Koszykarze Realu Madryt odnieśli trzecie wyjazdowe zwycięstwo z rzędu. Pokonali dzisiaj Joventut, dla którego była to pierwsza porażka w tym sezonie przed własną publicznością. Dzięki takiemu rozstrzygnięciu madrytczycy zrównali się liczbą zwycięstw z Valencią, która niespodziewanie przegrała z ostatnią w tabeli Granadą. Graczem meczu został dzisiaj Lyles, ale niewiele do takiego wyróżnienia zabrakło Łeniowi, który pierwszy raz pokazał, że może być wzmocnieniem drużyny Scariolo.
W pierwszej kwarcie Real Madryt był wyjątkowo nieskuteczny. Z gry udało się trafić zaledwie 5 z 16 rzutów. Sytuację ratowało trochę to, że większość z nich było spoza obwodu. Poza tym Królewscy przeważali w zbiórkach i Joventut też w ofensywie nie mógł rozwinąć skrzydeł. Po stronie gospodarzy dobre wejście z ławki zaliczył Tomić. W dużej mierze dzięki niemu gospodarze wyszli na prowadzenie. Scariolo mocno rotował składem, ale pierwsza kwarta była do zapomnienia (17:16).
Druga część przyniosła poprawę, chociaż ciągle daleko było do optymalnej gry. Królewscy oddawali zaskakująco dużo rzutów z dystansu, co nie wpływało korzystnie na wynik. Debiut w Lidze Endesa zaliczył Ołeksij Łeń i tym razem Ukrainiec pokazał się ze znacznie lepszej strony niż w Eurolidze. Zdobył pierwsze punkty i pomagał w walce o zbiórki. Madrytczycy tracili trochę zbyt wiele piłek, lecz nieco wyższe tempo w ofensywie pozwoliło wyprzedzić Joventut, chociaż różnica w połowie meczu była niewielka (35:37).
Po zmianie stron Real Madryt zaczął uciekać gospodarzom. Było to możliwe dzięki Felizowi, który nadawał tempa atakom. Trochę mniej było błędów i po raz pierwszy w całym meczu różnica punktowa stała się dwucyfrowa. Joventut w grze starał się utrzymywać Ricky Rubio. On był w tym fragmencie najskuteczniejszy. Kiedy dołączyli do niego koledzy, to Scariolo musiał poprosić o czas, bo przewaga szybko topniała. Podziałało i po 30 minutach gry Real Madryt był na prowadzeniu (55:63).
Na początku ostatniej kwarty przewaga Królewskich sięgnęła 14 punktów. Stało się to głównie dzięki Łeniowi, który był bardzo skuteczny po koszem. Znów jednak taki moment sprawił, że drużyna trochę się rozluźniła i rozpoczął się pościg Joventutu. Rubio, Birgander czy Tomić dawali nadzieje Katalończykom. Kiedy na minutę przed końcem Rubio został sfaulowany i miał trzy rzuty osobiste, sprawił, że gospodarze mieli tylko punkt straty. W dodatku pomylił się Edy i Joventut mógł wyjść na prowadzenie. W kluczowym momencie Rubio się pomylił i mecz rozstrzygnął Campazzo, wykorzystując cztery rzuty osobiste w ostatnich sekundach.
75 – Joventut (17+18+20+20): Kraag (2), Rubio (18), Ružić (3), Hunt (10), Birgander (9), Drell (0), Håkanson (3), Vives (6), Dekker (4), Allen (-), Tomić (16), Hanga (4).
80 – Real Madryt (16+21+26+17): Lyles (8), Krämer (8), Abalde (2), Campazzo (9), Tavares (4), Procida (2), Maledon (11), Deck (7), Garuba (2), Llull (5), Feliz (10), Łeń (12).
Poza kadrą znaleźli się:
- Chuma Okeke – decyzja trenera (znalazł się poza kadrą jako jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, bo do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić tylko dwóch. Tym razem byli to Lyles i Deck)
- Izan Almansa – decyzja trenera
- Mario Hezonja – decyzja trenera
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się