– Oczywiście – w tym nieprzyjemnym otoczeniu, jakim jest ta cała „Liga Negreira”. Wracamy do La Ligi ze wszystkimi tego konsekwencjami. To już piąty odcinek tego horroru, tej karykatury, w której w każdej kolejce pojawiają się nowe, kuriozalne sytuacje, czasem w ogóle niespotykane. Na razie wygląda to tak, że jutro nie będzie mógł zagrać piłkarz, którego sam Komitet Techniczny Arbitrów uznał za niewinnego – stwierdzono, że należała mu się żółta, a nie czerwona kartka za starcie, faul na zawodniku Realu Sociedad.
– W Hiszpanii tylko tutaj dochodzi do tego, że mecz potrafi się rozpocząć bez VAR-u; że nie da się rozstrzygnąć, czy nurkowanie Lamine’a Yamala w polu karnym był rzutem karnym, czy nie; że VAR potrafi uznać gola mimo oczywistego spalonego, jak w spotkaniu Atlético w Vitorii. Jedno za drugim. Do tego łzy dziecka na Majorce, gdy nie zastosowano protokołu przy urazie głowy. Naprawdę – jedno za drugim.
– A to dopiero cztery kolejki. Tak, tylko cztery kolejki, a już mamy kompletną karykaturę. Do tego dochodzi to, co przeżywają rezerwy Realu, Castilla: cała seria błędów sędziowskich – choćby ten niewiarygodny łokieć, który nie skończył się czerwoną kartką w meczu z Racingiem de Ferrol, czy niesłuszna czerwień w starciu z Bilbao Athletic. Każdy odcinek, każda kolejka, zarówno w Primera División, jak i w Primera RFEF, to kumulacja niekompetencji i pomyłek sędziowskich. Czekamy, rzecz jasna, na raport przygotowywany przez Real Madryt o wszystkim, co dzieje się w tym sezonie i działo się w poprzednim – o anomaliach statystycznych i całej reszcie. Jednym słowem: wstyd.
– Postarajmy się jednak skupić na futbolu – Real Madryt gra z dobrym zespołem, Espanyolem. Tylko że to bardzo trudne, gdy piłka wygląda jak w minionej kolejce. Każdy mecz Realu jest, jak powtarzam, jak wspinaczka na Everest w samej koszulce i w adidasach, nic ponadto. Około 13:00, może chwilę po, poznamy obsadę sędziowską na jutro.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się