[Real Madrid Televisión] Jutro Real Madryt gra z mocnym Villarrealem – obecnie trzecim w lidze i grającym w tym sezonie w Lidze Mistrzów. Jaki mecz musi zagrać Real Madryt, żeby jutro zgarnąć trzy punkty?
Dzień dobry wszystkim. Tak jest – wracamy na nasz stadion przeciwko zespołowi w dobrym momencie: i pozycją w lidze, i grą, a w Lidze Mistrzów też rywalizowali dobrze w obu meczach. Jutro musimy zaprezentować bardzo wysoki poziom – zespołowo i indywidualnie – bo to ważne spotkanie i ostatnie przed przerwą na kadrę.
[La Sexta] Jak zarządzasz tematem powołań reprezentacyjnych – urazami, dolegliwościami? Rozmawiasz z selekcjonerami, masz kogoś pośredniego między klubem a kadrami?
Zwykle to zawodnicy przekazują nam informacje. My zawsze mamy „otwarte drzwi” na kontakt od selekcjonerów – tak bywało i staram się współpracować jak najlepiej. Natomiast przygotowaniem fizycznym zajmują się trenerzy od motoryki i to oni mają częstszy kontakt, gdy ktoś przyjeżdża z dolegliwościami, żeby właściwie kontrolować obciążenia. Na razie nie było problemów.
[AS] Minęły dwa dni od oświadczenia Valverde. Rozmawiałeś z nim? Jak go widzisz przed jutrzejszym meczem – czy jest podłamany?
Jest w porządku i przygotowany na jutro – jak wszyscy. Wiemy, jak ważny to mecz. Wiemy też, jak ważny dla zespołu jest Fede. Po tych dwóch ostatnich spotkaniach jutro chcemy zamknąć ten blok zwycięstwem i dobrym meczem – tego potrzebujemy.
[Cadena COPE] W procesie poprawy, o którym mówisz, czy nie niepokoi cię, że coraz więcej mówi się o nazwiskach – Valverde, Vinícius, Rodrygo, Jude – co może odwracać uwagę od celu: by drużyna jako całość była w formie?
Mamy to szczęście, że spędzamy razem dużo czasu – możemy rozmawiać i korygować różne rzeczy. Mam poczucie – i potwierdzamy to – że drużyna jest najważniejsza. Wszyscy będą ważni, każdy będzie miał swój moment. To normalne, że czasem ktoś spodziewa się grać, a nie gra – trzeba to znormalizować. To nie jest nowa sytuacja; z tym trzeba żyć i to będzie się powtarzać.
[Televisión Española] Skoro Valverde mówił, że nie przepada za grą na prawej obronie – czy przy wystawianiu składu bierzesz pod uwagę odczucia piłkarza, czy opierasz się wyłącznie na swojej ocenie?
Po pierwsze: żaden piłkarz – ani Fede, ani Rodrygo, ani Vini, ani nikt – nigdy nie powiedział mi, że nie chce grać na jakiejś pozycji. Wszyscy chcą grać i są gotowi. Gdy ktoś nie gra, naturalne, że wolałby być na boisku. Ale nikt nie powiedział mi: „Nie mogę… nie chcę grać tu czy tam”. Wszyscy mają bardzo dobre nastawienie. A ja muszę podejmować decyzje i wybierać to, co najlepsze dla zespołu. Chcę to jasno powiedzieć.
[El Chiringuito] Masz już spory staż jako trener. Łatwiej na co dzień radzić sobie z presją i stresem jako trener czy wcześniej – jako piłkarz?
To zupełnie inne sprawy – naprawdę inne. Tu trzeba zarządzać i decydować w dużo większej liczbie kwestii. Pod pewnymi względami jest mniej wymagająco, pod innymi – bardziej. Teraz to moja rola i czerpię z niej przyjemność.
[EFE] Na prezentacji mówiłeś, że chcesz, by drużyna „coś przekazywała”, żeby kibice mogli się z nią identyfikować. To pierwszy mecz w domu po bolesnej derbowej porażce u siebie. Jakiej reakcji trybun oczekujesz – a może raczej: jakiej reakcji drużyny chcesz, by trybuny ją poczuły?
Chcę, byśmy zareagowali my: dobrą grą, intensywnością, jakością i grą zespołową. Wtedy niczego nie proszę – to my mamy dawać. Chcemy być proaktywni w naszej grze, bo wiemy, że to najlepszy sposób, by ludzie się cieszyli. I oczywiście – wygrać mecz, ale po naszej myśli.
[Cadena SER] Sporo szumu medialnego, do tego oświadczenie Valverde wyjaśniające to, co zaszło. Czy uważasz, że twoja pozycja trenerska była kwestionowana gestami – Viníciusa na boisku wtedy czy Valverde w meczu w Ałmatach?
Jak powiedziałem – spędzamy razem dużo czasu, mamy bliskość w przygotowaniach, cieszymy się po zwycięstwach i boli nas po porażkach. To zbliża i buduje jedność. Zawsze czułem zaufanie i bliskość w relacji z piłkarzami, przy pełnej świadomości mojej roli. Szacunek i praca ramię w ramię – to dla mnie fundamentalne.
[MARCA] Po derbach „bardzo nisko”, po Lidze Mistrzów „bardzo wysoko”. Jakich wniosków uczyłeś się jako piłkarz Realu Madryt z takich amplitud i jak teraz to zaszczepiasz w szatni?
Właśnie, jak powiedziałeś – po porażce „bardzo nisko”, po zwycięstwie „bardzo wysoko”. A tak być nie powinno. Nie możemy ani za wysoko, ani za nisko. Im bardziej będziemy zrównoważeni i pozwolimy, by wpływ emocji – dobrych i złych – był „we właściwej dawce”, tym będziemy skuteczniejsi w grze. To było, jest i będzie w każdym klubie – tu również. Im lepiej to znosimy, tym lepiej dla nas. Nie zapominamy – ale też nie „zawieszamy się” na tym.
[Onda Cero] Spora część twojej ekspozycji w Realu Madryt to te konferencje – niekiedy nawet sześć w tygodniu, jeśli są trzy mecze.
Dla was też.
Tak, dla nas też. Po derbach czuć było „większy pożar” niż w spokojniejszym dotąd okresie. Jak to znosisz – dajesz temu wagę, czy starasz się to ignorować?
Staram się większą wagę przykładać do tego, co naprawdę kontroluję i czego doświadczam: co dzieje się w szatni, w trakcie meczu, co realnie mogę zmienić. Z tym, co na zewnątrz, żyję i radzę sobie dobrze – nie pierwszy i nie ostatni raz. Staram się, by wpływało to na mnie mało – a czasem wcale. Nie zużywam na to energii.
[El País] Mówisz, że potrzebujesz wszystkich. Pozycją szczególną bywa bramkarz – zwykle ma mniej rotacji. Jak to planujesz? Drugi bramkarz ma z definicji mało minut – wymaga innego podejścia?
Zawsze musi być gotowy – może się zdarzyć kontuzja czy inny przypadek losowy. Wiemy, że mamy świetnego bramkarza jak Tibu, ale Andrij też już pokazał poziom i jest przygotowany. Zobaczymy też podział na rozgrywki – w grudniu startuje Puchar Króla, wtedy zdecydujemy. Musi czuć się gotowy niezależnie od tego, że dotąd nie grał – i tak jest.
[Radio MARCA] Jedna z zasad od twojego przyjścia to to, że rezerwowi wychodzą pokopać i rozgrzać się przed meczem. Za Ancelottiego i Zidane’a tego nie było. Czy przeszkadza ci, jeśli ktoś nie dołącza do tego kółka – jak ostatnio Valverde?
Tak – to coś, co lubimy, bo w rozgrzewce może się zdarzyć kontuzja i uważam, że to dobre rozwiązanie. Wprowadziliśmy to i dla nas to normalne, ważne.
A jeśli ktoś nie dołącza – przeszkadza ci to?
Chcę, żeby wszyscy uczestniczyli.
O Bellinghama – czy to dla ciebie ulga, że w tej przerwie zostaje w Valdebebas? Widać, że jeszcze nie jest na swoim optymalnym poziomie. I czy może wskoczyć jutro do jedenastki?
Jest w kadrze – więc odpowiedź jak zawsze: każdy powołany może wyjść w podstawie. Czy to ulga? To decyzja. Rozmawiałem z Jude’em – Thomas Tuchel też już mu to sygnalizował – i to kwestia czasu, by wrócił do reprezentacji. Jestem pewien, że w kolejnej będzie. U nas po kontuzji idzie do przodu, chce grać i pomagać. To piłkarz fundamentalny – przez jakość, zasięg, to, jak „łamie” przeciwnika – i to kwestia czasu, by wrócił do najlepszego poziomu.
[Radio Nacional] O Endricka – jeszcze u ciebie nie debiutował. Co może dać jako „dziewiątka” innego niż Kylian czy Gonzalo? I czy Rodrygo, po dobrych minutach w Ałmatach, ma jutro opcję na jedenastkę?
Ma – ma i nie chcę się za bardzo rozgadywać. Endrick miał dłuższą kontuzję i jest trochę „z tyłu”, ale już trenuje – myślę, że od trzech tygodni – i to dobrze. Zobaczymy kontekst meczu – może się pojawić okno, by zagrał. Ma gola w sobie, potrzebuje mało, by uderzyć, ma kapitalną finalizację, świetnie atakuje przestrzeń. Konkurencja na „dziewiątce” i wokół niej jest duża – przyjdzie jego moment.
[La Razón] Zawsze byłeś bardzo ciekawy świata. Jako trener Realu – śledzisz to, co się o tobie mówi?
Nie za dużo.
[El Mundo] Jeszcze o Bellinghama – czy tym, co może martwić, jest „złożenie” środka pola? Güler, grając wewnątrz i odwracając się jak z Kajratem, wygląda najlepiej – a to też pozycja Bellinghama. Jak ich wzajemnie dopasować?
Mogą się uzupełniać. Trzeba zobaczyć, jak rozłożyć inne elementy. Potrzebujemy równowagi i dobrego „łącznika” w tych strefach – dla mnie zawsze kluczowe jest, jak dochodzimy do „dziesiątki”, do Jude’a. Arda potrafi grać jako „10” i odrobinę niżej – może nie tyle w lidze ostatnio, co na Klubowym Mundialu – ale potrafi. Oni muszą znaleźć swoje miejsce, płynąć w grze, czuć się komfortowo. Jude i Arda potrafią to robić razem – widziałem to – i na pewno jeszcze to zobaczymy.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się