Brahim pisze historię na Pucharze Narodów Afryki
Brahim jest pierwszym Marokańczykiem od 1976 roku, który strzelił gola w trzech kolejnych meczach Pucharu Narodów Afryki. Walczy o złoto, które od 50 lat pozostaje poza zasięgiem Lwów Atlasu.
Brahim cieszy się z gola. (fot. Getty Images)
Trzy mecze, trzy bramki. Tak wygląda bilans Brahima na Pucharze Narodów Afryki. 26-latek to współlider klasyfikacji strzelców (wraz z kolegą z drużyny El Kaabim i Mahrezem). Jest jedynym, który na tym turnieju strzelił gola w każdym z meczów. Tym samym ustanowił historyczny rekord. Jest pierwszym Marokańczykiem, który strzelił gola w trzech kolejnych meczach rozgrywek od 1976 roku. Wtedy dokonał tego Ahmed Faras. Teraz, prawie 50 lat później, Brahim Díaz. Lew Atlasu. Faraon, który poprowadził drużynę Regraguiego do 1/8 finału (jutro mecz przeciwko Tanzanii, godz. 17:00). Killer... i lider, tak nazywa go Fernando Tavero z dziennika AS.
W meczu z Komorami, który wydawał się łatwy, a okazał się prawdziwym wyzwaniem, Brahim przełamał coś, co wydawało się nie do przełamania. Najpierw wywalczył rzut karny, którego Rahimi nie zdołał wykorzystać. Potem strzelił swoją pierwszą bramkę w turnieju. Prawą nogą posłał piłkę do siatki (El Kaabi zamknął mecz spektakularnym strzałem z przewrotki; 0:2).
Podobnie było w meczu z Mali. Był najbardziej decydującym graczem w drużynie, która nie miała jasnej strategii, jak zaskoczyć rywala. W świetnej pierwszej połowie ponownie wywalczył rzut karny. Ale tym razem to on wziął piłkę. I strzelił gola. Pod czujnym okiem Mbappé, który siedział na trybunach, w koszulce swojego przyjaciela Achrafa (który opuścił pierwsze dwa mecze z powodu kontuzji). Późniejszy remis Lwów Atlasu (1:1) zwiększył znaczenie meczu z Zambią. I wtedy nastąpił szturm. Maroka (0:3) i Brahima. Pomocnik zakończył spotkanie z kolejnym golem. To tylko liczby, a 26-latek daje znacznie więcej.
AS stwierdza, że kiedy Brahim wybrał Maroko, chciał zabłysnąć na tego typu imprezach. Chciał wprowadzić półfinalistę mistrzostw świata na wyższy poziom. Zaczynając od Pucharu Narodów Afryki. I robi to z rozmachem. Poza bramkami piłkarz Realu Madryt pokazał kilka rajdów, które rozgrzały media społecznościowe. Wyróżnia się na boisku, mija rywali dzięki dryblingom i stanowi stałe zagrożenie dla przeciwników. A teraz, gdy Achraf powrócił do gry (wystąpił w meczu z Zambią), wyzwaniem jest doprowadzenie Lwów Atlasu na tron kontynentu po 50 latach. W 1976 roku gwiazdą był Ahmed Faras, teraz jest nią Brahim.
Przed nim kolejne wyzwanie. Bycie gwiazdą PNA pomoże mu w Madrycie. Xabi i klub mają do niego pełne zaufanie, stąd przedłużenie kontraktu, o którym poinformował AS i które czeka tylko na oficjalne potwierdzenie. Jednak Marokańczyk grał w tym sezonie niewiele (484 minuty) i chce walczyć o więcej. Bycie królem Afryki ma być dla niego trampoliną do sukcesu w Realu.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze