[Real Madrid Televisión] Jutro rozgrywasz swój mecz numer 300 w barwach Realu Madryt – masz już z klubem m.in. dwa Puchary Europy. Z całym tym doświadczeniem: co jest najważniejsze, żeby jutro pokonać takiego giganta jak Juventus?
Jestem bardzo dumny, że dobijam do takiej liczby. Jako dziecko marzysz, żeby zagrać choć kilka meczów w Realu Madryt, a tu już 300 – to powód do ogromnej dumy. Wiemy, że jutro gramy z potentatem, europejskim gigantem. Co prawda ostatnio nie są w świetnej serii, ale to właśnie czyni rywala groźniejszym. Mają dużo jakości – i w obronie, i w ataku – więc czeka nas trudny mecz. Musimy wejść w niego dobrze od pierwszej sekundy, pokazać u siebie intensywność. Jeśli to zrobimy, liczę na dobry wynik.
[La Sexta] Prezes Barcelony, Joan Laporta, zasugerował ostatnio „białą rękę” w sędziowaniu – że arbitrzy wam sprzyjają. Co o tym sądzisz?
Myślę, że on to mówi, bo musi to mówić – w kontekście całej sprawy Negreiry i reszty. Odkąd jestem w Realu Madryt, nigdy nie czułem, żeby nam pomagano – prędzej odwrotnie. Sędziowie są ludźmi, jak piłkarze i trenerzy – błędy będą się zdarzać. Ale nie mam wrażenia, że kiedykolwiek byliśmy faworyzowani.
[El Desmarque] Mecz w Miami między Villarrealem a Barceloną ma już termin. Wielu twoich kolegów – Carvajal, Ceballos – mówi o wypaczaniu rozgrywek. Twoim zdaniem taki mecz w Miami wypacza ligę?
Tak, całkowicie wypacza. Łatwo porównywać to do NBA czy NFL. W NBA gra się 82 mecze i play-offy na neutralnych parkietach nie zmieniają istoty rywalizacji. W NFL decyzje podejmują właściciele – głosują, a ostatnio nawet wydłużyli sezon, bo to im pasuje i wszyscy to przegłosowali. Tutaj jest odwrotnie: liga to wrzuca, bo tak sobie postanowiła. To wypacza rozgrywki i do tego nie jest zgodne z układem zbiorowym piłkarzy. Uważam, że to nie jest właściwe. Powinniśmy grać u siebie i na wyjeździe. Wiemy, że gra poza domem w lidze jest bardzo trudna – wystarczy wspomnieć nasze mecze z Realem Sociedad czy Getafe. Villarreal na wyjeździe to też ciężkie spotkanie – mogą wygrać, przegrać, różnie bywa, ale każdy powinien grać u siebie i na wyjeździe, chyba że zadziała siła wyższa, oby nie. W przeciwnym razie – gramy w domu i na wyjeździe.
[AS] Abstrahując od derbów i tego, co się wydarzyło – generalnie bronicie w tym sezonie bardzo dobrze: pięć czystych kont w 11 meczach. Xabi od początku mocno na to kładzie nacisk. Czy – mimo że wciąż musisz „wyciągać cuda”, jak w końcówce w Getafe – czujesz się w tym sezonie spokojniejszy, lepiej „osłonięty” przez zespół?
To różne momenty. Nawet wracając do derbów – wiele bramek padło po stałych fragmentach, gdzie możemy się jeszcze poprawić: pierwszy gol – po rogu i dobitce drugiej piłki; drugi – po wrzucie z autu; trzeci – rzut karny; potem znów rzut rożny; czwarty – po wolnym; dopiero piąty – w ostatniej sekundzie. Generalnie bronimy bardzo dobrze całym zespołem, w jedenastu, z dużą intensywnością, wysoko. A ja muszę być gotów – z Getafe długo było „spokojnie”, ale w ostatniej sekundzie też musisz się pokazać jako bramkarz wielkiego klubu.
[Okdiario] Przy proteście przeciwko meczowi w Miami wszystkie kluby – także Barcelona i Villarreal – wykonały gest sprzeciwu. Jak oceniasz to, że La Liga ten protest cenzurowała? Czy to nie jest trochę antydemokratyczne?
Nie wiem, czemu was to dziwi – to się dzieje od dawna: takie rzeczy, takie publiczne „odpowiedzi” w mediach społecznościowych. Mówiłem już po Klubowym Mundialu: nigdy nie widziałem, by prezes ligi – jakiegokolwiek sportu – wypowiadał się w taki sposób. Ukrywanie protestu i zmienianie jego powodu to cenzura i manipulacja. To poważna sprawa.
[El Chiringuito] Mam pytanie o Viníciusa – widzisz go codziennie. Czy bywa traktowany niesprawiedliwie?
Tak, myślę, że tak. To nie jest łatwe. Przyszedł do nas jako chłopak – już nie jest dzieciakiem, ale pamiętam, że mając 18 lat niektórzy z was się z niego naśmiewali. Teraz często jest tak, że wchodzi na stadion – jak w Getafe – nic złego nie zrobił, dopiero co wszedł, a od pierwszej sekundy jest „na celowniku”. To normalne, że czasem odpowie drobnym gestem – bez prowokacji, bez lekceważenia kogokolwiek. Szukają go od początku. A on tym razem to odwrócił – „zestresował” rywala, który teoretycznie chciał zestresować jego. Jego wejście pomogło nam robić większe zagrożenie; oni skupiali się na nim, a nam to pomogło znaleźć gola. To świetny chłopak, już z dużym doświadczeniem. Niech robi swoje – pomaga drużynie. Ma bardzo dobry początek sezonu – gole, asysty – i liczę na ciąg dalszy jutro i w niedzielę.
[ABC] IFAB rozważa na ten sezon nową interpretację spalonego – tzw. „prawo Wengera”, gdzie cały atakujący musi być całym ciałem przed obrońcą, by uznać spalonego. To ogromny wpływ na grę, zwłaszcza dla obrońców i bramkarzy. Co o tym sądzisz?
Nie jestem pewien, czy to najpotrzebniejsza zmiana. Dla płynności gry ważniejsze byłyby inne rzeczy – np. symetria w traktowaniu opóźniania gry: nam, bramkarzom, liczy się 8 sekund, a przy wrzucie z autu drużyna potrafi „ukraść” 30 sekund. Co do spalonego – zgadzam się, że czasem 1 milimetr nie daje realnej przewagi przy strzale. Ale co dalej? Będziemy mierzyć „wolną przestrzeń” między ciałem obrońcy i napastnika? Jak VAR ma to zrobić – który dokładnie kadr wybrać? To będzie trudne. Taktycznie: jeśli linia spalonego będzie „łaskawsza”, jedni postawią linię wyżej, inni – zaczną bronić niżej, więc to niekoniecznie da więcej goli. W Belgii anulowano ostatnio bramkę bratu Edena Hazarda, różnicy prawie nie było – i tam, moim zdaniem, gol powinien się liczyć. Tylko gdzie postawić granicę? To bardzo trudne.
[Radio MARCA] Dopytam o Víniego. Czy masz poczucie, że lepiej znosi „życie w konflikcie” – prowokacje, presję – i wychodzi z tego bez szkody?
To nigdy nie jest łatwe – cały stadion przeciwko tobie, rywale kopią, prowokują. W tym się poprawił. Widziałem to wcześniej u Edena, gdy graliśmy w Chelsea – wyjazdy do Stoke i podobnych drużyn, profil meczu podobny. On potrafił w tym żyć. Diego Costa był w tym mistrzem – w Premier League potrafił wyprowadzić obrońców z równowagi. Jeśli Vini potrafi zrobić coś podobnego i równocześnie grać swoją najlepszą piłkę – świetnie dla nas. Najważniejsze, żeby był skupiony na zadaniach od trenera i na swojej grze, bo to jeden z najlepszych na świecie.
[Real France] Jak przygotowujesz tydzień z Juve w Lidze Mistrzów i Klasykiem w weekend? I jaki sygnał dla kibiców, skoro oba mecze u siebie – z pomocą Bernabéu?
Przygotowanie jest takie samo: dobrze trenować, dobrze regenerować, spać, jeść i być gotowym taktycznie. A kibiców proszę o pełne wsparcie – mamy wiele przykładów z ostatnich lat, że gdy Bernabéu jest wulkanem, to onieśmiela rywali, nawet tych doświadczonych. A jeśli przyjdzie trudny moment – niech nas niosą. To pomaga „postawić mur” w bramce, docisnąć w obronie i daje dodatkową energię, by walczyć do 90. minuty i w razie czego w doliczonym.
[Radio Nacional] W zeszłym sezonie przegraliście trzy mecze w tej fazie Ligi Mistrzów. Teraz start jest lepszy. Czy celem numer jeden jest miejsce w TOP8, żeby uniknąć barażu?
Oczywiście – TOP8 to cel, bo trochę ułatwia drogę i oddaje nam tydzień w lutym bez dwóch dodatkowych meczów. Żeby to zrobić, ważne, by jutro wygrać – mieć 9/9. Czekają trudne wyjazdy, np. do Olympiakosu, przyjeżdża City, ale im lepiej zaczniesz, tym lepiej kończysz. W zeszłym sezonie przegraliśmy w Lille i u siebie z Milanem – to dobra lekcja na ten rok.
[La Sexta] Jeszcze o Viníciusa – w szatni wolelibyście, by dalej „zarządzał” rywalizacją tak, jak teraz, czy by to ignorował?
Dla mnie to bez znaczenia – chcę, żeby grał dobrze i dawał swoją najlepszą wersję: gole, asysty, pomoc drużynie. Jeśli robi to w ten sposób – uważam, że ostatnio nie zrobił nic złego. Rywale go szukali, prowokowali, kopali, gdy nie miał piłki. Przy drugiej żółtej obrońca wpadł w niego od tyłu – w końcu sędzia trochę „obronił” Viniego. Nie możemy pozwalać, by obrońcy bezkarnie faulowali zawodników bez piłki. Druga kartka była w pełni zasłużona.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się