Advertisement
Menu
/ Chiringuito, as.com, marca.com

Ancelotti: Zły ostatni sezon? Nie chodziło o brak Kroosa, a o utratę całej linii obrony

Carlo Ancelotti udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi byłego trenera Realu Madryt z tej rozmowy.

Foto: Ancelotti: Zły ostatni sezon? Nie chodziło o brak Kroosa, a o utratę całej linii obrony
Carlo Ancelotti. (fot. Getty Images)

Pokażę panu obrazek z mojej tapety. Pan i Luka Modrić obejmujecie się na Bernabéu w dniu jego wzruszającego pożegnania z Realem Madryt, które miało miejsce 24 maja. Wielu kibiców Realu ma go w swoich telefonach. Trudno zapomnieć to tak emocjonalne pożegnanie.
To był bardzo emocjonalny dzień, piękny dzień, dobrze przygotowany przez klub. Wiedziałem, że kiedyś to może się zdarzyć, to odejście z Realu Madryt. Bardzo dużo nad tym myślałem. To był niezapomniany dzień, bo emocje były ogromne. Wysłaliśmy sobie całe uściski z całą madrycką publicznością. To był najlepszy możliwy dzień, żeby opuścić Real. Nie mogę tego zapomnieć.

Pewnego dnia powiedział mi pan, że być może po Realu Madryt zrezygnuje z trenowania, bo jako profesjonalista trudno będzie panu to przebić. Ale zadzwoniła Brazylia i wszystko się zmieniło…
Myślenie o przejściu do innego klubu było dla mnie trudne z powodu dziedzictwa, jakie tutaj pozostawiłem i które było ogromne. Trudno było mi wyobrazić sobie pracę w innym klubie. Ale dzwoni Brazylia i staje się to wielkim wyzwaniem, ogromną radością, by przygotować Mundial z pięciokrotnymi mistrzami świata, historyczną Canarinhą. Poza tym bycie selekcjonerem to zupełnie inna praca. Bardzo lubię to, co robię. Podjąłem właściwą decyzję.

Proszę mi opowiedzieć o drużynie. Jedną z pańskich wielkich decyzji było przywrócenie Casemiro do składu. Jest niezastąpiony.
Zastąpienie gracza na tej pozycji jest trudne, ponieważ jest to bardzo specyficzna rola w piłce nożnej. Case wrócił, jest liderem, bardzo ważnym zawodnikiem dla nas. Mamy dużo jakości i kompletną drużynę. A Casemiro jest członkiem tej drużyny. To bardzo ważny zawodnik dla Brazylii, kluczowy dla Canarinhos.

A teraz ma pan też swoje tridente z Realu Madryt: Militão, Vinícius i Rodrygo.
Militão czuje się bardzo dobrze, całkowicie wrócił do formy. Na początku przeszedł przez to, co też przytrafiło się mi jako zawodnikowi, kiedy miałem poważne kontuzje. Na początku to zmusza cię to do większej refleksji, ale widzę go teraz bardziej dojrzałego jako osobę niż przed dwiema kontuzjami więzadeł krzyżowych. Wrócił na swój najlepszy poziom.

Dlaczego Vinícius nie pokazuje w Brazylii światowego poziomu, który często osiąga w Realu Madryt?
To prawda. W drużynie narodowej nie był w stanie osiągnąć poziomu, który zwykle prezentuje w Realu Madryt. Ale w ostatnich meczach poprawił się i spisywał się bardzo dobrze w barwach Canarinhos, strzelając gole i asystując. Nikt nie może podważać jego umiejętności. Vini jest topem.

Wracając do Viníciusa, potrafił pan niemal zawsze kontrolować jego wybuchowy charakter i udzielać mu rad. Widział pan, co stało się w El Clásico przy jego zmianie. Czy to był błąd z jego strony?
Powiem wprost, on tego dnia się pomylił i musi zrozumieć rolę, jaką obecnie pełni w Realu, czyli rolę ważniejszego zawodnika w szatni w porównaniu z tym, jak było wcześniej. Popełnił błąd, przeprosił i musi uczyć się na tych błędach. Trener ma prawo dokonywać zmian, jakie są mu potrzebne, aby poprawić drużynę.

Czy Vini zbytnio przeżywał, że nie zdobył Złotej Piłki? Był jeden Vinícius przed nagrodą i inny po niej.
Możliwe, że trochę to na niego wpłynęło, ale teraz Vini jest blisko swojego najlepszego poziomu. Gra bardzo dobrze i jest decydującym zawodnikiem. Vini ma silny charakter, nie zatrzymuje się zbytnio przy swoich błędach czy przy krytyce, którą otrzymuje. Szybko patrzy przed siebie. Jestem pewien, że Vini przyjedzie na Mundial w swojej najlepszej formie.

Proszę mi opowiedzieć o Rodrygo. Kilka tygodni temu przyznał w wywiadzie dla Asa, przez jaki osobisty koszmar przeszedł pod koniec zeszłego sezonu. Dodał, że z tego dołka pomogli mu wyjść Bóg, rodzina… i Carlo Ancelotti.
Ogólnie mówiąc, każdy z nas ma w życiu momenty większych lub mniejszych trudności. Kiedy przeżywasz trudny okres, potrzebujesz wsparcia od osób wokół siebie. Teraz oceniam Rodrygo bardzo dobrze pod względem osobistym — widzę go zmotywowanego i szczęśliwego, czego nie było pod koniec zeszłego sezonu. Nie zrobiłem nic wyjątkowego, po prostu zrozumiałem jego problem i starałem się pomóc najlepiej, jak potrafiłem.

Endrick nie pojedzie na mundial?
To bardzo ważny zawodnik, ponieważ jest jednym z talentów, które wyszły z brazylijskiej piłki. Oceniamy go. Ale nieprawdą jest, że ja powiedziałem, iż Endrick musi opuścić Real Madryt, aby pojechać na mundial. To kwestia Realu i samego zawodnika. Ci, którzy twierdzą, że tak powiedziałem, mówią nieprawdę. On powinien porozmawiać z klubem i podjąć najlepszą decyzję dla siebie i dla Realu. Nigdy nie doradzałbym Realowi, co ma robić ze swoim zawodnikiem. Klub doskonale wie, co ma robić.

Marzenie o mundialu to szaleństwo? Czy to jest mało realistyczne, patrząc na to, skąd Brazylia przychodzi po ostatnich latach?
Mamy jakość, by rywalizować i walczyć o Puchar Świata. Celem jest zdobycie szóstego mistrzostwa świata, a aby się zmotywować, trzeba mieć to w głowie. Oczywiście z pełną świadomością trudności, jakie stwarzają inni wielcy faworyci, w tym Hiszpania.

Porozmawiajmy o Realu Madryt. Zapisał się pan w historii złotymi literami. Jest pan trenerem w historii klubu z największą liczbą trofeów- 15, pozostając przed Miguelem Muñozem i Zidane’em.
Patrząc wstecz, myślę, że spędziliśmy świetny czas, ogólnie były to spektakularne lata. Nie tylko ze względu na zdobyte tytuły, ale także przez to, co działo się, by je zdobyć. Remontady w Lidze Mistrzów pozostają niesamowitym wspomnieniem. Jeśli cofniemy się do tego, co działo się w meczach z PSG, Chelsea, City czy Bayernem na Bernabéu… Nigdy nie da się tego zapomnieć. Nikt tego nigdy nie zapomni. To zostanie w naszej pamięci na zawsze.

Tylko osoby ze środka mogą wyjaśnić, co ma Real Madryt w takie wieczory, do czego inni nie mogą nawet aspirować.
To coś, czego nie da się wytłumaczyć. Magia stadionu, kibice… Zdarzało się to wiele razy. Dzieje się tak z jakiegoś powodu.

Co więcej, podejmował pan poważne decyzje. Jedna z tych dogrywek dokonała się, gdy na ławce usiadł Casemiro, Kroos i Modrić, a mecz kończył pan z drugą linią w składzie Ceballos, Valverde i Asensio. I oni odwrócili wynik. Jest pan czymś znacznie więcej niż tylko zarządcą grupy.
Czasami trzeba podejmować drastyczne decyzje, aby coś zmienić. Ogólnie w tych czterech latach w Realu Madryt wykonaliśmy świetną pracę, cały sztab, wszyscy razem. Trzymaliśmy się razem: sztab, zawodnicy i klub. Dziękuję klubowi za szansę, jaką mi dał, by dobrze pracować. Zawsze mnie wspierał, okazywał sympatię i dawał bardzo dobrych zawodników każdego lata, co ułatwiało osiąganie celów. Trenowałem fantastycznych piłkarzy w świetnej grupie i w bardzo dobrym środowisku. To było kluczowe. Na poziomie osobistym dużo pracowałem. Ludzie mówią o zarządzaniu szatnią, ale moją główną pracą przez większość czasu była praca taktyczna. Aby wprowadzić zmiany, dopasować nowych zawodników, tych młodych, jak Rodrygo, Vinícius, Valverde, a potem Bellingham… Dużo pracowaliśmy taktycznie. To kłamstwo, gdy mówi się, że jestem tylko zarządcą. Szukam zdrowego i czystego środowiska, ale większość mojego czasu pracy poświęcona była taktyce. Nad relacjami nie trzeba pracować. W tym względzie trzeba po prostu pokazać, kim jesteś.

W 2024 roku zdobył pan wszystko, co było do zdobycia. To był rok pełen sukcesów. A tego latem przyszedł Mbappé, najlepszy na świecie. Jednak sezon kończy się źle. Co się stało? Czy żałuje pan jakiejś decyzji?
To, co się stało, to fakt, że straciliśmy całą podstawową linię obrony. Straciliśmy Carvajala i Militão, a Rüdiger grał z poważnym problemem. Na szczęście Asencio wyszedł z akademii i spisał się bardzo dobrze. Niech nikt nie zapomina, że wiele razy musiałem wystawiać Valverde na prawej obronie, a Tchouaméniego na stoperze, co pozostawiało środek pola z poważnymi osłabieniami. Straciliśmy solidność w defensywie i to kosztowało nas trofea. Nie sądzę, chodziło o brak Kroosa, bo dostosowaliśmy się do gry z innymi środkowymi bocznymi pomocnikami, jak Camavinga, Ceballos, Bellingham, Tchouaméni czy Valverde. Również Güler rósł i obecnie prezentuje się świetnie. Mamy świetnych pomocników, ale znalezienie kolejnego Kroosa czy Modricia jest niemożliwe.

Proszę mi opowiedzieć o Xabim Alonso. Miał go pan jako zawodnika. Czy już wtedy widać było, że zostanie trenerem w przyszłości?
Xabi? Tak. Absolutnie. Miałem go także w Bayernie. To piłkarz, który miał ogromną wizję gry. Byłem przekonany, że poradzi sobie świetnie… i radzi sobie świetnie.

Mimo że prowadzi w La Lidze i wyróżnia się w Lidze Mistrzów, to Xabi otrzymuje wiele krytyki. Pan doskonale wie, czym jest presja w Realu Madryt. Jakiej rady udzieliłby mu pan, aby sobie z tym radził i nie pozwolił, by wpłynęło to na jego pracę?
Nie mogę mu dać żadnej rady. Oglądam wszystkie mecze Realu, bo chcę zobaczyć, jak radzą sobie Brazylijczycy. Widzę drużynę w bardzo dobrej formie. Wygrał prawie wszystkie mecze, ale niestety w piłce nożnej nie da się zawsze wygrywać. Czasami trzeba zremisować. Jedną z rzeczy, której nauczyłem się w Realu Madryt, jest to, że tutaj remis jest przedsionkiem kryzysu [uśmiech]. To żart, ale też nie jest tak daleko od prawdy. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Wiemy, że ważną oceną trenera są wyniki, a dotychczas wyniki są spektakularne. Samodzielne prowadzenie w La Lidze i miejsce wśród ośmiu najlepszych w Lidze Mistrzów. Czego więcej możemy wymagać od Xabiego?!

Czy uważa pan, że Xabi Alonso odniesie sukces w Realu Madryt?
Oczywiście, że tak. Widzę solidną drużynę, przede wszystkim w obronie, również z dużą mocą z przodu. Mbappé spisuje się bardzo dobrze, a Bellingham wrócił do gry. Uważam, że Xabi może odnieść sukces bez żadnego problemu.

Na koniec, wielcy piłkarze, którzy dominują obecnie w futbolu, to Mbappé, Vinicius, Lamine, Bellingham… To inny typ zawodnika niż w czasach, gdy pan grał.
Trudno powiedzieć, kto będzie nowym królem futbolu. To prawda, że niewielu jest wybrańców z tym wyższym poziomem od reszty. Real ma Mbappé, Bellinghama… A Lamine spisuje się bardzo dobrze. Raphinha jest kontuzjowany, ale jest świetny, co udowodnił w zeszłym roku. A Haaland też strzela dużo goli w City.

Ale żadnego z nich nie można porównywać z Cristiano. On nadal gra mając blisko 41 lat i szuka swojego oficjalnego tysięcznego gola. Pan pracował z nim przez dwa sezony (2013–2015) i praktycznie wszystko wygraliście. Czy uważa pan, że Cristiano dobije do tysiąca goli?
Zrobi to, na pewno. Proszę nie mieć żadnych wątpliwości, że mu się uda. Niedawno pytano mnie we Włoszech o Modricia i jego 40 lat, a ja odpowiedziałem, że oczywiście będzie dobrze grał w Milanie. Luka i Cristiano to profesjonaliści, którzy kochają futbol i mają pasję do tego sportu. Zawsze osiągną to, czego chcą. Cristiano na pewno osiągnie 1000 goli, ale gdy to zrobi, niech nie zapomni zaprosić mnie na świętowanie tego niesamowitego rekordu… [śmiech]

Trenerze, to była przyjemność. Niech pan pamięta, że pozostawił pan tu po sobie dziedzictwo i ma pan szacunek całego madridismo oraz całej piłkarskiej rodziny.
To była przyjemność z wami porozmawiać. I jak zawsze, Hala Madrid!

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!