Nowy rok, to samo ultimatum. Złudne uczucie wyciszonej i spokojniejszej atmosfery wynikało tylko i wyłącznie ze świątecznego okresu. Rzeczywistość wygląda bowiem bez zmian – Xabi Alonso w swojej grze wciąż nie ma dodatkowego życia, wskazuje AS. Jeden błędny krok może przynieść fatalne konsekwencje. Podobnie jak z Deportivo Alavés, Talaverą, Sevillą… Stawka pozostaje bardzo wysoka. Real Madryt musi wygrywać i zacząć przekonywać. W klubie jest potrzeba odzyskania dobrych odczuć. Przed Xabim trzy finały – najpierw ligowy mecz z Betisem, później superpucharowe starcie z Atlético Madryt i potencjalny finał.
A to będzie zaledwie początek styczniowego maratonu, którego posmak można było poczuć podczas ostatnich treningów w tym roku. Madridistas szybko mogli sobie przypomnieć, że ich zespół pozostaje bez prawych obrońców. I taki stan się utrzyma przynajmniej przez jeszcze kilka tygodni. Dani Carvajal robi wszystko, aby wyrobić się na Superpuchar Hiszpanii, ale powrót do pierwszego składu to już zupełnie inna kwestia. Z kolei Trent Alexander-Arnold do gry wróci dopiero na początku lutego.
Fakty są takie, że na ten moment Xabi Alonso nie był w stanie znaleźć rozwiązania idealnego, a do tego ewidentnie coś zawodzi pod względem fizycznym. Wygrane mecze z Alavés, Talaverą i Sevillą były walką o przetrwanie. Ale Real Madryt nie gra po to, aby przetrwać, ale po to, aby żyć pełnią życia. Mimo wszystko wydaje się, że pierwszy w 2026 roku ligowy mecz z Betisem niezależnie od wyniku nie będzie decydujący. Przed wylotem do Arabii Saudyjskiej nie byłoby po prostu czasu na to, aby na szybko zwalniać Xabiego i mianować nowego tymczasowego trenera. Tylko jakiś istny kataklizm w najbliższą niedzielę mógłby doprowadzić do takiego trzęsienia ziemi.
Arabia kluczowa
Prawdziwy egzamin nadejdzie dopiero w Dżeddzie przy okazji półfinału z Atlético Madryt. Mecz ten może albo całkowicie zatopić statek, albo pomóc mu nabrać wiatru w żagle. Wyeliminowanie ekipy Diego Simeone byłoby ogromnym zastrzykiem pewności siebie i dodatkowej motywacji. A w przypadku awansu dojdzie do trzeciego finału, w którym rywalem będzie albo Barcelona, albo Athletic Bilbao. I tutaj również trzeba będzie nie tylko wygrać, ale również zrobić to w przekonujący sposób.
To są trzy pierwsze kroki Xabiego Alonso w 2026 roku. Później przyjdzie pora na 1/8 finału Copa del Rey (rywala poznamy podczas losowania 7 stycznia) oraz po dwa mecze w La Lidze i w Lidze Mistrzów. Wtedy Królewscy dowiedzą się również, czy do kolejnej rundy europejskich rozgrywek awansują bezpośrednio z TOP-8. Wraca futbol, wraca Real Madryt. Jutro zaczyna się nowy rok, ale ultimatum pozostaje z tego starego, podsumowuje AS.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się