– Jak ważne jest zarządzanie ego? Tak ważne jak pomysł piłkarski, praca taktyczna i fizyczna. Piłkarze muszą czuć się jak najlepiej. To proces, który ma różne zakręty i trzeba w nie dobrze wchodzić. To jest ważne w każdej ekipie, także w Realu Madryt.
– Trudno być trenerem Realu? Nie wiedziałem, że to już 6 miesięcy... To bardzo wymagająca praca z dobrymi momentami i tymi, w których potrzebujesz skupienia i połączenia. Są też momenty, gdy trzeba pokazać reakcję. Mnie cieszy cały ten pack. To zaszczyt i powtarzam to od pierwszego dnia.
– Xavi powiedział, że praca w Barcelonie go nie cieszyła? Ale kiedy to powiedział... Na koniec, no właśnie [śmiech]. To wymagająca praca, to jasne. Ale na pewno nie jestem pierwszym trenerem, który musi żyć w tymi sytuacjami. Dużo myślę, jak w swoimi czasie radzili sobie tu Carlo czy Mou, z którymi tu byłem. Także Pellegrini. To nie są nowe sytuacje i trzeba z tym żyć. Mamy wymagania i samokrytykę. Nie jesteśmy zadowoleni z ostatnich meczów. Widzimy też, w jakiej sytuacji jesteśmy i gdzie chcemy dojść. Łącząc to wszystko, czerpię z tego radość.
– Czy trudno jest przebywać z wielkimi zawodnikami, jak Vinícius czy Valverde? Musiałem żyć z wieloma zawodnikami i osobowościami. Są wymagający, są profesjonalni, ich reakcje są normalne i doprowadziły ich do tego miejsce. Szczęście bycia w Realu to możliwość posiadania takich piłkarzy i musisz się z nimi łączyć.
– Real to drużyna piłkarzy, a nie trenera? Wszędzie najważniejsi są piłkarze. My odgrywamy ważną rolę w przygotowaniu ich i decydowaniu, ale decydująca jest jakość i nastawienie zawodników. To zawsze będzie zależeć od nich. My im towarzyszymy i musimy być u ich boku.
– Czy piłkarze mają zdolność do zwolnienia trenera? Mam duży szacunek dla piłkarzy i kolektywów. Dlatego nie chcę i nie będę o tym rozmawiać. Wiem, jaka jest szatnia i przez jakie momenty trzeba przejść. Trzeba żyć z zewnętrznym hałasem. Próbujemy sobie z tym radzić i nie możemy tracić skupienia z tego, co jest dla nas najważniejsze. Wyniki nie są upragnione i wiemy, jakie są tego konsekwencje, ale to nie może wybić nas z drogi, jaką chcemy pokonywać.
– Podważa się moje stanowisko - czy to mnie zaskakuje? Wyobrażam sobie, że nie pierwszy raz zadajesz takie pytanie. Wiemy, jaki to moment i w jakiej jesteśmy sytuacji. Zajmuje mnie to, co dzieje się w Valdebebas i na boisku. Co do reszty, nie przykuwam do tego za dużej uwagi.
– Czy klub wysłał mi przesłanie w tych momentach? Wsparcie nie jest potrzebne. Dzisiaj rano rozmawiałem z prezesem. Z dyrektorem generalnym też rozmawiam regularnie. Utrzymujemy kontakt w tej naszej codzienności. Dzisiaj rano rozmawiałem z prezesem.
– To proces i każda zmiana wymaga czasu. W ostatnich trzech meczach były rzeczy, które mi się nie podobały i porozmawialiśmy o tym. Jednak wcześniej też robiliśmy dobre rzeczy. Mieliśmy złe mecze, bo nie prezentowaliśmy stałego poziomu w niektórych fazach gry. Trzeba to zmienić.
– Czy czuję, że moje przesłanie nie dociera do piłkarzy? Nie, w ogóle nie. Rzeczy, o jakich rozmawiamy, są jasne i nie zmieniają się za bardzo z meczu na mecz. Przy tym to futbol, to różne sytuacje w meczach i różne reakcje zawodników.
Komentarze (63)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się