwestii pozyskiwania młodych piłkarzy. Od jego przyjścia do akademii kilku młodych zawodników Atlético obrało kierunek na Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA

***

Hiszpański dziennikarz Paul Tenorio zwraca z kolei uwagę na to, jak grają drużyny, które prowadził nowy trener. „Doskonale znacie wielką osobowość Arbeloi, jego zdolność docierania do swoich ludzi i przekazywania im idei, jego odwagę oraz umiejętność radzenia sobie z prasą. W jego żyłach płynie biała krew, bo jak mało kto rozumiał wartości klubu i bronił ich. Arbeloa jako trener to szkoleniowiec o bardzo dużej wiedzy taktycznej, świetnym prowadzeniu zespołu w trakcie meczu i stawiający na ultranapastliwe 4-3-3: wysoko ustawioną linię, wielu zawodników przed piłką i wysoki pressing, jednego pivota oraz dwóch bardzo dynamicznych środkowych pomocników. Do tego skrzydłowi schodzą do środka, by dokładać grę w półprzestrzeniach i wewnątrz, a boczni obrońcy grają bardzo wysoko, choć w pierwszym zespole będzie musiał wprowadzić pewne korekty”.

 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (152)

REKLAMA