Koszykarze umocnili się na pozycji lidera Ligi Endesa
W 15. kolejce Ligi Endesa Real Madryt pokonał Andorrę i powiększył przewagę nad drugą w tabeli Valencią. Wygrana nie przyszła łatwo, ale Królewskich można tłumaczyć długą serią spotkań w krótkim czasie.
Chuma Okeke i Sergio Scariolo. (fot. Getty Images)
Koszykarze Realu Madryt pokonali na wyjeździe Andorrę i umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli. W pełni wykorzystali potknięcie Valencii. Dzisiejsze spotkanie nie było łatwe. Szansę na odpoczynek otrzymał argentyński duet Campazzo-Deck oraz Garuba. Gra nie wyglądała najlepiej, ale też dzisiaj było to w pewnym stopniu zrozumiałe. Liczyło się zwycięstwo i udało się to osiągnąć. Graczem spotkania został Edy Tavares.
Początek meczu nie był dobrym koszykarskim widowiskiem. Obie drużyny miały problem ze skutecznością i celnych rzutów było jak na lekarstwo. Po pięciu minutach rywalizacji na tablicy świetlnej widniał wynik 7:5. W drugiej części kwarty rozkręcili się gospodarze. Zaczęli od serii 8:0, a później dalej regularnie trafiali. Królewscy natomiast fatalnie wyglądali na obwodzie (0/8) i zostali w tyle, tracąc w pewnym momencie 10 punktów. Ostatni celny rzut przed przerwą oddał Abalde (21:13).
W drugiej kwarcie Real Madryt w końcu się obudził. Abalde przełamał niemoc na obwodzie i rozpoczął się pościg za rywalami. Trochę to jednak trwało, bo Andorra wcale nie zamierzała się poddawać. Świetny moment miał Castañeda. Królewscy zaczęli łapać rytm i w końcu dopadli gospodarzy na sam koniec kwarty. Do remisu doprowadził Okeke, lecz przed półmetkiem rywalizacji na minimalne prowadzenie ponownie wysunęła się Andorra (41:40).
W ostatnim czasie Królewscy świetnie się spisywali w trzecich kwartach. Teraz było lepiej, ale różnica nie była ogromna. Ponownie zaczęło brakować skuteczności na obwodzie (1/8), za to wejścia pod kosz były niezwykle skuteczne. Z tym Andorra sobie nie radziła, ale nadrabiała chęciami i zaangażowaniem w ofensywie. Kilku zawodników było w stanie zdobywać punkty i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, chociaż na koniec trzeciej części w nieco lepszej sytuacji byli Madrytczycy (58:61).
Ostatnia kwarta to emocje do samego końca. Real Madryt miał prawo odczuwać zmęczenie długą serią meczów i trochę poluzował szyki obronne. Indywidualne umiejętności w ofensywie pozwalały na uzyskanie dobrego wyniku, chociaż droga do zwycięstwa nie była łatwa. Andorra była w stanie wyjść w czwartej części na prowadzenie i walczyła do samego końca. Na 41 sekund przed końcem Królewscy prowadzili tylko jednym punktem. Skutecznie jednak wykonywali rzuty osobiste i tym sposobem zapisali na koncie kolejne zwycięstwo.
85 – MoraBanc Andorra (21+20+17+27): Evans (8), Best (4), Okoye (8), Kostadinow (10), Pustowyj (12), Udeze (1), Castañeda (21), Ganal (-), Ortega (5), McKoy (7), Kuric (9), Guerrero (0).
90 – Real Madryt (13+27+21+29): Okeke (9), Hezonja (14), Tavares (13), Llull (9), Feliz (4), Lyles (8), Krämer (0), Abalde (10), Procida (2), Maledon (11), Almansa (-), Łeń (10).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Okeke oraz Lyles).
- Facundo Campazzo – decyzja trenera
- Usman Garuba – decyzja trenera
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze