Carlos Forjanes z dziennika AS pisze, że pośpiech generalnie nie jest dobrym doradcą. To może być grzech Jude'a Bellinghama, a co za tym idzie, Xabiego Alonso, który przywrócił go do gry po operacji barku. Jude skrócił szacowany czas rekonwalescencji po takiej operacji o miesiąc, a jego powrót nie przebiegł zgodnie z planem. W derbach zagrał od początku, ale rozczarował, a w meczu z Kajratem, po wejściu z ławki nie potrafił wpasować się w grę zespołu.
W klubie panują pewne obawy dotyczące tego pośpiechu. Anglik chciał wrócić do gry jeszcze wcześniej, ale nie dostał wówczas zielonego światła. Jednak determinacja Bellinghama na treningach i zgoda Xabiego doprowadziły do jego powrotu. Dostał zaledwie dwie minuty przeciwko Espanyolowi i 19. minut na Ciutat de Valencia. Te spotkania były jedynym poligonem doświadczalnym przed Atlético.
AS stwierdza, że derby odcisnęły swoje piętno. Jude był jedną z głównych twarzy niemocy Realu Madryt na Metropolitano. Zero strzałów. Bardziej gonił za Rojiblancos niż faktycznie pomagał. Wykonał zaledwie 24 podania... o pięć mniej niż przeciwko Levante! Ostatecznie Xabi bronił swojej decyzji, mówiąc: „Potrzebujemy każdego, a Jude jest kluczową postacią; dobrze trenował…”.
Mecz w Kazachstanie też nie pomógł Bellinghamowi. Te dziesięć minut przeciwko Kajratowi nie przyniosło mu ulgi. Wręcz przeciwnie. Wszedł na boisko z zapasem sił, a stracił cztery piłki w tak krótkim czasie, co jest wyraźnie złym znakiem.
Misją Xabiego jest przywrócenie Bellinghama do składu Realu Madryt, który przed Metropolitano radził sobie świetnie i był w stanie trochę odetchnąć w Ałmatach. A na nadchodzące spotkanie z Villarrealem Xabi raczej będzie już musiał wystawić najlepszy możliwy skład, a nie tylko tych, którzy spisują się dobrze na treningach.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.