Koszykarze Realu Madryt pokonali na wyjeździe Andorrę i umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli. W pełni wykorzystali potknięcie Valencii. Dzisiejsze spotkanie nie było łatwe. Szansę na odpoczynek otrzymał argentyński duet Campazzo-Deck oraz Garuba. Gra nie wyglądała najlepiej, ale też dzisiaj było to w pewnym stopniu zrozumiałe. Liczyło się zwycięstwo i udało się to osiągnąć. Graczem spotkania został Edy Tavares.
Początek meczu nie był dobrym koszykarskim widowiskiem. Obie drużyny miały problem ze skutecznością i celnych rzutów było jak na lekarstwo. Po pięciu minutach rywalizacji na tablicy świetlnej widniał wynik 7:5. W drugiej części kwarty rozkręcili się gospodarze. Zaczęli od serii 8:0, a później dalej regularnie trafiali. Królewscy natomiast fatalnie wyglądali na obwodzie (0/8) i zostali w tyle, tracąc w pewnym momencie 10 punktów. Ostatni celny rzut przed przerwą oddał Abalde (21:13).
W drugiej kwarcie Real Madryt w końcu się obudził. Abalde przełamał niemoc na obwodzie i rozpoczął się pościg za rywalami. Trochę to jednak trwało, bo Andorra wcale nie zamierzała się poddawać. Świetny moment miał Castañeda. Królewscy zaczęli łapać rytm i w końcu dopadli gospodarzy na sam koniec kwarty. Do remisu doprowadził Okeke, lecz przed półmetkiem rywalizacji na minimalne prowadzenie ponownie wysunęła się Andorra (41:40).
W ostatnim czasie Królewscy świetnie się spisywali w trzecich kwartach. Teraz było lepiej, ale różnica nie była ogromna. Ponownie zaczęło brakować skuteczności na obwodzie (1/8), za to wejścia pod kosz były niezwykle skuteczne. Z tym Andorra sobie nie radziła, ale nadrabiała chęciami i zaangażowaniem w ofensywie. Kilku zawodników było w stanie zdobywać punkty i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, chociaż na koniec trzeciej części w nieco lepszej sytuacji byli Madrytczycy (58:61).
Ostatnia kwarta to emocje do samego końca. Real Madryt miał prawo odczuwać zmęczenie długą serią meczów i trochę poluzował szyki obronne. Indywidualne umiejętności w ofensywie pozwalały na uzyskanie dobrego wyniku, chociaż droga do zwycięstwa nie była łatwa. Andorra była w stanie wyjść w czwartej części na prowadzenie i walczyła do samego końca. Na 41 sekund przed końcem Królewscy prowadzili tylko jednym punktem. Skutecznie jednak wykonywali rzuty osobiste i tym sposobem zapisali na koncie kolejne zwycięstwo.
85 – MoraBanc Andorra (21+20+17+27): Evans (8), Best (4), Okoye (8), Kostadinow (10), Pustowyj (12), Udeze (1), Castañeda (21), Ganal (-), Ortega (5), McKoy (7), Kuric (9), Guerrero (0).
90 – Real Madryt (13+27+21+29): Okeke (9), Hezonja (14), Tavares (13), Llull (9), Feliz (4), Lyles (8), Krämer (0), Abalde (10), Procida (2), Maledon (11), Almansa (-), Łeń (10).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Okeke oraz Lyles).
- Facundo Campazzo – decyzja trenera
- Usman Garuba – decyzja trenera
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się