REKLAMA
REKLAMA

Cerezo: Karny Juliána to był ogromny błąd, który bardzo drogo nas kosztował, złożyliśmy skargę do UEFA

Enrique Cerezo udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy z prezesem Atlético.
REKLAMA
REKLAMA
Cerezo: Karny Juliána to był ogromny błąd, który bardzo drogo nas kosztował, złożyliśmy skargę do UEFA
Enrique Cerezo. (fot. Getty Images)

Podczas świątecznego spotkania z mediami powiedział Pan, że ma za sobą już ponad 1200 meczów jako prezes Atlético. Chciałbym zapytać o kilka rzeczy z tym związanych. Który piłkarz najbardziej podobał się Panu w tych latach?
Przewinęło się ich wielu i wielu mi się podobało. Od czasów Kuna Agüero i Forlána, aż po Juliána Álvareza, po drodze Torres, Griezmann, Godín… Było ich naprawdę mnóstwo. Mogę powiedzieć, że jestem dumny, iż wszyscy zawodnicy, którzy w ostatnich 30 latach grali w Atlético Madryt, byli fantastyczni – nie tylko jako piłkarze, ale też jako ludzie.

REKLAMA
REKLAMA

Ale nie wskazał Pan żadnego…
Bo ze wszystkimi miałem znakomite relacje. Dla mnie to niemożliwe, żeby wybrać jednego.

Najlepszy transfer?
Uważam, że każdy dołożył swoją cegiełkę do tego, że klub jest dziś w miejscu, w którym jest. Bez wątpienia Kun Agüero był transferem spektakularnym. To były trudne czasy, sytuacja finansowa nie wyglądała najlepiej, a mimo to dał nam ogrom radości. On i Forlán byli prekursorami tego, jak zespół zaczął funkcjonować i osiągać wyniki w ostatnich 15 latach. Dziś może jest łatwiej, ale wtedy klub miał naprawdę skomplikowany moment.

Które odejście bolało Pana najbardziej?
Odejście Agüero, chociaż decyzję podjął on sam. W tamtym momencie bardzo zabolało to wszystkich kibiców Atlético, bo Kun był osobą przez nas wszystkich uwielbianą. Widzieliśmy, jak dorastał jako piłkarz i jako człowiek.

Najlepszy gol w tych latach?
Było ich mnóstwo. Pamiętam trafienie Roberto z Romą na ich stadionie – to było widowisko. Zapamiętałem też gola Roberto z Barceloną po podaniu Caminero, po fenomenalnej akcji. I bramkę Vieriego prawie z linii końcowej, niemal z narożnika. Ale ten gol, który wszyscy pamiętamy najmocniej, to trafienie Godína z Barceloną, które dało nam mistrzostwo.

REKLAMA
REKLAMA

Przy którym meczu bawił się Pan najlepiej?
Być może przy spotkaniu z Barceloną na Calderón, kiedy przegrywaliśmy 0:3, a wygraliśmy 4:3. Wszyscy czerpaliśmy z tego meczu ogromną przyjemność. Wtedy w starciach z Barceloną normą bywało siedem czy osiem bramek.

W którym najbardziej Pan cierpiał?
W dwóch finałach Ligi Mistrzów. Ze względu na stawkę i na to, w jaki sposób się rozstrzygnęły.

Którego trenera darzy Pan największym sentymentem?
Diego Simeone jest dla mnie kimś wyjątkowym. Poznaliśmy się jeszcze, gdy był piłkarzem, a w ostatnich latach – już jako trener – nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Zawsze stawał na wysokości zadania i wciąż to robi, zarówno sportowo, jak i po ludzku.

To pytanie powinno się Panu spodobać: którego piłkarza wybrałby Pan do nakręcenia filmu?
Każdego, bo wszyscy mają dobrą prezencję i każdy może wypaść dobrze przed kamerą. Griezmann zagrałby niezłą rolę w filmie (śmiech).

Przejdźmy do podsumowania 2025 roku… Zespół zakończył go dobrze, wygrał pewnie w Gironie i zaprezentował niezły poziom. Jest Pan zadowolony z tego, jak drużyna pojechała na święta?
W ostatnim meczu roku w Gironie zagraliśmy bardzo dobrze. Sezon zaczynał się z pewnymi wątpliwościami, ale z czasem wszystko się poukładało – zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w lidze. W Lidze Mistrzów trafiliśmy na Arsenal i Liverpool. Na Anfield byliśmy blisko remisu, a z Arsenalem uważam, że wynik był zbyt wysoki jak na przebieg. Obecnie jesteśmy w czołowej ósemce rozgrywek. W lidze, na szczęście, odrobiliśmy część strat po słabszym początku. Mam nadzieję, że dobrze rozpoczniemy rok i będziemy mogli walczyć o tytuł.

REKLAMA
REKLAMA

Barcelona ma dziewięć punktów przewagi…
Kilka miesięcy temu traciliśmy dwanaście punktów do Realu Madryt i już nie pamiętam ile do Barcelony. Teraz tracimy dziewięć do Barcelony i pięć do Realu. Wszystko jest możliwe, zostało jeszcze ponad pół sezonu.

Rok 2025 był trudny, wydarzyło się wiele rzeczy. Jak Pan wspomina sytuację z rzutem karnym Juliána Álvareza przeciwko Realowi Madryt, czy woli Pan do tego nie wracać?
To był ogromny błąd, który bardzo drogo nas kosztował. W meczu jest wiele okoliczności i trzeba je przyjąć. Gdy spotkanie się kończy, decyzje już zapadły. Skoro nie da się tego powtórzyć, jedyną drogą, która nam została, było złożenie formalnej skargi do UEFA – i to zrobiliśmy.

Część kibiców i część komentatorów uważa, że Atlético się „ułożyło”, że pasuje mu teoretyczne trzecie miejsce i że ani Pan, ani Miguel Ángel Gil nie wymagacie więcej od Simeone… Co Pan o tym sądzi?
W ogóle się z tym nie zgadzam. Zawsze byliśmy wymagający wobec zespołu, a sam zespół też stawiał sobie wymagania. Piłka nożna jest bardzo skomplikowana i to, że bywa trudno, nie oznacza braku ambicji. Żaden trener nie chce przegrywać, żaden piłkarz nie chce przegrywać, żaden działacz nie chce przegrywać, żaden prezes nie chce przegrywać – a jednak są drużyny, które przegrywają. Atlético ma skład. I ma skład z jakością oraz ambicją wystarczającymi, żeby wygrać każde trofeum. A dalej – każdy mecz ma swoje uwarunkowania. Sezony są bardzo długie i wiele się w nich dzieje.

REKLAMA
REKLAMA

Z tego, co Pan mówi, problemem nie jest brak wymagań…
Simeone doskonale wie, czego chcemy, dokąd zespół może dojść i potrafi to dobrze prowadzić. Najbardziej wymagający jesteśmy wobec samych siebie. Co roku zaczynamy z marzeniem o zwycięstwach, z drużyną, która ma wygrywać. A potem wiatr wieje raz z jednej, raz z drugiej strony…

Julián Álvarez nie jest w najlepszej formie, panie prezesie…
To jeden z trzech–czterech najlepszych zawodników w Europie. A jeśli mówię „w Europie”, to mówię też „na świecie”. Piłkarze nie są maszynami. Julián Álvarez ma lepsze i gorsze dni, tak jak wszyscy. Nasze zaufanie do Juliána jest absolutne. Mamy w drużynie supergwiazdę, która jest i będzie gwiazdą przez bardzo długi czas.

Koke zachwyca wszystkich. Wiele osób skreślało go albo mówiło, że to piłkarz niemal na emeryturze. Spodziewał się Pan takiej dyspozycji Koke?
Nie wszyscy – to wy go skreślaliście. My nigdy go nie skreśliliśmy. Dlatego jest z nami. Koke to kapitał Atlético Madryt, niesamowicie ważny piłkarz. Przez wiele lat nim był i nadal nim pozostaje. Fakty mówią same za siebie. Choć u niego, jak u każdego, zdarzają się lepsze i gorsze dni. Zarówno Julián, Koke, jak i Griezmann dają z siebie maksimum – i zawsze dawali.

REKLAMA
REKLAMA

Padło nazwisko, więc powiem tak: trzeba się cieszyć Griezmannem. Jak Pan to widzi?
To fanatyk klubu, jest z nami bardzo szczęśliwy i zasłużył na sympatię całej Hiszpanii, broniąc barw Atlético Madryt. Trzeba się nim cieszyć, bo takich piłkarzy jest niewielu.

Mówił Pan wcześniej o Simeone. Minęło czternaście lat, odkąd jest w Atlético, i już nie wiem, co jeszcze można powiedzieć o Cholo: nie wiem, czy będzie kolejne czternaście lat, pięć, czy tyle, ile zechce…
Diego wie, że jest u siebie. Panuje z nim wielka harmonia, a wyniki do tej pory zawsze były dobre albo bardzo dobre. Cholo jest częścią rodziny, nigdy nie będzie miał w Atlético żadnego problemu. Nie wiem, czego jeszcze można od niego oczekiwać… Można oczekiwać tego samego, czego można oczekiwać ode mnie albo od naszych piłkarzy: żebyśmy mieli szczęście i żeby udało się zdobyć jedyne trofeum, którego nam brakuje.

Właśnie miałem o to zapytać, ale uprzedził Pan…
Wygranie Ligi Mistrzów jest niesamowicie trudne dla każdego klubu, ale jestem przekonany, że z Cholo to osiągniemy. Z Simeone i z tą drużyną możemy to zrobić. Jestem optymistą. Dlaczego mielibyśmy nie móc wygrać Pucharu Europy? Są dobre zespoły, owszem, ale my też jesteśmy dobrym zespołem. Może zabraknąć nam odrobiny szczęścia. Będziemy o to walczyć. Niech będzie widać, że jesteśmy wymagający i chcemy tytułów. Chcemy tego tak ważnego trofeum, którego nie mamy.

REKLAMA
REKLAMA

W 2026 roku Apollo wejdzie do Atlético. Jakie ma Pan w związku z tym przemyślenia?
Udało nam się pozyskać bardzo ważnego akcjonariusza, który jest punktem odniesienia na całym świecie i przychodzi, by uczynić Atlético Madryt jeszcze większym. Jesteśmy bardzo dumni, że zdecydowali się postawić na nasz klub.

Niektórzy krytykują też wejście Apollo, a część osób, które wcześniej krytykowały was, teraz łapie się za głowę z powodu Apollo. Innymi słowy: ani z Cerezo, ani bez Cerezo…
Od wielu lat pracujemy nad tym, by Atlético Madryt było tam, gdzie dziś jest. Opinie zawsze będą różne, ale nikt nie ma wątpliwości, że klub bardzo urósł i jest wśród najważniejszych w Europie. Teraz dołącza nowy akcjonariusz – z entuzjazmem, by pomóc Atlético nadal się rozwijać. Jestem przekonany, że tak właśnie będzie.

Nie wiem, czy ludzie oczekują, że nagle Atlético będzie mogło kupić dwóch piłkarzy po sto milionów euro…
Od wielu lat rozwój klubu pozwalał nam wzmacniać zespół w każdym kolejnym sezonie i na pewno będziemy to kontynuować, ale zawsze w granicach naszych możliwości. Najważniejsze, byśmy jako klub byli coraz silniejsi, bo wtedy drużyna może rywalizować z najlepszymi na świecie.

REKLAMA
REKLAMA

W ostatnich dniach 2025 roku odszedł Enrique Collar, jedna z największych legend klubu, człowiek bardzo przez wszystkich kochany…
Śmierć Enrique Collara sprawiła, że wszyscy kibice Atlético poczuli się, jakby stracili kogoś bliskiego – niezastąpioną postać, legendarnego kapitana, który zostawił w klubie niezatarty ślad. Collar był liderem i punktem odniesienia dla pokolenia, które dało naszym kibicom wiele radości. W kolejnym meczu na Riyadh Air Metropolitano z Alavés wszyscy kibice Atlético i sympatycy futbolu uczcimy go pięknym i wzruszającym hołdem.

Czego życzy Pan sobie w 2026 roku?
Zawsze mówię: przede wszystkim zdrowia, bo to jest naprawdę najważniejsze. Drużynie życzyłbym, żeby kontuzje nas oszczędzały i żeby dopisywało nam szczęście. A hiszpańskiej piłce życzyłbym więcej szacunku – między klubami i wobec instytucji. Rywalizacja jest czymś naturalnym, ale jeśli wszyscy będziemy bronić swoich interesów z szacunkiem dla innych, będziemy mogli bardziej cieszyć się futbolem, który jest wspaniały i który mamy obowiązek wspólnie chronić.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (16)

REKLAMA