Czy socio Realu Madryt będzie musiał zapłacić 100 tysięcy euro, by pozostać właścicielem klubu?
Środowisko Realu Madryt wyczekuje niedzieli 23 listopada, gdy prezes Królewskich ma przedstawić nowe informacje w sprawie zmiany struktury właścicielskiej klubu. Rosną spekulacje, że socios mogą być zmuszeni do wykupienia akcji nowej spółki. Ich cena? Może nawet zbliżona do 100 tysięcy euro.
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)
Temat przekształcenia Realu Madryt ze sportowego stowarzyszenia należącego do socios jest realny, bo przedstawienie propozycji w tej sprawie już 2 lata temu zapowiedział publicznie Florentino Pérez. Chociaż temat nie znalazł się w planie dnia najbliższego Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia socios zaplanowanego na 23 listopada, to media są przekonane, że tego dnia sternik klubu przedstawi nowe informacje w tej sprawie, a może nawet zapowiedź struktury, jaką zaproponuje socios. W długim okresie spodziewane jest zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w tej sprawie, by rozpisać powszechne referendum, w którym każdy socios dostanie prawo głosu w tym temacie. Pierwsze informacje mówią, że do Nadzwyczajnego Zgromadzenia dojdzie 14 grudnia.
Wcześniej spekulowano dużo o rozwiązaniu na wzór tego wykorzystanego przez Bayern, gdzie stowarzyszenie kibiców zostało większościowym udziałowcem nowej dodatkowej spółki, do której w roli inwestorów dołączono trzy firmy (Adidasa, Audi i Allianz), z których każda otrzymała po 8,33% własności. Wczoraj El País poinformował, że najnowszą formułą rozważaną przez Real jest stworzenie nowej spółki także w Madrycie z wpuszczeniem do niej nowego inwestora, który mógłby pozyskać do 10% jej wartości. Florentino celowałby wtedy w nawet 10-miliardową wycenę takiej nowej organizacji jako całości.
Socios wobec tych różnych spekulacji mają dwa wielkie zmartwienia. Pierwsze: jaki jest dokładny powód i konieczność przeprowadzenia tej zmiany? Tu każdy czeka na więcej informacji od prezesa, który swoimi argumentami musi przekonać socios do zatwierdzenia jego propozycji w referendum.
Drugie zmartwienie to plotki, że socios będą mogli wejść do nowej spółki – z naciskiem na słowo „mogli”. Chodzi o to, że jeśli Florentino stworzy nową organizację w formie spółki akcyjnej (konkretnie Sportowej Spółki Akcyjnej, w ramach której działa większość profesjonalnych hiszpańskich klubów), to jej właściciele będą posiadać akcje. Jednak prawo mówi, że aby posiadać akcje, należy wystosować w zamian wkład, najczęściej finansowy. Tu powstaje główne pytanie i problem: czy socio zostanie zmuszony do wpłacenia określonej kwoty, by uzyskać status akcjonariusza i utrzymać status właściciela oraz socio?
Jeśli Florentino znalazłby inwestora gotowego wyłożyć na przykład 1 miliard euro za 10% własności do nowej spółki, to w teorii i uproszczeniu wycena całego klubu ukształtowałaby się na poziomie 10 miliardów euro. Na 30 czerwca 2024 roku klub posiadał 95612 socios, w tym 65770 dorosłych. Nawet jeśli uznamy, że wkład za akcję uiścić musiałaby nawet dzieci, to ile osób z całej tej grupy stać byłoby na wydanie około 95 tysięcy euro, by wykupić swoją akcję z pozostającej puli 90% własności? Do tej kwoty doszłyby opłaty podatkowe związane z taką operacją.
Taki negatywny scenariusz rysują przeciwnicy prezesa, chociaż wydaje się on mimo wszystko mało realny, bo nawet jeśli Florentino pokaże tego typu propozycję i socio będzie musiał zapłacić za akcję, to większość socios, których najpewniej nie stać na tego typu wydatek, po prostu będzie mogła zablokować tę zmianę w referendum. Prawnie jednak stworzenie Sportowej Spółki Akcyjnej wymaga wykazania wkładu za nabycie akcji.
Dlatego zwolennicy prezesa uspokajają, by poczekać spokojnie na propozycję i wtedy ją komentować. Ta grupa wskazuje, że jeśli ostatecznie w ramach jakiegoś innego mechanizmu socio nie będzie musiał płacić za akcję, a zamiast tego pozyska realną własność do klubu w postaci akcji wartej kilkadziesiąt tysięcy euro i dodatkowo klub zyska fundusze gotówkowe w wysokości około 1 miliarda euro od inwestora (które najpewniej przeznaczy na szybszą spłatę zadłużenia stadionu, a przynajmniej taki kierunek wskazują dzisiaj eksperci), to propozycja wcale nie wydaje się taka zła.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze