Zaliczony sprawdzian w Castilli
Álvaro Arbeloa w Castilli udowodnił, że jest w stanie sprostać trudnemu wyzwaniu. Rozwinął drużynę i dawał szansę zawodnikom, którzy byli wcześniej skreślani czy wracali po długich kontuzjach. Po kiepskim początku Castilla zaczęła prezentować dobry futbol.
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
Álvaro Arbeloa zdążył przepracować pół roku w Castilli i jego awans do pierwszego zespołu stał się faktem. Jakie wrażenie zdążył po sobie zostawić w rezerwach? Krótko mówiąc, dobre. Nie da się zaprzeczyć temu, że drużyna pod jego wodzą się rozwinęła i zrobiła postęp. Na jej drodze w trakcie sezonu nie brakowało przeszkód. Właściwie pojawiały się one od samego początku, lecz wyniki się poprawiały. Ostatnia porażka 1:4 nie była powodem do większego niepokoju i raczej przeszła bez echa. Można było ją traktować bardziej jako wypadek przy pracy.
Wróćmy jednak do początku sezonu. Arbeloa musiał się zmagać z tradycyjnymi bolączkami zespołu rezerw. Mocno przebudowana drużyna i wielu młodych zawodników, dla których rywalizacja w dorosłym futbolu dopiero się zaczynała. Wzmocnień z zewnątrz praktycznie nie było. Jedyny transfer, Rachad Fettal, okazał się później bardzo pechowy i nieprzydatny. Zaczęło się od zwycięstwa z Lugo 2:1, ale później wspomniany Fettal, który błyszczał podczas pretemporady, doznał kontuzji. Jego zastąpienie było dla Álvaro sporym wyzwaniem. Próbował nawet zmienić ustawienie, odchodząc nieco od 4-3-3, lecz efekt był słaby, bo Castilla przegrała cztery mecze z rzędu.
Wyniki wyglądały gorzej niż gra i w końcu nadeszło przełamanie. Pomógł w tym César Palacios. Atakujący wrócił po poważnej kontuzji i stał się kluczową postacią w Castilli Arbeloi. Rozpoczęła się seria zwycięstw, która wyniosła Królewskich wysoko w tabeli, nawet na trzecie miejsce. Wydawało się, że trener znalazł receptę i to w okresie, kiedy wielu jego podstawowych zawodników było nieobecnych. Część poleciała na mistrzostwa świata U-20 do Chile, a część zmagała się z urazami. W takiej sytuacji Arbeloa musiał uzupełniać kadrę graczami Juvenilu A i Realu Madryt C. Skorzystał na tym między innymi Castrelo, który otrzymał swoje szanse na grę.
Nie wszystko przy tym układało się perfekcyjnie. Przytrafiały się wysokie porażki, które przeplatały się ze zwycięstwami. 0:3 z Méridą, 0:3 z Unionistas czy 1:4 z Arenasem Getxo. Co łączy te spotkania? Castilla traciła bramki w krótkim czasie. Nie była w stanie podnieść się po wcześniejszym ciosie i otrzymywała kolejny. Można zarzucić Arbeloi brak odpowiedniej reakcji w tych spotkaniach, ale jednak rezerwy to jest specyficzne miejsce do pracy.
Arbeloa podjął też z Castillą nowe wyzwanie, jakim jest udział w Premier League International Cup. Trudno się było spodziewać, jak drużyna będzie sobie radzić w wyjazdowych potyczkach z angielskimi rywalami, a wyszło bardzo dobrze. Brak porażki i pierwsze miejsce w grupie, przynajmniej na razie, mogą być powodem do zadowolenia, szczególnie że Arbeloa dawał tam szansę zmiennikom, koncentrując się głównie na rywalizacji w lidze.
Ogólnie rzecz biorąc, śmiało można napisać, że Castilla pod wodzą Arbeloi jest „jakaś”. W pewnym stopniu wypracowała swój styl gry i pozostaje mu wierna. Stara się ruszać na rywala od początku, ale też miewa problemy, kiedy plan A nie działa.
Sam Álvaro wyróżnia się swoimi wypowiedziami na konferencjach. Oczywiście nie są one szczególnie eksponowane, w pierwszej drużynie będzie to zupełnie inne, bo każde słowo może tam wywołać burzę, ale Hiszpan wyróżniał się mocnym wsparciem swoich graczy. Nie bał się określić Cestero mianem „najlepszej szóstki w Hiszpanii”. Wypowiada się z dużą otwartością i szczerością, lecz biorąc pod uwagę zupełnie inną skalę i zainteresowanie, w pierwszym zespole może trochę bardziej uważać na słowa.
Nie da się przewidzieć, jak Arbeloi pójdzie w Realu Madryt, ale w Castilli pół roku wystarczyło, żeby pokazał się z dobrej strony. Przejmował drużynę po długim panowaniu Raúla i poradził sobie. Wcześniej osiągał wiele sukcesów z zespołami młodzieżowymi, ale to już zupełnie inny rodzaj wymagań. Teraz z pewnością czeka go największe wyzwanie w jego karierze i zdecydował się je podjąć na bardzo wczesnym etapie kariery.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze