REKLAMA
REKLAMA

Uwaga na Raphinhę

Skrzydłowy ominął jesienny Klasyk, ale do dzisiejszego podchodzi w doskonałej formie i znów, podobnie jak rok temu, chce zostać MVP Superpucharu Hiszpanii.
REKLAMA
REKLAMA
Uwaga na Raphinhę
Raphinha. (fot. Getty Images)

Sergi de Juan z dziennika AS przypomina, że w pierwszym El Clásico sezonu osłabiona drużyna Barcelony przegrała na Santiago Bernabéu. Raphinha nie mógł zagrać w tym meczu, mimo że jego głównym celem, od czasu kontuzji uda w meczu z Oviedo 25 września, był powrót na starcie z odwiecznym rywalem. Hansi Flick przewidywał, że Brazylijczyk będzie mógł odmienić losy meczu i zagrozić Realowi Madryt w drugiej połowie. Z tego powodu niemiecki trener był tak sfrustrowany powolnym powrotem do formy zawodnika, który daje drużynie ducha rywalizacji.

REKLAMA
REKLAMA

Jego obecność jest kluczowa dla Barcelony. Zobaczymy to w niedzielnym finale Superpucharu Hiszpanii w Dżuddzie, kolejnym przeciwko Realowi Madryt. Brazylijczyk świetnie radzi sobie w Klasykach. Był rozczarowany, że opuścił mecz w październiku ubiegłego roku, ponieważ zakładał, że wróci i zagra na Bernabéu. Kontuzja ostatecznie wykluczyła go z gry na 58 dni i spowodowała, że opuścił aż 10 spotkań. Wrócił na Camp Nou w meczu z Athletikiem. Od tego czasu stopniowo odzyskiwał formę. Teraz podchodzi do pierwszego finału sezonu w świetnej dyspozycji i z imponującą serią strzelecką.

AS wylicza, że Raphinha strzelił pięć goli w ostatnich pięciu meczach. Zdobył dwie bramki przeciwko Athleticowi w półfinale Superpucharu, tak jak w La Lidze przeciwko Osasunie, a także trafił do siatki w meczu z Villarrealem. Atakujący Barcelony stoi przed jeszcze jednym wyzwaniem w finale z Realem Madryt: obrony nagrody MVP, którą zdobył w zeszłym sezonie w tych rozgrywkach. Barcelona Flicka rozgromiła drużynę Ancelottiego w finale (mimo gry w dziesiątkę) dzięki znakomitej grze Brazylijczyka, który strzelił dwie bramki i zaliczył asystę.

Historia meczów Raphinhi z Realem Madryt jest naznaczona dynamiką „wte albo wewte”. On albo wygrywa, albo przegrywa. W jedenastu spotkaniach odniósł siedem zwycięstw i poniósł cztery porażki. W sumie strzelił pięć goli i zaliczył trzy asysty.

REKLAMA
REKLAMA

Brazylijczyk jest kluczowy dla Flicka i drużyny. Z uwagi na ducha walki, intensywność i pressing, zespołowość, poruszanie się bez piłki, nieustanną chęć do gry oraz oczywiście statystyki. Od czasu dołączenia do Barcelony miał udział przy 118 golach, zdobywając 63 bramki i asystując przy 55. Znalazł się już w pierwszej pięćdziesiątce najlepszych strzelców klubu.

AS zaznacza, że spektakularne wyniki, ale nie przyniosły 29-latkowi uznania, jeśli chodzi o indywidualne nagrody. „To żart, że Raphinha nie znalazł się w jedenastce FIFA za rok 2025” – ubolewał Flick, który zawsze cenił jego wpływ na świetne występy drużyny. Brazylijczyk już otrząsnął się z rozczarowania i zadowala się najlepszą nagrodą, jaką może dostać piłkarz Barcelony: skandowaniem jego nazwiska na Camp Nou. 

Genialny występ w tak ważnym Klasyku, jak ten niedzielny, nawet jeśli rozgrywanym w mniej prestiżowych rozgrywkach jak Superpuchar Hiszpanii, będzie dla Raphinhi wspaniałą okazją do dalszego udowadniania swoich umiejętności.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA