Camavinga wygrywa z Gülerem
Aktualnie trenerzy Realu bardziej cenią Francuza niż Turka. Podoba im się jego ruchliwość i widzą, że poprawił się w grze piłką. Camavinga nie wyszedł w pierwszym składzie w trzech kolejnych meczach... od ostatniego Superpucharu Hiszpanii.
Eduardo Camavinga. (fot. Getty Images)
Sergio López z dziennika AS zauważa, że wraz z nastaniem 2026 roku coś się zmieniło w środku pola Realu. Do nowego roku Güler był podstawowym graczem w 21 z 25 meczów. Z lepszymi i gorszymi momentami, ale utrzymywał miejsce w składzie. Do czasu. Turek przeciwko Sevilli stracił miejsce w jedenastce. Dokładnie od tamtego wieczora Camavinga wszedł z impetem do planów trenera. Obecnie sztab szkoleniowy stawia Francuza przed Turkiem.
Tak wygląda sytuacja na dzień przed finałem Superpucharu Hiszpanii. Camavinga nie wystąpił w trzech kolejnych meczach od zeszłorocznej edycji tego turnieju! Wówczas zagrał w meczu z Deportivą Minera i dwóch spotkaniach tych rozgrywek. Od 9 stycznia 2025 roku Eduardo przeżywa prawdziwą huśtawkę nastrojów. Miał cztery kontuzje, przez które nie mógł wystąpić łącznie aż w 26 spotkaniach.
AS stwierdza, że rok 2025 był dla Camavingi rokiem do zapomnienia. Niestabilnym. Prawie tak samo często przebywał w gabinecie lekarskim, jak na ławce rezerwowych. Ale wszystko zmieniło się w 2026 roku, przynajmniej na jego początku. Do nowego roku Camavinga wyszedł w pierwszym składzie w 6 z 25 meczów. To 24%. Bardzo, bardzo mało. Ale nadszedł Superpuchar i atmosfera jest zupełnie inna: Xabi Alonso wybrał go do pierwszego składu, przed Gülerem. Tak było już w meczu z Betisem. I powtórzył to w derbach Madrytu. Wygląda na to, że Francuz zagra w finale przeciwko Barcelonie.
Camavinga daje bardzo dużo: podoba się jego umiejętność pokrywania dużych fragmentów boiska, współpraca z Tchouaménim; zespół wydaje się trochę bardziej solidny i zwarty. Widać też u niego postępy w grze z piłką przy nodze. W meczu derbowym nie spisał się najlepiej tak jak cała drużyna, ale ogólnie rzecz biorąc, popełnia coraz mniej błędów, coraz rzadziej igra z ogniem. Z kolei Güler mocno stracił na znaczeniu: kiedy jest na boisku, zespół jest wyraźnie słabszy w defensywie, a z piłką… nadal nie pokazuje tego poziomu, którego wszyscy od niego oczekują.
„Ma wielkie umiejętności, potrafi organizować grę, a jednocześnie, kiedy już jesteśmy w ostatniej tercji boiska, dać decydujące podanie. Arda mocno się rozwija i musimy w niego dużo zainwestować, bo to wyjątkowy, unikalny zawodnik. Trzeba od niego wymagać, ale też rozumieć różne fazy rozwoju, przez które przechodzi. Wspierać go i mocno motywować, żeby dalej utrzymywał poziom, na którym teraz gra. I bez wątpienia jeszcze może się poprawić”, powiedział Xabi Alonso przed meczem z Celtą. Przed spotkaniem, które okazało się koszmarem.
AS zaznacza, że liczby bronią Turka: Güler jest siódmy w zespole pod względem rozegranych minut (1646 minut), wyprzedza Bellinghama (1514 minut) czy Huijsena (1326 minut), i nie jest bardzo daleko od takiej gwiazdy jak Vinicius (1940 minut). Szans miał sporo i dalej będzie je dostawał, bo napięty terminarz wymusza rotacje. Jednak nie da się ukryć, że stracił na znaczeniu. W pierwszych miesiącach sezonu nie przekonywał na tyle, by powierzyć mu stery w Realu Madryt. Nadszedł czas Superpucharu Hiszpanii i wybrano kogoś innego: Camavingę. Na dziś to on jest pierwszy w tej walce o miejsce obok Tchouaméniego i Bellinghama.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze